poniedziałek, 17 czerwca 2013

PRZEPRASZAM!

Hejj moje kochane Directioners...
Niestety, muszę zawiesić bloga na jakiś miesią...
Jest mi bardzo przykro, ale nie mam wyboru... Jeżeli chcecie wiedzieć dlaczego, to napiszcie mi na TT twitta FOLLOW ME, ja was follow i w prywatnej wiadomości wytłumaczę dlaczego tak się stało...
Oto mój TT:  https://twitter.com/Karaa1245
Buziaki... :**
Lenka...^^
PS. Pilnujcie, bo w każdej chwili mogę odwiesić bloga i pisac dalej.. :*
Kocham was.. <3

środa, 12 czerwca 2013

Rozdział XIV

Minęły kolejne 2 miesiące... Był 3 listopada.
***oczami Harry'ego***
Siedziałem z Dagą, Niall'em i Leną na naszej kanapie w salonie.
-Może się dziś wybierzemy do kina?- zastanawiała się Daga.
-Dobry pomysł, nie?- odparłem.
-Sorry... Nie możemy.- odezwał się Niall.
-No.. Obiecaliśmy rodzicom Niall'a, że poznam ich i zobaczą tę całą ciążę... W końcu przecież by się obrazili.- wytłumaczyła Lenka...
Z tą ciążą miała rację, bo brzuchy było im już widać... Były dosyć duże, no w sumie to już 4 miesiąc.
-No OK! To ja też nie idę... Przełożymy to na kiedy indziej. My miesiąc temu byliśmy u rodziców Harry'ego, a za dwa tygodnie lecimy do mojej mamy i jej nowego chłopaka Mateusza do Polski.- powiadomiła ich Daga.
-Lecicie do POlski? Fajnie... Niall, my też w końcu musimy tam polecieć... Oprowadzę cię po Poznaniu, tam gdzie mieszkałam wcześniej, poznasz moich dawnych znajomych.
Niall skinął głową uśmiechnięty.
Spojrzeliśmy na telewizor i zaciekawił nas jakiś banalny film.

***oczami Louis'a***
Obudziły mnie krzyki Eleanor. Podniosłem zaspaną głowę i zapytałem.
-Co jest El.. Daj spać...!
-Ty mnie pytasz co jest? Ja sie pytam co to jest?- pokazała mi mój telefon. Jaskrawy wyświetlacz raził mnie w oczy. Były tam SMS-y od Patrici:
"Lou... Dobranoc... Tęsknię!", "Zjadłam loda. Hahaha... Nie myśl o tym o czym ja myślę". Zaśmiałem się sam do siebie. i zorientowałem się, że Eleanor ma niezadowolona minę.
-Po co ty kurwa czytasz te sms-y? To nie twój telefon!!!
-Umm.. Pff!!!
-Nie masz do cholery co powiedzieć?
-Mam..!
-To mów co myslisz!
-Ty jestes jakiś pojebany! To niby twoja przyjaciółka? Haha! Szkoda gadać... Po co zadajesz się z dziwką?
-Odwołaj to kurwa...!!! Patricia to wspaniała dziewczyna, a ty... Szkoda gadać!!!- wstałem z łóżka i zacząłem się ubierać.
-A ty dokąd niby?
-Do Patrici! Mam cię dosyć!
-To może powinnniśmy zerwać ze sobą?!
-Tak! Najlepiej będzie!! Ostatnio jestes jakaś dziwka, nie da się ciebie znieść!
-To pakuj się i wypieprzaj z mojego życia!!
-Proszę bardzo! Twoje życzenie jest dla mnie rozkazem.!
Spakowałem wszystko w cztery walizki i jedną podręczną torbę, wsiadłem do samochodu i pojechałem do Patrici.
Słyszałem w głowie jeszcze słowa El: "To pakuj się i wypieprzaj z mojego życia!!".
Dojechałem szybciej niż myślałem.
Patricia otworzyła mi drzwi natychmiastowo, jak gdyby się mnie spodziewała.
Miała ona włosy ułożone w kucyka, na sobie miała niebieską koszulkę ze znaczkiem SUPERMANA, czarne rurki i czerwone krótkie trampki. Wyglądała olśniewająco.
Natychmiast zauważyła mój kiepski nastrój.
-Louis! Co się dzieje?
-Zerwałem z El...
-Oj! Sorry, ale nigdy jej nie lubiłam...!
-Wiem, wiem... Miałaś do niej rację...
-Będzie dobrze Lou...
-Oby! Dzięki, że moge na ciebie liczyć i, że ogólnie mam ciebie.- przytuliłem ją.
-Wejdź!- zaprosiła mnie do środka, a ja z chęcia przekroczyłem próg domu i znalazłem się w całkiem przytulnym korytarzu. Prowadziła mnie do kuchni. razem usiedliśmy przy stole.
-To... O co się pokłóciliście, jeżeli moge wiedzieć?- zapytała ostrożnie...
-No...
-Nie mów tylko, że to znów przeze mnie.
-Nie! To nie przez ciebie... Przez twoje sms-y. El była zazdrosna!
-Cholera! Wszystko moja wina.. Przepraszam!
-Pati! Przestań!- nie wiedziałem co powiedzieć. Chwyciłem ją za ręce-To nie przez ciebie... To... Umm.. Eeee...-Nie wiedziałem jak mam to powiedzieć. Przybliżyłem się do przyjaciółki i pocałowałem ją w polik, a potem w usta.
-Louis?
-Słucham...
-Ja chyba... Ja chyba cię kocham!- zarumieniła się i wbiła wzrok w stół.
-Wiesz co... Ja mam podobnie... Chyba zakochałem się w tobie już miesiąc temu. Wtedy byłaś z Ryan'em. Chciałem ci to powiedzieć, ale... Nie chciałem wam niszczyć zwiazku.- spojrzeliśmy sobie w oczy, nadal trzymając sie za ręce.
-Ten związek z Ryan'em to jedno wielkie nieporozumienie... Ale tak ogólnie, to nie wiem... Co o tym myślisz? Co robimy dalej?
-Też nie wiem...
Cały czas myślałem "CO ROBIMY DALEJ?". Długo myślałem. Z zamyślenia wyrwał mnie głosik Patrici.
-Lou! Co robimy dalej?

------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hejoo!
Długo mnie nie było.. Przepraszam! :)
Miałam dużo na głowie...
Jeszcze raz przepraszam!
To komu dopingujecie LOU&PATRICIA, czy LOU&ELEANOR?
Ja osobiście LOU&PATRICIA, ale sama jeszcze nie wiem jak to się potoczy! :)
Jeżeli macie jakieś sugestje lub coś w tym stylu to piszcie an Twittera https://twitter.com/Karaa1245 , bo zapomniałam hasła do aska...
To tak...
Trzymajcie ręce na pulsie.. Postaram dodać szybko kolejny rozdział, ale jeszcze nie wiem kiedy bo na piątek muszę zrobić plakat na fizykę, żeby mieć 4 na koniec z fizy...
To więc..
Buziaki :*
Lenka...^^

środa, 29 maja 2013

Rozdział XIII + NOWY BOHATER!

***oczami Leny***
Rano obudziłam się niewyspana. Za dużo myślałam o Jess'ie, który już nie żyje. Niall obiecał mi, że kupi nowego psa, ale ja nie jestem do tego dość przekonana. Powiedział, że jak zmienie zdanie to mam mu dać znać.
Blondyn jeszcze spał. Ja postanowiłam wstać. Ubrałam kapcie i szlafrok. Trochę mnie brzuch bolał... Spojrzałam na łóżko i zaczęłam krzyczeć:
-Cholera! Co znów się dzieje?- podniósł głowę w moją strone zaspany chłopak.
-To- to- to... To jest krew!- wrzasnęłam i łzy mi zaczęły lecieć z oczu.
-Ale że coś nie tak z dzieckiem?- wstał na równe nogi i mnie przytulił.
-Chy- chy- chyba tak!- Niall, to jakaś klątwa skierowana na mnie? Na początku ten twój pocałunek z fanką, potem uśpienie Jess'a i teraz chyba poroniłam.
-Hej, skarbie! Nie mów tak!- rozkazał.
Pomachałam głową, a i tak myślałam swoje.
-Pojedziemy szybko do lekarza... Zobaczymy co się dzieje, a teraz się uspokój i idź się ubrać w coś luźnego.- wytłumaczył spokojnie chłopak.
-Mam nadzieję, że to coś da...- uspokoiłam się i ubrała w czerwone rurki i czarny luźny T-shirt z napisem "FREEDOM", a do tego włożyłam czarne trampki za kostkę. Zrobiłam wysokiego koka i pojechaliśmy.
W szpitalu każdy kto przechodził, przyglądał się nam, a potem szedł dalej. Lekarz wziął mnie szybko na badania.
Trwały bardzo długo... Po nich kazali usiąśc mi na kozetce i czekać. Po 30 minutach przyszedł do mnie lekarz, a za nim szedł Niall.
Lekarz w końcu odparł:
-Pani Johnson nie poroniła...- odetchnęliśmy z ulgą- ale ciąża jest zagrożnona... Ile pani ma lat?
-Osiemnaście...- odparłam szczęśliwa.
-Młoda pani jest. Moja córka ma 34 lata i nie ma męża, ani dziecka.
-O kurwa!- wyrwało się Niall'owi, ja go tylko skarciłam wzrokiem.
Doktor powiedział, że moge jechac do domu, ale wytłumaczył mi czego nie moge robić. Wysłuchałam go. Wypisał mi zwolnienie z wf-u i potem pojechaliśmy do domu.

NOWY BOHATER!
Patricia Cross- najlepsza przyjaciółka Louis'a i Leny. Dziewczyna potrafi bardzo ładnie śpiewać i tańczyć. Nie przepada z aEleanor i Perriw, wie o tym tylko Lena. Lena i Patricia są ze soba bardzo zrzyte, tak samo z Louis'em. Jednak dziewczyna ma bardzo zboczone mysli, ale nikomu to nie przeszkadza oprócz Eleanor, za to te jej zboczone mysli bardzo kręcą Louis'a.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hejaa!
To znów ja...
Tak wiem.. Znów nowy bohater? Tak!
Mam dużo pomysłów...
Teraz postaram się pisać o wszystkich... Ale nic nie obiecuję, bo w sumie głównymi bohaterami są: Lena, Niall, Zayn, Daga i Harry...
Zobaczę co będzie dalej :D
Macie jakieś pytania lub sugestje?
Mój ask: http://ask.fm/Horanowa099
Mój Twitter: https://twitter.com/Karaa1245
Buziaki :**
Lenka^^

Rozdział XII

[Uszykujcie chusteczki]
***oczami Leny***
Obudziłam się bardzo wcześnie rano, słyszałam jakieś jęczenie... Szybko zerwałam się z łóżka i podbiegłam do Jess'a. Szczeniaczek kulał się z bólu...
-Niall! Obudź się do cholery!- krzyczałam na śpiącego blondyna.
-Co się dzieje?- podniósł się.
-Jedziemy do weterynarza... Coś się dzieje z Jess'em. Zadzwonię do mojej koleżanki Tori, bo ona praktykuje w zakładzie weterynarii... Chodzimy razem na lekcje.
-Nieważne kto to jest! Dzwoń do niej. Ja się szybko ubiorę i pojedziemy!
-OK!
Chwyciłam za telefon i wybrałam do niej numer.
*przez telefon*
-Halo?
-Cześć Tori! Mówi Lena.. Coś się dzieje z moim psem, jesteś w domu, czy na praktykach?- zapytałam.
-Umm... Właśnie przed chwilą tu weszłam... To szybko przyjedź z nim.
-Ok! Dzięki.. Pa!- zkaończyłam rozmowę.
*normalnie*
Po niedługiej chwili oboje byliśmy gotowi. Dojechaliśmy bardzo szybko, bo na szczęście o tak wczesnej porze nie ma korków.
Oddałam Jess'a Tori, a ona tylko weszła z nim do jednego z pomieszczeń, żeby go zbadać, nie mówiąc ani słowa.
Razem z Niall'em siedziałam w poczekalni w nerwach.
Po niecałej godzinie Tori wyszła z pokoju, w którym badano Jess'a.
-Co z nim?- szybko wstałam i zapytałam.
-No więc... Psu nic nie jest.... No można to tak ująć. Psu nic nie jest, ale jego sercu tak! Nie chcę was martwić, ale on długo nie pożyje. Razem z moją koleżanką dajemy mu najmniej miesiąc, bo ta choroba serca jest bardzo, bardzo, bardzo poważna.- wytłumaczyła nam spokojnie.
-Ale... Jak to? Musiało ci się coś pomylić! To nie może być Jess!- mówiłam przez łzy. Niall wstał i zaczął mnie przytulać.
-Możecie go zabrać do domu, ale musicie na niego uważać...
-A można coś jeszcze zrobić, by nie cierpiał.. Żeby żył...? Leczyć to, albo coś?- zapytał Niall.
-Jedynie co można zrobić to go uśpić! Jeżeli chcecie to mogę to zrobić od razu!- odparła Tori.
Usiadłam, blondyn także.
-Daj nam chwilę!- poprosił Niall praktykantkę, a ta poszła do tego samego pomieszczenia, z którego wyszła.
-Niall, co mamy robić?- zapytałam wtulona w Irlandczyka.
-No właśnie nie wiem...- odpowiedział szeptem.
-Uśpijmy go moze od razu? Jak się do niego za bardzo przywiążę to będę cierpiała o wiele więcej.
-Na pewno tego chcesz?- zapytał.
-Tak!- odparłam i rozpłakałam się.
Chłopak pocałował mnie w czoło i poszedł do pomieszczenia, w którym przebywała Tori i Jess.

***oczami Niall'a***
Zapukałem i wszedłem do środka. Tori siedziała bezczynnie głaskając Jess'a, więc gdy usłyszała zamknięcie drzwi, zapytała:
-No i jaka decyzja?
-Zdecydowaliśmy się... Uśpij go!- powiedziałem po cichu. Czułem jak w oczach zbierają mi się łzy.
Dziewczyna wstała i podeszła do jednej z szuflad, z której wyciągnęła iglę, dużą igłę... W niej znajdował się płyn, który miał zakończyć bezboleśnie życie Jess'a.
Po chwili spojrzałem w lewo, koło mnie stała Lena. Przysunąłem się do niej i przytuliłem.
-Chcecie się temu przyglądać?- zapytała Tori przygotowująć wszystkie potrzebne rzeczy.
-Tak! Ale najpierw chcę się znim pożegnać.- podeszła do szczeniaczka, mocno przytuliła. Po policzku poleciała jej seria łez, ale powiedziała do niego jeszcze:
-Jess... Kocham cię! Na zawsze zostaniesz w mojej pamięci i sercu. Nie chcę tego robić, ale nie mam wyjścia. Nie chcę żebyś się męczył i cierpiał... Ten jeden dzień połączył nas bardzo mocno... Będę tęsknić.
Pocałowała pieska i wróciła koło mnie. Tym razem sama się do mnie przytuliła. Tori stanęła naprzeciwko psa i wbiła mu w okolice szyji igłę... Delikatnie naciskała, aby płyn powoli wpływał do organizmu zwięrzątka. Pies stopniowo zamykał oczy, aż w końcu zamknął je na zawsze. Lena starsznie płakała. Przytuliłem ją, a łzy same zaczęły napływać mi do oczu. Podziękowaliśmy Tori. Chwyciłem psa i razem z Leną wyszedłem z budynku kierując się na cmentarz dla zwierząt. Lena na moje nazwisko wymusiła jak najszybszy pogrzeb. Na naszych oczach zakopali go od razu i wbili mały krzyż z napisaem "Jess. Nasz najlepszy przyajciel... Będziemy tęsknić"
Następnie razem z moją zapłakaną dziewczyną udaliśmy sie do domu.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hejoo!
Nie wiem czy płakaliście ale ja jak to pisałam to tak!
Jak wam się podobało?
Jeżeli macie jakieś pytania to zapraszam na mojego aska:  http://ask.fm/Horanowa099
Oczywiście to nie moje zdjecie, ale jest z tego bloga, ale nieważne.. Victoria Justice jest ładna :D
Nieważne...
Zaraz dodam chyba jeszcze jeden króciótki rozdział...
Też nie będzie za wesoły.
Zapraszam tez na mojego Twiter'a: https://twitter.com/Karaa1245
Buziaki :**
Lenka^^

sobota, 25 maja 2013

Rozdiał XI +NOWY BOHATER [znów xd]

***oczami Leny***
Dziś drugi dzień szkoły. Jeszcze przez 1,5 miesiąca muszę tam uczęszczać, rozmawiałam z dyrektorem, który powiedział, że będę musiała od kogoś pożyczac notatki i się uczyć na własną rękę. Ogólnie teraz Niall mnie zawozi i odwozi, bo wziął sobie słowa lekarza do serca. Mój kochany. Jechaliśmy autem przy wielkiej wystawie sukni ślubnych.
-Misiu?
-Słucham cię skarbie...
-Jeżeli chcesz to zanim nasze dziecko urodzi to możemy wziąć ślub cywilny? A co do kościelnego to trochę później...
-To nie zalezy ode mnie... To zależy od nas! Ale cieszę się, że tak mówisz!- jedną ręką chwycił moją rękę, a drugą prowadził samochód.
W końcu dojechaliśmy do szkoły.
-Cześć Misiu...- dałam mu buziaka.
-No pa pa... A o której kończysz lekcje?- zapytał.
-O 14:30. Ale wrócę autobusem, bo przecież jedziesz do studia.- oznajmiłam.
-Nie! Odbiorę cię... Paul dał nam wolne, bo są problemy w studiu i żona Paula jest chora, więc ma za dużo pracy... Więc postanowił nam dać wolne aż do odwołania.
-To super! Lecę na lekcje... A jakby coś się zmieniło to napisz do mnie... Kocham cię...! Pa- pożegnałam się.
-Ja ciebie mocniej...! No pa kotku!
Pobiegłam do sali, w której znów odbywał się francuski. No mam tak w planie, że codziennie mam podobne lekcje!
-Bonjour!- przywitała nas pani Journee, a my odpowiedzieliśmy chórem tymi samymi słowami.
Spojrzałam się na nauczycielkę, a ona na mnie.
-Hej, nie patrz tak na nią, bo będziesz miała koszmary. Coś o tym wiem...- zagadała mnie koleżanka, która siedziała w ławce obok mojej.
-Haha.... Czyżby?
-Tak! Jestem Laura, a ty?- przedstawiła się.
-Cześć... Lena!
-Directioner?- spojrzała na moje bransoletki z imionami chłopców.
-Tak! A ty?
-No jasne! Ciągle sobie wmawiam, że będę dziewczyną Niall'a albo Harry'ego, ale z tego co słyszałam, to mają dziewczyny...Ale to pewnie plotki! Chciałabym z którymś z nich być!
-To zabawne!
-Dlaczego?- skrzywiła głowę.
-Opowiem ci na przerwie.- oznajmiłam, a Laura tylko przytaknęła.
Po 30 minutach zadzwonił dzwonek na przerwę.
Chwyciłam nowo poznaną koleżankę za nadgarstek i pociągnęłam na ławkę.
-Dlaczego tamta sprawa była dla ciebie zabawna?- zapytała, zanim zdążyłam cokolwiek powiedzieć.
-No, bo to ja jestem dziewczyną Niall'a... A teraz powiem ci coś czego nie możesz za żadne skarby wygadać.... Ufam ci, że tego nie zrobisz.!
-No OK!
-Zaręczyłam się z Niall'em i jestem z nim w ciąży. Ale błagam... Cicho!
-Aww.... Fajnie! To przynajmniej został mi Harry...!- uśmiechnęła się.
-Nie sądzę... Harry to chłopak mojej przyjaciółki...
-Oh! Szkoda... I pewnie też są zaręczeni i ona jest w ciąży, tak?
-Na razie nic o zaręczynach nie słyszałam, ale ona też jest w ciąży!- spuściłam głowę.
-Na pewno nikomu nie powiem... Zazdroszczę wam.... bardzo....- dziewczyna posmutniała i także spuściła głowę.
-Czekaj... To, że nie możesz z żadnym z nich być, nie znaczy, że...
-Że co..?- podniosła głowę.
-Zaczkaj tutaj chwilę... Zaraz wracam!
-OK!
Wstałam, odsunęłam się trochę od Laury, wyciągnęłam z kieszeni telefon i wybrałam numer.
***przez telefon***
-Misiek? Właśnie poznałam fajną koleżankę... Ona bardzo by chciała poznać Harry'ego...
-No fajnie! Ale nie powinnaś zadzwonić do Harry'ego?
-Powinnam, ale ona chce poznac Harry'ego i ciebie...
-Oo... Dziewczyna sie zna... Hahaha! No jasne, że tak! Przyjadę po was, co ty na to?
-Dzięki... Kocham cię!
-Ja ciebie też... Pa- zakonczył rozmowę.
***normalnie***
Spojrzałam w stronę Laury, uśmiechnęłam się i ruszyłam w jej kierunku, w tym samym momencie chowając telefon spowrotem do kieszeni.
-Słyszałaś o czym rozmawiałam przez telefon?- zapytałam.
-Nie... Byłam za daleko, żeby można by było cokolwiek usłyszeć.- oznajmiła.
-To dobrze... Możesz po szkole do mnie przyjść? W sumie pojechałabyś ze mną do mojego domu..- zaproponowałam.
-No jasne! Fajnie by było. Przepraszam, idę na chwilę do dziewczyn z klasy odpisac zadanie z matmy.
Pmachałam tylko głową i usiadłam na ławce. Znów wyciągnęłam telefon, ale, żeby napisać do Niall'a.
"Jakby co to ona o nas wie... O zaręczynach, o ciąży... Więc ze spokojem mozesz też się przywitać z dzieckiem!".
Po chwili otrzymałam odpowiedź: "Dobrze! Nareszcie będę mógł przywitać się z moją narzeczoną i naszym skarbem. Już dałem znać Harry'emu.".
Zaśmiałam się i poszłam na matematykę.

***oczami Niall'a***
Leżałem na kanpie, gdy z pokoju Dagi wyszedł Harry.
-Hazza... Bądź już gotowy kiedy przyjadę z Leną i jej koleżanką. Ona wszystko wie... O tobie i Dadze, o waszym dziecku, o mnie i Lenie, o nasych zaręczynach i naszym dziecku.
-Spoko! A o której Lena kończy?- zapytał.
-o 14:30.
-Aha.. A ty wiesz, że jest 14:23?- powiedział spokojnie i bez entuzjazmu Harry.
-Cholera! Już? To ja lecę... Cześć!
-No cześć!- zdążyłem usłyszeć słowa Loczka i wybiegłem z domu.
Byłem na miejscu punktualnie. Po chwili ze szkoły wybiegła Lena, a za nią jej koleżanka. Biegły w moją stronę.
-Cześć skarbie!- pocałowałem usta mojej dziewczyny, a potem jej brzuch.
-Hej! Niall to jest Laura.
-Cześć Laura!- podał rękę dziewczynie.
-Hey! Lena, na początku myślałam, że zmyślasz, ale bardzo cię za to przepraszam.
-Nie ma sprawy! To dalej wsiadaj do auta.. Jedziemy jeszcze do mnie!- Lena wskazała palcem na srebrne BMW, a jej koleżanka posłusznie wsiadła.

***oczami Harry'ego***
Czekałem na Lenę, Niall'a i tą laskę... Daga przed chwilą wyszła do sąsiadki. Niedługo ma wrócić, bo powiedziała, że długo tam nie będzie.
O około 14:48 do domu weszła wesoła para, a za nimi ładna dziewczyna o czarnych włosach. Wstałem, żeby sie przywitać.
-Cześć!- powiedział Niall.
-Hey! jest Daga?- zapytała Lena.
-Nie wyszła do państwa June.- oznajmiłem i dodałem- Niall, kupiłeś mi te żelki, popcorn i ciastka?
-Nie, bo nie wjechalismy do sklepu. Masz zachcianki jak kobieta w ciąży.
-Muszę o siebie dbać blondasie! Też byś mógł spróbować.- Niall spojrzał na mnie z pogardą i odrzekł tak jak w filmach.:
-Chcesz się bić?- przygotował pięści.
-Chłopcy dajcie spokój. Harry, to jest Laura. Bardzo chciała i ciebie, i Niall;a poznać.
-Cześć Laura! Co tam?- zwróciłem się do dziewczyny.
-Cześć... U mnie OK! A u ciebie?- uśmiechnęła się.
-Byłoby super, gdyby Niall kupił mi to o co go prosiłem w SMS-ie.- dziewczyna zachichotała.
-To... Jak tam Lena wasze dziecko w szkole się czuje? Obstawiam, że to będzie dziewczynka, bo wujek Harry lubi dziewczynki, a zwłaszcza ciocię Dagę.- mówiłem do brzucha Leny.
-Dobrze! Jeżeli to będzie dziewczynka to możesz wybrać dla niej imię.- oznajmił Niall.
-To od razu mówię, że będzie miała na imię Jasmine.
-Ładnie wujku Harry.- zaśmiała się Lenka.
-Miło mi było, ale muszę wrcać do domu. Przeprasza, ale mam dużo zadane z matematyki.- odprała w końcu Laura.
-To może cię odwieziemy?- zapytała Lena.
-Nie, dzięki! Dam radę, a ty odpoczywaj! Do jutra... Dzięki za tą niespodzinkę. Cześć!- pożegnała się.
-Cześć! Do jutra!
Po tym jak Laura wyszła my usiedlismy na łóżku w pokoju Leny i Nialla, no i postanowiliśmy poczekać na Dagę. Przy okazji pomagalismy Lence w zadaniu domowym z matmy.

***oczami Leny***
Po 30 minutach odrabiania moich lekcji, do domu weszła Daga z jakąś dziewczyną. Była to sliczna brązowowłosa dziewczyna, ubrana w zgrabną sukienkę w kwiatki i czerwone trampki. W ręce trzymała kolorowy zeszyt.
-Cześć kochani! Wróciłam już... Musicie kogoś poznać.- przerwała ciszę Daga, po czym podeszła do mnie, Niall'a i mojego brzucha i dała nam buziaka, a potem podeszła do Harry'ego i zaczeli się całować.
-Hey! Jestem Marta!- przedstawiła się.
-Siemka!- odpowiedzielismy chórem.
Dziewczyny usiadły koło nas i nasz kochany Loczek wpadła na pomysł:
-Ludzie! Może obejrzymy "Zmierzch", bo mam ochote kogoś pokąsać? I w ogóle mi się nudzi ta twoja matma Lena!
-OK!- wszyscy bylismy zgodni.
Przez pewien czas obserwowałam nową dziewczynę w naszej małej paczce. Miała przy sobie ten kolorowy zeszyt i długopis. W pewnym momencie filmu zaczęła coś w nim notować.

***oczami Marty***
Poznałam całą paczkę przyjaciół Dagi. Mniej więcej coś o nich wiedziałam, więc zanotowałam krótkie informacje o nich w moim pamiętniku, bez którego nigdzie się nie ruszałam.
Ale po chwili blondyn, chłopak czarnowłosej musiał gdzieś wyjśc z wymówką: "ZARAZ WRACAM! CHYBA NIE ZAMKNĄŁEM GARAŻU" i po prostu wyszedł. Ja notowałam.
"Daga- dziewczyna Harry'ego. Bardzo miła, koleżeńska, zabawna, da się ją bardzo szybko polubić. Jest bardzo śliczna.
Lena- dziewczyna Niall'a. Przepiękna, zabawna, urocza. Nie znam jej za bardzo, ale wydaję się, że się polubimy.
Niall- chłopak Leny. Uroczy z blondyn, z uroczym irlandzkim akcentem. Bardzo kocha Lenę, widac to na pierwy rzut oka. Lubię go.
Harry- uroczy chłopak, niestety Dagi. Jestetm w nim mega zakochana. Ma poczucie humoru. Kocham go, ale nikt o tym nie wie... I mam nadzieję, że się nie dowie."
Nim się obejrzałam Niall zdążył już wrócić. Trzymał coś w rękach. Z tego co zdążyłam zauważyć był to szczeniaczek rasy YORK.
Nie myliłam się... Blondyn zbliżył sie do Leny, pocałował ją w usta, a potem, jak zawsze, w brzuch i odrzekł:
-Dla moich dwóch skarbów...- wręczył jej małego pieska.
-Aww... Dziękuję kochanie... Nie musiałeś!- odparła szczęśliwa dziewczyna.
-Musiałem! To jak mu dasz na imię?- zapytał ją.
-Ummm.... Jess!- wymyśliła.
-Śliczne imię...
-Dziekuję...
-Kocham cię Mała!- wyznałem przytulając ją.
-Ja ciebie też Misiu!
-Kocham ciebie i naszą małą Jasmine... Jak to Harry powiedział!
-Wow! Już 22? Musze wracać do domu!- przerwałam tę romantyczną scenkę.
-To Harry cie odprowadzi...
-No jasne!- zgodził się Loczek.
-Dobrze... Dzięki! Ale to tylko cztery domy dalej...
-To nic!
"Nareszcie będę sam na sam z Harry'm..."- pomyślałam i szybko zapisałam w pamiętniku.
Chłopak wstał, ja również i wyszliśmy z domu. Po drodze rozmawialiśmy:
-Harry?- zaczęłam.
-Tak? O co chodzi?- spojrzał się na mnie. Mimo ciemności widziałam jego rysy i wyraz twarzy.
-Bo... Musze ci coś powiedzieć...
-To znaczy?
-Bo... Ja...
-Wysłowisz się wreszcie?- krzyknął, a ja tylko zbliżyłam się i zaczęłam go całować. Przystojniak nie protestował, ale po niecałych trzech sekundach sama to przerwałam.
-Marta! Co to kurwa miało być?- znów krzyczał. W sumie należało mi się, ale za to miałam satysfakcje, że się z nim całowałam

~NOWY BOHATER~
Tori Angel- dziewczyna chodzi z Leną do szkoły. Uczęszca także na praktyki z weterynarii. Miła, zabawna, śliczna.
Nie przepada za muzyką chłopców z One Direction, ale zmienia zdanie, gdy spotyka smutnego Liam'a z pewnego powodu.

-----------------------------------------------------------------------------------------------------
Hejaa! 
I jest nowy rozdział!
Cieszycie się?
Wiecie co zauważyłam?
Są nawet wyświetlenia z Wielkiej Brytani... Aż 5 wyświetleń z tamtąd... 5? Może to chłopcy z One Direction?
Haha... Chciałabym!
Dziekuję za to, że czytacie mojego bloga!
Buziaki :**
Lenka^^

piątek, 24 maja 2013

Rozdział X + Nowi bohaterowie

***oczami Louis'a***
Dojechaliśmy już na miejsce. Wysiadłem z auta, żeby otworzyć drzwi Lenie. Wyszła, rozejrzała się i odparła:
-Wiem gdzie jesteśmy! To jest przecież mój dom!
-Ah! Nie udało się...!
-Co się nie udało? Przyjechaliśmy tutaj po ubrania dla Niall'a. Przecież inaczej byśmy tu nie byli, tak?- odezwała się. Pff... A wyglądała na taką mądrą dziewczynę, jednak pozory mylą.
-Umm... Tak! Jasne, że tak!- mruczałem.
Weszliśmy do środka tylnim wejściem. Były tam rozsypane po całej podłodze płatki róż, które tworzyły małą ścieżkę. Wiedziałem, że dalej sama da sobie radę... Więc od razu cofnąłem się i po cichu wyszłem z domu zamykając za sobą drzwi.

***oczami Leny***
To co zobaczyłam było śliczne... Słyszałam, że Louis się cofnął i wyszedł. Wiedziałam, że Niall nie jest w szpitalu od kiedy zauważyłam płatki róż na podłodze. Z chęcią bym ich opieprzyła, że napędzili mi tyle strachu, ale to było zbyt piękne, żeby to psuć... Szłam po schodach... Chodnik z róż prowadził mnie do pokoju mojego i Niall'a. Otworzyłam drzwi... Byłam w szoku. W środku było pełno kwiatów, wino, świecie, a na środku pokoju, zamiast dywanu, róże ułożone na kształt serca...
Tak jak w bajce. Blondyn, gdy tylko mnie zobaczył, uśmiechnął się... Podszedł do mnie, pocałował i zaprowadził do stołu. Kazał mi usiąść, spełniłam jego prośbę.
Siedziałam spokojnie, a Niall podszedł do mnie i zapytał:
-Czy ty mnie kochasz?
-Co to za pytanie? Jasne, że cię kocham... Kocham, jak nikogo innego.- odparłam.
-Czy zostawiłabyś mnie dla innego chłopaka?
-Za żadne skarpy...!
Chłopak mnie przytulił cały czas klęcząc.
-Zadam ci ostatnie pytanie...- zaczął
-Słucham?
-Zostaniesz moją panią Horan?- wyciągnął z kieszeni śliczny pierścionek z diamentem.
-Oh! Jasne, że tak! Kocham cię!
-Też cię kocham!
Pocałowaliśmy się... Potem blondyn otworzył butelkę z winem i zaczęliśmy pić. xd
-No, a kiedy chcesz się pobrać?- zapytałam.
-Ślub cywilny jak najszybciej, a kościelny troche później.

***oczami Niall'a***
Dziewczyna uśmiechnęła się...
-Dobry pom...- Lena nie dokończyła. Zauważyłem tylko, jak upada na ziemię. Podbiegłem do niej.
-Lena? Lena, skarbie! Otwórz oczy! Co się dzieje?- krzyczałem.
Bez zastanowienia chwyciłem ją i pobiegłem trzymając narzeczoną na rękach pobiegłem do samochodu. Pojechaliśmy do szpitala. Dałem znać Dadze i Harry'emu. Dojechaliśmy po 15 minutach. Lekarze od razu wzięli ją na badania. Jedna z pielęgniarek wypytywała mnie o dane Leny, które oczywiście znałem na pamięć...
-Imię i nazwisko dziewczyny?
-Lena Johnson.
-Wiek?
-18 lat.
-Data urodzenia?
-7 lipca 1994.
-Adres?
-ul.Big Ben 69/82 [adres został wymyślony przeze mnie...]
-Dziękuję... Teraz proszę o pana dane. Imię i nazwisko?
-Niall Horan.
-Wiek?
-18 lat.
-Data urodzenia?
-13 września 1993.
-Adres?
-ul.Bridge 162/99 [adres znów został wymyślony przeze mnie..]
-Kim pan dla niej jest?
-Na razie narzeczonym.
-To jeszcze prosze o pesel dziewczyny i pana.
-Dobrze.- podałem pielęgniarce potrzebne informacje. Ona tylko podziękowała, a ja usiadłęm.
Czekałem na lekarzy ponad 2 godziny. W sumie badali już Lenę, ale ja chciałem porozmawiać z lekarzem, dowiedzieć sie co się dzieje. Te całe badania za długo trwają.
Po paru minutach wyszedł lekarz prowadzący.
-Przepraszam... Pan Horan?- zaczepił mnie.
-Tak! Co się z nią dzieje? Dlaczego to tak długo trwa?
-Badania trwały dłużej, ponieważ nie wiedzieliśmy, że pani Johnson jest w ciąży.
-W czym jest?
-W ciąży! Pan nie wiedział?
-Ani ja, ani Lena.
-No to teraz pan wie... Państwo wiedzą.!
-Tak! Doktorze czy cos poważnego jej dolega?
-Nie... Naszym zdanie to tylko ciąża po prostu dała o sobie znać... Może pan wejść po panią Johnson.
-Dziękuję...
Odwróciłem się na pięcie w stronę Dahi i Harry'ego... Stałem jak wmurowany.
-Co się dzieje? Cos poważnego?- zapytała przyjaciółka.
-Lena... Ja... My...- jąkałem się.
-Lena, ja my.. Co wy do cholery?- niepokoił się, jak zawsze wybuchowy Harry.
-Lena jeste w ciąży! Ja będę ojcem! Biegnę po nią.. Czekajcie na nas!
-Gratuluję!- krzyknęli oboje.
Wszedłem do Leny... Siedziała uśmiechnięta.
-Już wiesz?- zapytała.
-Tak, wiem!
-Cieszysz się?
-I to jak!- zacząłem tańczyć.
-Spokojnie...- powiedział lekarz.
-Siare mi robisz, debilu ty mój!- zaśmiała się moja czarnowłosa piękność.
-Moge już zabrać narzeczoną?- zapytałem.
-Proszę bardzo! Niech pan na nią uważa... Pani może chodzić do szkoły ze spokojem, ale niech nie szaleje...- ostrzegał lekarz.
Wyszliśmy z sali... Lena gadała z Dagą, że będą razem chodziły na zakupy z dziećmi, a ja i Harry o tym, że zrobimy z nich kibiców Manchester'u United.
Wsiedliśmy do auta, którym wspólnie przyjechaliśmy...
Prowadził Harry, bo ja byłem za bardzo nakręcony.

***oczami Harry'ego***
Dowiedzieliśmy się, że Lena też jest w ciąży, ale poród jej przewidywany jest tydzień wcześniej niż Dagi... To znaczy, że Lena zaszła w ciążę wcześniej.! U lala... xd
Poród Dagi ma być za rok, czyli 18 kwietnia 2013 roku, a poród Leny 11 kwietnia 2013 roku.
Ciekaw jestem reakcji Perrie, Zayn'a, Danielle, Louis'a, Eleanor, Liam'a, a przede wszytskim Paul'a, który nie kazał nam szaleć. No cóż, ja i Niall mamy już 19 lat... Blondyn w sumie skończy za 12 dni, ale co tam.
Mam nadzieję, że on to zrozumie. Przecież kocham Dagę, a ona mnie.
Niall kocha Lenę, a ona go, więc nie widzę w tym problemu.
Dojeżdżając na miejsce, czyli do domu Dagi i Leny, zapytałem się mojej dziewczyny:
-Kochanie, a moze zamieszkasz ze mną?- uśmiechnęła się do mnie i zaczęła masować swój brzuch. Ani jej brzuch, ani Leny nie był za wielki, ani za mały... Nawet nie widać po nich, że są w ciąży.
-No jasne... Ale w sumie wolę u mnie.. Co?
-Dla was wszystko...- puściłem jej oczko.
Weszliśmy do domu. Dziewczyny usiadły na naszej niezawodnej kanapie w salonie, a ja z Niall'em poszliśmy  do kuchni. Siedzieliśmy w ciszy i tylko co jakiś czas padały uśmiechy.

***oczami Dagi***
Rozmawiałam z Leną w salonie. Chłopcy poszli chyba do kuchni.
-Kochana, już dwa miesiące naszych ciąż. Zostało jeszcze 7 miesięcy... Damy radę?- zapytała mnie Lena.
-Haha... Wytrzymałysmy całe dwa! Damy radę na 100%. Ja w to wierzę.!- wyznałam.
-No tak! Ale ja zaczęłam szkołę, co z tego, tak? Ja mam marzenia na życie. Jak po urodzeniu dziecka będę tańczyć?- martwiła się, przytuliłam ją.
-Lenka! Na początku będzie trudno, a potem już z górki! Uwierz mi!
-Dzięki... Kocham cię, jesteś moją najlepsza przyjaciółką!
-Oh! Fajnie mi to słyszeć.!
-Umm... Nie chcesz mi nic powiedzieć?
-No ja ciebie też i też jesteś moją najlepszą przyjaciółką! Hej, co to?- wskazałam na jej palec.
-O właśnie... Z tego całego zamieszania zapomniałam ci powiedzieć, że zaręczyłam  się z Zayn'em.
-Z Zayn'em? A Niall to co?- niepokoiłam się.
-Haha... Żartowąłam... Jestem zaręczona z Niall'em! Naiwna jesteś grubasie!
-Ja gruba? Pff... Zobaczymy niedługo!
Zaczęłysmy się śmiać...
Potem wstałysmy i z naszymi księciami poslziśmy się położyć, bo byliśmy już zmęczeni, nie zważając na wczesną godzinę...

~NOWI BOHATEROWIE~
Laura Rossi- bogata dziewczyna z klasy Leny. Stara zaprzyjaźnić się z Leną, ale Daga jej nie ufa. Podoba jej się Harry i Niall.
Marta June- nowa dziewczyna w ich twoarzystwie. Strasznie zakochana w Harry'm od paru lat. Na ogół miła i wyluzowana. Żeby niczego nie zapomnieć to notuje w zeszycie, który nosi wszędzie.

-----------------------------------------------------------------------------------------------------
Hejoo! To ja...
Nudziło mi się, więc dodałam nowych bohaterów :D
Pati, masz i się jaraj.. Teraz obie są w ciąży...
Nom.. Więc tak miałam pomysł, żeby jutro (jeżeli bd miała czas) i w niedzielę dodac jeszcze wpis, ale to nie zależy ode mnie, tylko od czasu xd
Teraz lecę sprzątać, a jak skończę to musze kolacyjkę zrobić, czyli podgrzać kupna pizzę..
Dziś jestem tylko z bratem w domu bo rodzice są teraz na osiemnastce mojego kuzyna.. Ja tam nie szłam! :D
To buziakii!... :*
Jeżeli macie jakieś sugestje to piszcie komentarz...
Wszystkie wysłucham!
Lenka^^

niedziela, 19 maja 2013

Rozdział IX

Minęły 2 miesiące. Był 1 września...
***oczami Leny***
Obudziłam się o 6:30. Niall namówił mnie w zeszłym miesiącu, żebym zapisała się do szkoły, zgodziłam się. Razem wybraliśmy najlepszą uczelnię taneczną. Dziś jest pierwszy dzień nauki. Lekcje zaczynam o 7:40, a kończę o 14:30. Będę się mniej widziała z Niall'em, bo gdy ja wróce ze szkoły to on jedzie do studia. Ale żeby zostać najlepszą tancerką muszę chodzić do szkoły.
Wstałam, weszłam do garderoby. Ubrałam się w jeansowe rurki, T-shirt koloru białego, a na to jeansową kamizelkę. Blondyn uszykował dla mnie śniadanie. Jedzenie zajęło mi trochę czasu. Gdy poszłam do łazienki była około 7:20. Zajęłam się myciem twarzy i zębów, a potem malowaniem. Wyszłam po paru minutach.
Chwyciłam laptopa i włączyłam Twitter'a. Nie miałam czasu, żeby odebrać wiadomości i zobaczyć dodane na mój profil twitty. Napisałam tylko szybko: "Szkoła... Mój status na codzień xd". Zamknęłam laptopa i pobiegłam ubrać moje conversy, miały kolor kremowy. Była godzina 7:36. Zorientowałam się, że autobus odjechał 6 minut temu.
-Niall!- zawołalam Irlandczyka.
-Co jest?- wszedł do pokoju.
-Autobus mi uciekł.
-Żartujesz? W pierwszy dzień?!- spojrzał się na mnie.
-No nie stój tak... Co mam zrobić?- panikowałam.
-Tak czy inaczej sie spóźnisz, ale podwiozę cię.!- zaproponował.
-Okey! Ale szybko!
Pobiegłam do auta. Ciągle myślałam dlaczego rodzice wrócą dopiero na święta. Niby dowiedziałam się o tym miesiąc temu, ale ciągle mnie ta sprawa nurtuje.
Po chwili Niall był już w samochodzie i mogliśmy ruszyć. Jechaliśmy w ciszy. Zajrzałam do torebki czy wszystko ze sobą zabrałam.
-Kochanie, nie mam portwela.- panikowałam.
-Cholera! Trzymaj...- z kieszeni wyjął swoją kartę kredytową.
-Ale.. Ja nie...
-Weź to!- krzyknął.
-Przepraszam?!- powiedziałam niepewnie pod nosem.
-Nie masz za co... To ja przepraszam za moje zachowanie, ale u ciebie w szkole będzie pełno chłopków, a ty jesteś śliczna... No więc...- tłumaczył.
-Kochanie! No jasne, że będą chłopcay, ale ja mam i chcę mieć tylko ciebie. Ja jestem z tobą!- uśmiechnęłam się.
Chłopak zatrzymał się na szkolnym parkingu. Dałam mu buziaka i wybiegłam z auta ciągle wysyłając całusy.
Na całe szczęście nie spóźniłam się... Bo lekcje zaczynają sie o 7:50, a ja tylko źle spojrzałam na godzinę na planie.
Moja klasa była liczna. 16 dziewczyn ze mną i 15 chłopaków.
Dziewczyny i chłopacy od razu do mnie podbiegli, bo jak to jedna z uczennic powiedziała "jestem przecież dziewczyną Niall'a Horan'a."
W sumie dla mnie nie było wazne, czy jestem dziewczyną bogatego i sławnego kolesia, czy biednego i przeciętnego. Ważne było to, że kochał mnie za to jaką jestem...
Po chwili zadzwonił dzwonek na lekcję francuskiego. Weszłam do klasy i usiadłam pod oknem. Po chwili weszła także pani Journee (czyt. Żurne).
-Bonjour (czy. Bonżur)- przywitała się.
Nie znałam fancuskiego, bo w polsce uczyłam się tylko angielskiego i polskiego. Musiałam się przyznać, ale całą akcję zepsuł mój dzwoniący telefon. Pani Journee powiedziała coś do mnie po francusku, a ja tylko oznajmiłam, że nic nie rozumiem.
-Oh! Bardzo przepraszam! Po twoim akcencie słychać, że nie jesteś stąd... Jesteś... z Polski?
-Tak!
-Przykro mi.. To cię nie usprawiedliwia... Chwila, chwila, chwila... Ty jesteś dziewczyną Niall'a Horan'a?
-Umm... Tak!
- Oh! To jak najbardziej przepraszam! Możesz szybko lecieć odebrać ten telefon... Ale zaraz musi pani, pani Johnson, zaraz wrócić.
-Dobrze! Dziękuję!?- powiedziałam niepewnie i wyszłam z sali.

***przez telefon***
-Niall? Oby to było coś ważnego! Co jest?
-To nie Niall! To ja Louis... Nie znamy się dokładnie, ale teraz to jest bez znaczenia. Ważne jest to, że Niall jest w szpitalu.
-Ale jak to? Co się stało?- pytałam.
-Dowiesz się później... Wiem gdzie jesteś! Już czekam na ciebie na parkingu.
***normalnie***
Weszłam wystrasozna do sali.
-Jak mogę siez wolnić z lekcji?- zapytałam.
-Umm... Wiesz co? Tym sie nie przejmuj... Wszystko załatwię u dyrektora... A teraz możesz isc do domu, ale przepisz od kogoś notatki z dzisiejszej lekcji.
-Dobrze! Dziękuję bradzo... Do widzenia.
Wybiegłam na dwór... Na parkingu faktycznie czekał Louis. Przywitalismy się i weszliśmy do auta.
Jechaliśmy... Nie znałam tej dzielnicy Londynu, ale ufałam mu...

***oczami Louis'a***
Umówiłem się z Niall'em, że ściągniemy jakimś sposobem Lenę do domu... Wymyśliliśmy więc, że powiemy jej, że Niall jest w szpitalu...
Blondyn miał dla niej jakąś niespodziankę. Chciał ją jeszcze raz przeprosić za to zajście z fanką dwa miesiące temu, bo ciągle ma wyrzuty sumienia.
Chciał, żeby zwolniła sie z lekcji, bo potem jedziemy do studia nagrywac kawałki napisane przez Lenę. Jechałem inną dzielnicą i inną drogą, żeby czarnowłosa nie poznała drogi do domu.

-----------------------------------------------------------------------------------------------------
Hejaa! 
I jest nowy rozdział...
Napisałam ten rozdział tylko dzięki Pati <3
Inaczej bym nawet nie pomyślała, żeby go napisać.
Jak myślicie... Co Niall chce zrobić?
Buziaki :**
Lenka^^

piątek, 17 maja 2013

Rozdział VIII

***oczami Niall'a***
Nie pamiętam jak dotarłem do domu, ale pamiętam, że Lena wkurzyła się na mnie, bo zobaczyła zdjęcie w gazecie z ostatniego koncertu. Wtedy szłem już do domu i podbiegła do mnie fanka. Poprosiła o autograf i zdjęcie, a potem gdy już miałem odchodzić rzuciła się na mnie i zaczęła całować. Paparazzi źle to zrozumiało i wyszła MEGA PLOTKA.
Postanowiłem wstać i przeprosić Lenę... A najpierw ogarnąć gdzie ona jest.

***oczami Leny***
Otworzyłam oczy... Przed moją twarzą siedział uśmiechnięty Zayn.
-Dzień dobry księżniczko!- przywitał się.
-Cześć!- odpowiedziałam i dałam mu buziaka w polik.
-Jak się spało?
-Bardzo dobrze... Dziękuję, że pokazałeś mi ten artykuł o Niall'u.
-Oh! Nie ma za co... Idę zrobić obiad.- odszedł. Ja znalazłam laptopa Zayn'a. Włączyłam go... Miał ustawione hasło, a kawałek wyżej była podpowiedź, na którą kliknęłam: "KOCHAM _ _ _ _". Od razu wpisałam swoje imię, co nie było błędem. Włączyłam Twitter'a, miałam dwie prywatne wiadomości i jednego twitt'a.
Zaczęłam czytać twitt'a. Był on od fana Niall'a.: "Niall cię nie okłamywał... To ja się na niego rzuciłam i zaczęłam całować.. To nie jego wina! Po prostu ześwirowałam, że go spotkałam... Wybacz mu, no i mnie też!", odpisałam jej: "Dziękuję za to, że się przyznałaś, ale... Co do tego czy mu wybaczę zalezy tylko ode mnie, a w szczególności od niego!".
Potem odebrałam wiadomości... Najpierw od Dagi: "Co się dzieje?", odpowiedziałam jej: "Nieważne... Długa historia! Jak się wszystko wytłumaczy to ci powiem... Ewentualnie!". Potem od Niall'a: "Lena! Musimy pogadać... Muszę ci to wszystko wytłumaczyć!", napisałam do niego: "Dobra! Dziś o 16:00 przy Big Ben'ie.".
Zamknęłam laptopa... Spojrzałam na zegar wiszący nad drzwiami. Wskazywał on godzinę 11:48. Powoli zeszłam z łóżka i ubrałam się w to co wczoraj, bo nie miałam u Zayn'a żadnych moich ubrań. Umyłam zęby, bo znalazłam jakąś nową, jeszcze nierozpakowaną szczoteczkę do zębów, potem umyłam twarz i zauważyłam tonik do twarzy, należał chyba do Perrie. Użyłam go... Po 30 minutach porannej toalety zeszłam do kuchni, gdzie stał Zayn i robił... Hmm... Wyglądało to jak hamburgery, ale nie jestem co do tego pewna. Pomogłam mu... Usiedliśmy do stołu i zaczęliśmy jeść.
-Zayn..? O 16:00 muszę wyjść...- oznajmiłam.
- Dobrze... Ale gdzie?- zapytał.
-Umówiłam się z Niall'em koło Big Ben'a, bo on chce mi to wszystko wytłumaczyć.
-Niall? Mam pójść z tobą?
-Nie, nie, nie, nie... Chcę z nim pogadać w cztery oczy.- tłumaczyłam.
Nagle do Zayn'a zadzwonił telefon. Przeprosił, odszedł od stołu i zaczął rozmawiać.

***przez telefon, oczami Zayn'a***
-Halo?- zacząłem.
-Cześć misiu...- powiedział głos w słuchawce.
-Perrie? Co chcesz?
-O! Poznałeś mnie... Bardzo dobrze! Musimy porozmawiać!
-Uff... No OK! To dziś o 15:30 w centrum!
-Dobrze, do zobaczenia!- pożegnała się.
-No cześć!

***oczami Niall'a***
Była godzina 15:48 kiedy wyjechałem z domu. Nie było zbyt dużego korku, więc byłem na czas. Leny jeszcze nie było widać. Czekałem na nią niespełna 5 minut.
Kiedy w końcu przyszła nie należała do najszczęśliwszych.
-Śmiało tłumacz się.- rozkazała.
-Przepraszam cię... To była moja fanka, no i ona...
Do Leny zadzwonił telefon, więc urwałem w połowie zdania. Odebrała.

***przez telefon, oczami Leny***
-Cześć Zayn... Co tam?
-Cześć Lena! No więc... Nie chcę cię ranić, ale spotkałem się z Perrie, no i wróciliśmy do siebie. Możesz zawsze na mnie liczyć, ale nasz zwiążek nie był poważny... Przepraszam!
W głębi duszy trochę to zabolało, ale ogólnie cieszyłam się, bo ja przecież nadal kocham Niall'a.
-Jest OK! Gratuluję... To pa!
-Dzięki! Pa pa!

***oczami Niall'a***
-Przepraszam, kontynuj!- powiedziała.
-No więc... To była fanka! Poprosiła mnie o autograf i zdjecie, a potem, jak już miałem odchodzić rzuciła sie na mnie i zaczęła mnie całować..- tłumaczyłem.
-Wiem! Wszystko wiem...- uśmiechnęła się.
-To dlaczego mi nie powiedziałaś, że wiesz?
-Bo.. Chciałam zobaczyć czy powiesz prawdę, czy mnie okłamiesz.
-Po co miałbym kłamać?
-Nie wiem... Może dla własnej wygody?- skrzywiła głowę.
-Nie! Ja... Tęskniłem! Kocham cię!- wyznałem.
-Ja też tęskniłam... Też cię kocham!
-To zaczniemy wszystko od początku?- zapytałem niepewnie.
-Hmm... Możemy spróbować.- przytuliliśmy się.
-Chodź do domu... Brakowało tam ciebie!
-Nie było mnie tylko jedną noc.
Zaśmialiśmy się, wsiedliśmy do auta i pojechaliśmy do domu.
Lena od razu weszła i pobiegła do garderoby się przebrać. Założyła białą bokserkę, jeansowe spodenki i długie czarne conversy. Do tego zrobiła wysokiego koka i pomalowała rzęsy. Cały czas ją obserwowałem.
Potem usiadła na biurku, a ja usiadłem koło niej... Objąłem ją i tak siedzieliśmy w ciszy!
----------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej!
I jest nowy rozdział... Z dedykacją dla Pati <3 Mojej najlepszej czytelniczki. I obiecuję, że niedługo coraz częściej pojawiać się będzie Louis i Liam... Bo jak to mówi Wiki (moja druga czytelniczka) "zaginęli w akcji".
Jeżeli macie jakieś sugestie piszcie w komentarzach.
Postaram się jeszcze jutro napisać kolejny rozdział, ale nic nie obiecuję :)
Trzymajcie się..
Buziaki :**
Lenka^^

sobota, 11 maja 2013

Rozdział VII

***oczami Dagi***
-Mamy dla was super wiadomość- zaczęłam.
-A mianowicie?- zapytała Lena.
-A mianowicie to, że ty i Niall będziecie chrzestnymi naszego dziecka.
-Super! Zajebiście...- Niall objął czarnowłosą.
-A ta druga sprawa to...- przypomniał Harry.
-To... Jeśli urodzi się dziewczynka, będzie ona miała na imie Lena, po cioci, a jeśli chłopczyk to Niall, po wujku.
Zaczeli skakać jak dzieci.
-A co jeśli obojniak?- zaśmiał się blondyn.
-Haha... To będzie Niana, albo Liall.- mówił przez śmiech Hazza.
Wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem.
-Lena, możemy pogadać?- zapytał Loczek.
-Jasne!
-To my was zostawimy. Chodź Niall zatańczyć z ciężarną.

***oczami Harry'ego***
Staliśmy chwilę w ciszy... W końcu odezwałem się pierwszy.
-Bo... Ja nie wiem jak to jest być ojcem!
-Hmm... Ja też nie wiem! To na pewno fajne uczucie, ale teraz musisz się opikować, i Dagą, i dzieckiem. Nigdy nie możesz jej zostawić samej. Ona nie da rady, gdy nie będzie czuła twojego wsparcia.- wytłumaczyła to co wiedziała.
-Nigdy jej nie zostawię...! Nawet o tym nie myślę!
-No mam nadzieję. Bo jak ją skrzywdzisz to ci zetnę te piękne loczki.
-Tylko nie loczki!
-Hahaha...!
-Dobra, leć się bawić!- nie zatrzymywałem jej.
-Ty tez chodź ze mną!- dała mi buziaka w polik i poszliśmy tanczyć.

***oczami Leny***
Bawiłam się z Dagą, Harry'm i Niall'em. Ciągle czułam na sobie spojrzenie Zayn'a.
-Przepraszam was... Musze się przewietrzyć!- powiedziałam do przyjaciół.
-Okay!- odpowiedzieli.
Odeszłam od nich i wyszłam przed dom Paul'a. Usiadłam wygodnie na ławce... Weszłam na Twitter'a na telefonie i napisałam "Czuję się niekomfortowo". Schowałam do kieszeni telefon... Zamknęłam oczy, żeby się rozluźnić, oddychałam świeżym nocnym powietrzem, kiedy nagle podszedł do mnie... ZAYN.!
-O co chodzi?- otworzyłam oczy i zapytałam.
-O to...- chłopak pokazał mi gazetę... Na okładce zobaczyłam napis "Niall Horan ma nową dziewczynę? Postanowił dał sobie spokój z Leną Johnson?". Myślałam, że to nieporozumienie, ale gdy spojrzałam trochę niżej zauważyłam zdjecie, na którym Niall całuje się z jakąś blondyną. Myślałam, że to zdjęcie było zrobione dawno, ale spojrzałam na datę na zdjeciu, no i była wczorajsza.
-Myślał, że się nie dowiem, czy coś? A mówił mi, że tylko mnie kocha... Nie chcę mieć z nim nic do czynienia.- mówiłam przez płacz. Zayn usiadł koło mnie i mmnie przytulił.
-Ej, mała! Będzie OK! Chcesz to możesz u mnie przenocować! Co myslisz?- zaproponował mulat.
-Dziękuję! Chętnie... Kochany jesteś... Lecę tylko po torebkę i zaraz wracam.
-Czekam przy aucie.
Wbiegłam do środka. Podbiegła do mnie Daga, Harry, a za nimi Niall.
-Gdzie idziesz?- zapytała mnie przyjaciółka.
-Jak najdalej od niego!- wskazałam palcem na blondyna i znów zaczęłam płakać.
-Kochanie, ale jak to? Co ja zrobiłem?- spojrzał się na mnie.
-O! zyli nie wiesz? Masz klucz! Dziś śpię gdzieś indziej!- rzuciłam mu na ziemię klucz i gazetę. Chłopak zerknął na okładkę i krzyczał za mną.:
-Lena! Daj wytłumaczyć...! Kochanie! Wracaj, to nie tak!
Miałąm go gdzieś! Wyszłam z domu Paul'a... Znalazłam Zayn'a. Wsiadłam do jego samochodu i pojechaliśmy do jego domu.
Po niedługim czasie byliśmy na miejscu... Weszliśmy do środka.

***oczami Zayn'a***
-Witam w moich progach!- powiedziałem przy drzwiach.
-Dzięki! Jesteś kochany, że mnie przenocujesz, chociaż nie byłam dla ciebie zbyt miła... Hmm... Teraz sobie uświadamian, że ciebie tez kocham... Dobiero teraz to poczułam.- usłyszałem.
-Ja ciebie też kocham... Ale kogo jeszcze kochasz prócz mnie, bo dosyć mocno podkreśliłaś słowo TEŻ!
-W sumie... Ja nadal kocham Niall'a, ale on mnie najwidoczniej nie... Bo nie potrafię tak od razu się odkochać!
-Wiem o czym mówisz! Ej, bo mam głupią sprawę...
-No, jaką?- zbliżyła sie do mnie, i zaczęliśmy się całować.
Po paru sekundach przerwaliśmy.
-Możemy spać razem, bo niestety nie mam wolnej kanapy, ani nic...
-Umm... Nie ma sprawy!
-Lena! Zostaniesz moją dziewczyną?- zapytałem, czułem jak na moich polikach malują się rumieńce.
-Oh! Jasne, że tak!- przytuliliśmy się.
Mimo późnej godziny siedzieliśmy w mojej sypialni i oglądaliśmy film... W połowie seansu czarnowłosa odezwała się:
-Muszę się umyć, ale nie chce mi się wstać!
-To się nie kąp!- odparłem z uśmiechem.
-Muszę!- stawiała na swoim.
-To chodź... Zaniosę cię...- zaśmiałem się.
-Dobra.!- dziewczyna zgodziła się.
-Tylko żartowałem, ale jeśli chcesz to OK!
Wziąłem ja na ręce i zaniosłem do łazienki. Wyszedłem i czekałem pod drzwiami aż się umyje. W międzyczasie rozmawialiśmy.
-Co ty widziałaś w Niall'u?- zapytaęłm w końcu.
-Nie chcę o tym rozmawiać! Powiem ci, jak będę gotowa o tym w ogóle rozmawiać.
Po 10 minutach wyszła. Zaniosłem ją do sypialni, gdzie miała ze mną spać. Przytuliła się do mnie i powiedziała:
-Dziękuję, że jesteś!- po chwili zasnęła.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hejaa!
Kolejny rozdział już jest! Co myślicie?
Musiałam jakąś akcję do tego włożyć, bo moja koleżanka mówiła, że nic się nie dzieje!
A tak w ogóle to pozdrowienia dla mojego zboczuszka Pati... I to wiadomość dla niej "No weź powiedz, że też mnie kochasz! :P ". I jeszcze jedne pozdrowienia dla Wiki... Za to, że mi doradza co do tego bloga... <3
Dziękuję tez wam wszystkim! :)
Lenka^^

Rozdział VI

***oczami Ewy***
Wyprowadziłam się do Holandii... Chłopcy z anglii nie są jacyś szczególnie ładni! No w sumie Zayn Malik był nawet przystojny, ale nie w moim typie.
W Holandii na jakimś targu sprzedałam tego iPhona Leny za 500euro. Widziałam, przed wyjazdem, przez dziurkę od klucza, jak Lena dobrze dogaduje się z Niall'em. Zazdrościłam jej... Tak trochę!
Czekałam pół roku na to, żeby w końcu zabrać jej tego iPhona, a teraz nadarzyła się idealna okazja.
Nie chcę z nimi utrzymywac kontaktu, żeby nie zmusiła mnie do oddania tego telefonu, bo ja go nie mam.

***oczami Dagi***
Obudziałam sie, założyłam mój różowy szlafrok. Spod łóżka wyjęłam laptopa, włączyłam Twitter'a i byłam w szoku. Obserwowało mnie ponad 10 tysięcy osób. Znalazłam dwa ciekawe twitty:
"Ojej! Jak słodko razem wyglądacie. Mowa o tobie i Harry'm. Gratuluję! Trzymam za was kciuki" , "W gazetach, w internecie i w TV chodza plotki, że byliście w szpitalu. Co się stało?"
Na pierwszy odpisałam "Oh! Dziękujemy! Jesteś bardzo kochana!", a na drugi: "A nic takiego...Po prostu źle się poczułam, a Harry był na tyle kochany, że zaproponował, żebyśmy pojechali do szpitala na wszelki wypadek, ale wszystko jest OK!". Musiałam to trochę ubarwnić, bo chłopcy muszą utrzymać sławę w pionie. Nikt nie może się z fanów dowiedzieć i oczywiście Paul.
Potem zamknęłam laptopa i znów poszłam spać.

***oczami Niall'a***
Ubrałem się o około 12:30. Lena trochę wcześniej. Razem z czarnowłosą siedzieliśmy w kuchni.
-Paul ma dziś urodziny, idziemy do niego na imprezę? Zaprosił nas...- zapytałem.
-Nas? Czy ciebie?- pytała.
-Nas! To... Idziemy?
-No jasne! Ale w co ja się ubiorę?- panikowała.
-Wystarczą wygodne spodnie, trampki i bokserka, no i ten granatowy sweterek, który dostałaś od Harry'ego! Będziesz wyglądać slicznie...
-Ale inne dziewczyny będą w sukienkach!
-Haha... Serio to nie! Uwierz mi...- uroczo poruszyłem brwią.
-OK! Wierzę...
-To za 30 minut bądź gotowa! Obiad zjemy na mieście, a wczesniej pójdziemy kupić prezent.
-No dobrze!- pocałowała mnie i pobiegła do pokoju.

***oczami Leny***
Zdziwiłam się, że Paul zaprosił także mnie... Ale skoro już dostałam zaproszenie to pójdę... Niall'owi na tym zależy.
Ubrałam się tak jak mówił blondyn... Ułożyłam moje czarne włosy w wysokiego koka. A oczy pomalowałam tylko maskarą. Spojrzałam na zegar, zostało  mi jeszcze 10 minut. Postanowiłam, że włączę Twitter'a. Zajrzałam na "reakcje". jeden twitt od Dagi, dwa od Niall'a, jeden od Zayn'a no i jedene od Harry'ego.
A do tego więcej osób mnie obserwowało, ponad 11 tysięcy.
Twitty brzmiały tak:
Od Dagi: "Też idziesz z Niall'em do Paul'a? Jeśli tak to musimy pogadać.. Bardzo ważne!", odpisałam "Tak, idę! Dobra, już się boję!". Po chwili otrzymałam odpowiedź "Nie ma czego! Mam dwie dobre wiadomości!"
Od Niall'a: 1."Dzień dobry kotku! Pobudka!", zaśmialam się... Twitt był napisany o 7:30 rano. Nie odpisałam, ale dodałam do ulubionych.
2."Na prawdę... Będziesz wyglądać ślicznie!". Dodany 10 minut temu. Odpisałam "Oh! Mam nadzieję..."
Od Zayn'a: "Dziękuję! Bez papierosów mi lepiej, ale raz na jakiś czas musze zapalić. To nie jest tak często! Wiem, że idziesz z Niall'em do Paul'a, bo gadałem z nim przez telefon. Musimy pogadać". Odpowiedziałam mu "OK! Ale... No dobrze!"
Od Harry'ego: "Możemy u Paul'a pogadać?", westchnęłam, odpisałam "Kolejna rozmowa? Dobra! Ale musicie dać mi się też pobawić!", odpisał prawie od razu, tak jakby wiedział co odpiszę "Rozumiem! Dzięki, jesteś najlepsza, zaraz po Dadze :) "
Spojrzałam na godzinę, była 12:58. Zamknęłam laptopa i popędziłam po schodach w strone mojego księcia...
-Mówiłem, że będziesz wyglądać ślicznie!- komplementował mnie.
-Dziękuję! No mów o co chodzi!- spojrzałam na uroczego chłopaka.
-Czy zawsze jak mówię, że wyglądasz ślicznie, to musi o coś chodzić?- zapytał.
-Umm.. Fakt! Przepraszam!- zrezygnowałam.
-To... Mozemy jechać taksówką? Też chcę się trochę pobawić... No wiesz, napić się z przyjaciółmi.
-Hahaha... Wiedziałam, że o coś chodzi! No jasne, że możemy jechac taryfą!- zgodziłam się na jego propozycję.
-To dobrze, bo już na nas czeka! Ale tak czy inaczej wyglądasz ślicznie!- uśmiechnął się.
-Dziękuję!- dałąm mu buziaka.
-Dostanę jeszcze jedego?- zapytał i zabawnie poruszał brwiami.
-Haha... Chciałbyś- zaśmiałam się.
-No weź... Nie bądź Louis!- spojrzał się na mnie i odsłonił zęby tworząc szeroki uśmiech.
-Haha... No OK!- pocałowałam go znów.
-Trzeba było tak od razu, a nie bawisz się w Louis'a.
-Debil z ciebie! Ale i tak cię kocham!- roześmialiśmy się.
Niall założył swoje białe conversy, a ja swoje czerwone, także conversy. Gdy wychodziliśmy była godzina 13:13... A impreza ma być o 16:00. Taksówka stała pod naszym domem, a kierowca niepokoił się. W końcu wsiedliśmy do niej i pojechalismy do centrum. Chodziliśmy i szukaliśmy odpowiedniego prezentu przez półtorej godziny. Aż w koncu Niall zajrzał do jakieś sklepu jubilerskiego i znalazł srebrny zegarek, oczywiście kupiliśmy go!
Zostało nam jeszcze jakiaś 1h15minut, więc poszliśmy na obiad. Nialler zamówił duży zestaw kebabu na talerzu, a ja mały zestaw sałatki, bo nie byłam za abrdzo głodna. Blondyn miał o wiele większe danie, ale zjadł je szybciej, a później pomagał mi kończyć moją sałatkę.

***oczami Zayn'a***
Było już dużo osób, ale Leny i Niall'a nigdzie nie widziałem. Spojrzałem na uchwylające sie drzwi, przez które weszła posuzkiwana przeze mnie para.
-Cieszę się, że wszyscy już przyszli! Zaśpiewajmy "Happy B-Day" naszemu solenizantowi!- wykrzyczała żona Paul'a.
Rozległo się nierówne spiewanie. Gdy skończyliśmy, wszyscy dostali tort czekoladowy z wiśniami, a potem podeszli do solenizanta i składali mu życzenia, ja również. Kiedy w końcu mieliśmy czas dla siebie, znalazłem Lenę i Niall'a.
-Cześć! Lena, możemy pogadać?- zapytałem ostrożnie.
-Jasne! Niall, zaraz wracam.
Poslziśmy do kuchni, bo było tam o wiele ciszej.
-Chciałbym się przeprosić! Za to co się stało, ale nadal cię kocham. Więc gdyby coś się działo to jestem na każde twoje zawołanie. No, i dziękuję za wszystko.- oznajmiłem.
-Nie ma za co! Na razie możemy się tylko przyjaźnić i to ja ci dziękuję za wsparcie.- przytuliła mnie.
-Nie ma problemu! Zawsze będziesz gdzieś w głębi duszy moja!
- Pewnie tak! Wybacz, ale muszę pogadać jeszcze z Dagą i Hazzą. Miłej zabawy...
-Rozumiem! Dzięki za rozmowę!- wyszedłem z kuchni i zostawiłem ją samą, minąłem się z Dagą. Przywitaliśmy się, a potem ona poszła rozmawiać z Lenką.

***oczami Dagi***
Zauważyłam Lenę w kuchni, więc poszłam z nią pogadać. Kazałam jej zawołać Niall'a, podczas gdy ja wołałam Harry'ego. Gdy już wszyscy byliśmy w kuchni, zaczęłam.
-Mamy dla was dwie super wiadomości.
--------------------------------------------------------------------------------------------------
Heja!
Sorki, że mnie tak długo nie było, ale u nas w szkole przez cały tydzien były praktykantki, jedna z Filipin, a druga z Indii... No i bardziej skupiałam się na nich, ale dziś będzie jeszcze jeden krótki rozdział. Chyba, że będę miała większą wenę, to napiszę, tyle ile będę miała chęci...
Buziaki dla was :*
Lenka^^
















środa, 1 maja 2013

Rozdział V

***oczami Leny***
Minęły cztery tygodnie. Jednego z ranków obudziłam się z ogromnym bólem głowy, katarem i byłam taka jakaś osłabiona.
Byłam jednak zdziwiona co robię u siebie w pokoju. Przecież zasnęłam w salonie po mojej spóźnionej imprezie urodzinowej.
Postanowiłam, że zapytam mojego blondyna o szczegóły... Patrzył się na mnie i to on pierwszy się odezwał:
-Było świetnie... Starałaś się... Hmm.. To ty byłaś świetna.
-Co? Czy my...? Ale jak?- zadawałam masę pytań.
-Tak... My...! Ty było mniej więcej tak... Zasnęliśmy na kanapie, gdy wyszli goście, około godziny 3 w nocy. Po paru godzinach przebudziłem się, a ty tańczyłaś jak szalona, byłaś upita! Objąłem cię, zaprowadziłem tutaj. Ty zaczęłaś mnie całować... No i tak jakoś... Sama widzisz!- tłumaczył mi Niall.
-O jezu... Ja pijana? Ale czemu?
-Dużo wypiłaś z Zayn'em i z Liam'em... Miałaś przeciez urodziny! Idę się ubrać!- pocałował mnie i wyszedł z pokoju.
Wyjęłam telefon spod poduszki, gdzie go zawsze wkładałam przed snem i zauważyłam, że mam nowe wiadomości z dzisiejszej nocy.
Pierwsza była od Dagi: "Skarbie! Nie uwierzysz... Jestem w ciąży! Przed chwilą się dowiedziałam... Ja i Harry jesteśmy szczęśliwi! Dobrze, że na twoich urodzinach nie piliśmy... Bo to już prawie 2 tygodnie mojej ciąży. Ale zaszalałaś z Liam'em i Zayn'em... Mam nadzieję, że się dobrze już czujesz?", odpisałam jej "Tak, dzięki! I gratuluję wam!"
Druga była od Harry'ego: "Lena... Zostanę ojcem! Dziękuję, że kazałaś mi miesiąc temu iść do Dagi... Inaczej bym jej nie poznał!", odpisałam: "Nie ma sprawy... Gratuluję", co więcej?

***oczami Dagi***
Ah! Jestem w ciąży z Harry'm.!
Gdy w trakcie imprezy Leny zrobiło mi się nie dobrze i o mało nie zemdlałam, Harry zawiózł mnie do szpitala (dobrze, że nie pił). Po seriach zastrzyków i pobierań krwi poszłam, a raczej zostałam zaniesiona przez Hazzę na USG! Lekarz szczerzył się do monitora... Harry nie należy do tych cierpliwych, więc...
-Co panu tak wesoło? Co jej jest do cholery?- krzyczał...
-Oh! Przepraszam! Pani Gust jest w ciąży, a panu niecierpliwemu gratuluję...
-Styles!
-Że co?- zdziwił się lekarz...
-Jestem Harry Styles!!!
-Z tego zespołu?
-Tak, tak, tak!- wykrzyczałam, bo miałam dosyć.
-Co jest kochanie?- zapytał mnie Hazza.
-Jestem zmęczona... Możemy wracać?
-Możemy doktorze?
-Jasne! Ale za tydzień stawiają się tutaj państwo na badania!
-Nie ma sprawy!
Opuściłam obcisłą bluzkę i założyłam szpilki.
-Aha! Byłbym zapomniał!- zaczął lekarz.
-Tak? O co chodzi?- zapytałam trzymając Harry'ego.
-Nie może się pani tak ubierać...
-No tak... Naturalnie... Ale...
-Nie wiedziała pani o ciąży! Rozumiem! Ale ja tylko ostrzegam...
-Do widzenia!- powiedział Hazza.
-Dziękuję panu bardzo!
-Mi nie ma za co dziękować, bo to nie moja zasługa!- wskazał palcem na trzymającego mnie za rękę Harry'ego.

-----------------------------------------------------------------------------------------------------
Jak się podoba?
Sorry, że nie dodałam w sobotę, ani w niedzielę rozdziału, ale... Nie miałam weny...
Ten rozdział jest bezsensu, ale mam już wielkie plany co do akcji!!!
Będzie dziwny obrót akcji, ale to w innych rozdziałach!
Ten napisałam szybko, bo lece z koleżanką grać w siatkę..
Buziaki :*
Lenka...^^

sobota, 20 kwietnia 2013

Rozdział IV

***oczami Leny***
Było około 15, gdy do pokoju, w którym siedziałam z Niallem weszła Daga, a tuż za nią Loczek.
-Lena... Kochana, bardzo cię przepraszam, wiem, że źle zrobiłam okłamując cię. Ale bałam się, że mnie wyśmiejecie, albo coś... Brakuje mi ciebie!- przeprosiła mnie Dagmara po polsku, tak, żeby Nialler i Harry nic się nie dowiedzieli.
-Oh! Słodkie... Też mi ciebie brakowało! Kocham cię...- powiedziałam i przytuliłam przyjaciółkę.
-Nie wiem o co chodzi, ale to było urocze...- dodał Niall.
-Tak... Dobrze powiedziane stary!- poężł Hazza.
-Ah, Daga! To jest Niall, na pewno go kojarzysz z 1D... Jest na prawdę uroczy!- przedstawiłam blondyna, już po angielsku.
-Cześć Niall! Jestem Daga... A to jest...- wskazał na chłopaka w lokach, po czym jej przerwałam!
-Sorry... Niall chciał mi go przedstawić!- wytłumaczyłam i zaczęłam się śmiać.
- Dzięki... Lena, to jest Harry, mój przyjaciel, jest na prawdę fajny, polubicie się...- opowiedział.
-Jesteśmy parą!- wykrzyczała Dagmara. A chłopak dał jej buziaka w usta.
-Cześć.... Jestem Lena...- podałam rękę chłopakowi, który obejmował Dagę.
-Cześć, cześć! A wy jesteście parą? Bo tak na siebie spoglądacie, że sam nie wiem co mam myśleć- wypowiedział się Hazza.
Spojrzałam na nieco wyższego ode mnie chłopaka, a on na mnie i...
-Ymmm... Tak, jesteśmy razem, ale nie chceiliśmy, żeby ktokolwiek się dowiedział, ale już sam to odkryłeś- wybełkotałąm szybko i nawet nie wiem czy wszystko dobrze zrozumieli.
-Fajnie! Gratuluję...- przytuliła mnie Daga!
-No... Świetnie! Przede mną nic nie ukryjecie.- zaśmiał się chłopak.
- Lena, jadę z Harry'm do centrum. Kupić ci kartę?- zapytała Daga.
-Tak! Jakbyś mogła... I kup mi jeszcze największą czekoladę jaką znajdziecie i mleko.- dałam przyjaciółce 100 funtów, bo nie wiedziałam czy tutaj jest drogo czy tanio.
-To lecimy... Paa- pożegnali się z nami i wyszli.

***oczami Niall'a***
Lena powiedziała, że jesteśmy parą... Fajnie! Ale musiałem ją zapytać czy tak na prawdę sądzi!
-Ty mnie uważasz za swojego chłopaka- dodałem uroczy wyraz twarzy.
-Umm... Przepraszam... Nom... To znaczy... Muszę ci cos powiedzieć! Zakochałam się w tobie od pierwszego wejrzenia.- wyznała.
-S-s-s-serio? No, bo... Ja... Też się zakochałem.
-Oh! Sorry... Nie wiedziałam...-posmutniała, z takim wyrazem twarzy była nie mniej piękna niż wtedy gdy się uśmiecha.
-W tobie! Zakochałem się w tobie... Lena, zrozum.! Odkąd cię poznałem nie mogę się na niczym innym skupić, ale...
-Oh! Słodkie... Ale ..?
-Ale musisz więcej jeść... Wyglądasz jak wygłodzona...- puściłem oczko i zacząłem się śmiać.
Ona chwyciła moją rękę... Patrzeliśmy sobie w oczy, a potem złączyliśmy nasze wargi w gorącym pocałunku.

***oczami Dagi***
Całą drogę jechaliśmy w ciszy! Gdy Harry próbował zaparkować westchnęłam... On tylko spojrzał się na mnie i uśmiechnął.
W końcu gdy znalazł miejsce, chciał wyjśc z samochodu i otworzyć mi drzwi, ale zatrzymałam go.
Patrzył prosto w moje piwne oczy.
-Kocham cię...-odparłam tuż przed jego twarzy gryząc swoją wargę.
-Ja ciebie też...! Chciałem ci to wcześniej powiedzieć, gdy się jąkałem wtedy, jak powiedziałem, że zjadłbym kotleta to to miało być KOCHAM CIE, ale stchórzyłem! Na prawdę chciałem ci to powiedzieć, no...-tłumaczył się, a ja zbliżyłam nasz głowy i zaczęliśmy się całować. Już po chwili wokół samochodu stało pełno paparazzi, którzy robili nam mnóstwo zdjęć, ale nie przejmowaliśmy się tym. Wyszliśmy z samochodu, chwyciliśmy się za ręce i szliśmy śmiałym krokiem przytuleni do siebie, a za nami wesołe paparazzi, że znaleźli kolejny temat do swoich magazynów, brukowców i do TV.

***oczami Leny***
Zostawiłam na chwilę Niall'usia samego... Poszłam do Ewy do pokoju... Zayn'a nie było, Ewy też nie... A w pokoju nie było nawet ani jednej z jej rzeczy... Na stoliku nocnym znalazłam tylko krótki liścik, był napisany po polsku...
"Elo frajerki! jak czytacie ten list to znak, że nie mieszkam już z wami, a wy jesteście zbyt tępe, żeby tego niezauważyć. Aha, dzięki za iPhona! Ładny, biały + w gratisie sms-y, kontakty itp. Ale was wykiwałam.
Pozdrawia mądrzejsza od was Ewka!"
Gdy skończyłam go czytać, krzyknęłam ile sił... Po chiwli przybiegli Niall i Zayn, bo rodzice byli na miesiąc w delegacji we Francji, więc chłopcy się nami (mną i Dagą, a wcześniej Ewką jeszcze) zajmowali.
-Co się stało?- zapytał wystraszony Zayn.
-Bo...- płakałam, a chłopcy mnie przytulili.
-Mów skarbie co siędzieje? Spokojnie...!- powiedział Nialler.
-Bo... Ewa zostawiła dla mnie i dla dagi list, w którym napisała... Przetłumaczę go wam!- tłumaczyłam.
Gdy skończyłam czytać chłopcy byli zdenerwowani na Ewę.
-Zabrała ci iPhona?- zapytał mulat.
-Tak! Zbierałam na niego całe wakacje i tak mi tata połowę sumy dołożył.! On będzoe na mnie zły... Powie, że jestem nieodpowiedzialna i to wszystko przez Ewę!- wybełkotałąm przez zęby, a chłopcy mnie bardziej tulili.
-Lenka, mam pomysł! Kupię ci nowego! Jake nie zauważy różnicy!- zaproponował blondyn.
-Kochany jesteś, ale nie będę cię wykorzystywać!- wytłumaczyłam krótko.
-To ja ci kupię.- powiedział Zayn.
-Ciebie też nie będę wykorzystywać!
-A kochany to już nie jestem...!- zaśmiał się.
-Jesteś...- pocałowałam chłopaka w polik.
Po chwili ciszy...
-Lena, za godzinę wrocę...- poderwał się Niall.
-Umm.. Okey!
-Zayn... Opiekuj się nią!- pocałował mnie blondyn i zwrócił się do mulata.
-Będę... Idź już i wracaj szybko!- pośpieszał go.
Blondyn wyszedł, a ja i Zayn usiedliśmy na kanapie. Spojrzałam na zegarek.
-Ja idę się tylko ubrać, bo już dosyć późno, a nie lubię całe dnie chodzić w piżamie.
-Dobra, czekam! A może pójdę z tobą? Bo Niall mnie udusi jak coś ci się stanie- zażartował chłopak.
-Haha... Dam radę!- uśmiechnęłam się... Mulat podszedł do mnie tak blisko, że czułam jego perfumy... Położył swoje ręce na moich biodrach i zaczął mnie całować. Po chwili odsunęłam się...
-Zayn! Tego nie powinno być!- krzyczałam.
-Wiem! Ale ty mnie kręcisz... Kiedy cię poznałem od razu powiedziałem, że musisz być moja.- znów chciał mnie pocałować, ale cofnęłam się.
-Możemy tylko się przyjaźnić!- ominęłam go i pobiegłam do garderoby.
Ubrałam się w to...
Gdy wróciłam mulat akurat podpalał papierosa.
-Ej, palenie szkodzi!
-Przestanę palić, ale musisz coś dla mnie zrobić...- spojrzał się na mnie niepewnie.
-Umm... Okey!
-Pocałuj mnie...
-Zayn...
-Obiecałaś!
-Nie obiecałam... Oh! Obiecałam. Dobra, ale tylko taki szybki buzik w polik i koniec.
-W usta!
-Okej!
Podeszłam do chłopaka. On znów mnie tak chwycił jak poprzednio... Zbliżyliśmy nasze usta do siebie, ale... Za bardzo nas poniosło. W końcu przerwałam. Zabrałam mu paczke papierosów.
-Jak będe miała przez ciebie wyżuty sumienia to cię uduszę...- zaśmiałam się i dodałam- Nie chcę, żeby to się znów powtórzyło.
-Hah... Okey, ale dla takich chwil mógłbym być cały czas duszony!
-Przestań! Jesteś głodny?- zapytałąm z krzywym wyrazem twarzy.
-Tak! Ile ty masz w ogóle lat?- zapytał dziwnie na mnie patrząc!
-To zrobię naleśniki... Przygotuję więcej, żeby dla Niall'erka starczyło!- udawłam, że nie słyszę pytania.
-Ile ty masz w ogóle lat- powtórzył z ta sama miną.
-Za pięć dni osiemnaście.- odprałam.
-To za pięc dni bierzemy ślub, dobra?
-Pojebało cię?
-Żartuję tylko...- zaczął się smiać.

***oczami Niall'a***
Gdy weszłem do domu to od razu poczułem zapach nalesników...
Wszystko było OK! Zyan siedział rozłożony na kanapie, a Lena smażyła naleśniki.
-Minąłem się z Hazzą i Dagą... No i powiedzieli, że Daga idzie na noc do Harry'ego.
-Co? Zadzwoń do niego, żeby na nią uważał... Zrób to dla mnie!- panikowała Lena.
-Spokojnie! Wiedziałem, że tak zareagujesz to już mu wszystko wytłumaczyłem. A tak w ogóle to mam dla ciebie niespodziankę.
-Dla mnie? Jaką?- dopytywała się.
-Prosze najpierw o buziaka.- poczułem zapach perfum Malika, a po chwili jej gorące usta a moich.
-To...?
-Perfumy Zayn'a?- zapytałem.
-Tak... Od tego momentu co mnie przytulaliście do góry.- tłumaczyła się, chociaż ona była wtedy w piżamie, ale po co miałaby mnie okłamywać?
-Aha, no tak! A to ten prezent.
Zza pleców wyjąłem pudełko opakowane papierem na prezenty. Dziewczyna chwyciła je i rozpakowała...
-Kupiłeś mi... iPhona? Nie mogę go przyjąć!
-Nie masz wyboru! W sklepie zwrotu nie przyjmują! Jeszcze kiedyś mi go odrobisz...- uśmiechnąłem się uroczo i przytuliłem czarnowłosą.
-Jak to się w Polsce mówi "Odrobisz w polu"... A za prezencik dziękuję... Kochany jesteś!
Razem z Zayn'em i Leną jedliśmy naleśniki... Były pyszne.... gdy skończyliśmy dziewczyna włożyła talerze do zmywarki, a potem Malik założył buty i juz miał wychodzić, kiedy czarnowłosa powiedziała do niego:
-Tylko bez palenia...
-Spoko...- uśmiechnął się i wyszedł.
Drzwi się zamknęły a ja zwróciłem się do mojej dziewczyny:
-Jak ty to zrobiłaś? Ja go ciągle namawiam, żeby rzucił palenie, a tobie udało się to zrobić w około godzinę.
-Hahaha... Albo masz talent, albo go nie masz! Nie dałam za wygraną!- dziewczyna zaczęła tańczyć jak szalona do piosenki 'ROCK ME"...
-Tak.. Wcale nie lubisz anszej muzyki, a to co jest?- powiedziałem z sarkazmem.
-Nie lubiłam, ale jak się wsłuchałąm w każdą piosenkę to wydają się prosto z serca, szczere i na faktach, no i takie tam.
Usiadłem na kanapie, a Lena podeszła, położyła głowę na moje kolana i rozłożyła się na łóżku... Oglądaliśmy film... O około 22 dziewczyna zasnęła, a ja chwilę po niej!
---------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hejoo!
Jak myślicie...
Niall się dowie, że Lena całowała się z Zayn'em?
Komu kibicujecie, Lenie i Niall'owi, czy Lenie i Zayn'owi?
To buziaki.. Do zobaczenia za tydzień, albo jak będę miała czas to dodam wpis gdzieś od wtorku do czwartku bo mamy wolne (3 gimnazjum ma testy).
Buziaki :**
Lenka^^
 
  

niedziela, 14 kwietnia 2013

Rozdział III

***oczami Leny***
Obudziłam się, gdy samolot zatrzymał się w Londynie... Nawet nie pamiętam odprawy!
Przypomniałam sobie słowa taty "Będą na nas czekać", ale nie widziałam nikogo. Lotnisko było puste.
-Tato, gdzie ci "oni" są?- zapytałam. Daga i Ewa zaczęły się rozglądać.
-Tutaj ich nie ma... Zobaczysz później.- odparł.
Wsiedliśmy w taryfę, w dużą taryfę... Przypominała limuzynę, ale moje wyobrażenia psuła tabliczka na dachu "TAXI".
Po 10-ciu minutach byliśmy już pod naszym nowym domem. Znów nikogo nie było... Ale byłam cierpliwa i nie pytałam znów ojca o to samo. Spoglądałam kątem oka na mamę. Jej mina była jednoznaczna... Będzie musiała sobie solidnie powtórzyć angielski... Haha.. Ale wpadka.!
Dwaj muskularni mężczyźni zanosili opisane kartony do odpowiednich pokoi. Gdy wszystkie zostały wniesione tato dał im pieniądze i pozwolił nam wejść do domu.
Weszłam po schodach... Kartony stały przed drzwiami pokoi. Po chwili dołączyły do mnie Dagmara i Ewa. Pierwszy pokój był Ewy... Otworzyła drzwi i ciągnęła za sobą kartony. Drugi pokój należał do Dagi... Zrobiła tak samo jak Ewa. Od momentu kiedy odkryłam te czaspisma itp. o 1D, nie rozmawiam ani z Ewą, ani z Dagą.
Ostatnio pokój był mój. Chwyciłam najmniejszy karton z prywatnymi rzeczami (aż taki mały to on nie był). Otworzyłam drzwi, zza pudła nic nie widziałam... Położyłam go na podłodze obłożonej jasnymi panelami, spojrzałam na łózko, a tam... siedział, a prawie leżał na nim uśmiechnięty blondyn... Chyba był z 1D...!
-Co ty tutaj robisz? To jest mój pokój!- zapytałam wprost, oczywiście po angielsku.
-Czekam na ciebie.-odpowiedział i poprawił włosy. Był nawet słodki! Oh.. Co ja gadam?! Nie! Był słodki!!!
-Mmm... A skąd mnie znasz i dlaczego akurat jesteś u mnie w pokoju?
-Pracuję z twoim tatą! I kazał mi tu na ciebie czekać! Zayn, Harry, Louis, Liam znalazłem ją!-krzyczał. Po chwili do pokoju weszła reszta zespołu!
-WOW! Jake nie mówił, że ma aż taką ładną córkę!- powiedział Zayn.
-Stary! Ona jest spełnieniem marzeń!- dodał Harry.
-Jake to ma szczęście. Może z nią przebywać sam na sam!- dodał zapatrzony w moje ciało Louis.
-Mhmm... Chłopaki! Jestem w niebie!- dopowiedział Liam.
Patrzyłam się na nich z rumieńcami na polikach! Nie wiedziałam, że tata im o mnie opowiadał.
-Ej, chłopaki! Wyjdźcie stąd! Chciałem, żebyście ją tylko poznali! Zayn, Liam, Louis wy macie dziewczyny, więc zostawcie ją w spokoju! Żeganam! Nawet ty Harry masz wyjść!
Trójka chłopaków wyszła, a mi się zrobiło smutno na widok Harrego!
-Hej, ty w lokach!
-Harry!- przedstawił się.
-Obok jest dziewczyna... Singielka! Możesz iśc do niej! A tak w ogóle jestem Lena!
-Miło mi i... Dzięki Lena!
Harry wyszedł, a ja spojrzałam na blondyna... Zamknęłam drzwi, usiadłam na biurku i...
-Mmm... Dzięki blondi...- zażartowałam, ale mojego rozmówcę jakoś to nie rozbawiło.
-Niall!
-Ah, sorrki! Lena!
-Ładne imię...
-Nie powiem, że twoje nie, bo jest inne... Fajne! Ah... To... Musisz na pewno wiedzieć, że nie przepadam za waszą muzyką, ale ty... Hmm.. Nie jesteś najgorszy!
-Haha... Cieszę się! A jak ci pomogę wnieść reszte kartonów i rozpakujemy cię to pójdziesz ze mną na spacer? To jest śliczna okolica.
-Mmm... Jasne!

***oczami Dagi***
Lena się do mnie nie odzywa od momentu kiedy znalazła moje rzeczy z 1D.
To prawda, że lubię całe One Direction, ale zawsze chciałam być panią Styles. Moje niespełnione marzenia... A szczególnie... (słychac pukanie do drzwi)
-Lena?- zapytałam.
-To nie Lena!- słyszłam dobrze znany mi brytyjski głos.
-Proszę wejść!- powiedziałam po angielsku.
-Cześć! Lena powiedziała, że tutaj tak sama siedzisz i że mogę z toba pogadać... Masz ochotę?- opowiedział chłopak.
-Mmmm... Jasne!
-To... Jak masz na imię.?
-Ah, imię... Jestem Dagmara, ale dla przyjaciół Daga!
-Fajnie! Ja jestem Harry, dla przyjaciół Hazza... Mmm... Nazywaj mnie jak chcesz!
-Zapamiętam... Haha
Oboje wybuchnęliśmy śmiechem...
-Fajny jesteś!
-No wiem... Haha! Ty też... Ej, głupie pytanie... Podałabyś mi swój numer telefonu?
-Podałabym ci! Ale dopiero jutro idę kupić nowy numer, bo polskiego nie będę już używała...
-Ah, rozumiem!
-Ale jeżeli masz ochotę to możesz pójśc ze mną!
-Jasne! Dzięki...- przytuliliśmy się.
-Nie ma sprawy.
-Harry?
-Sorry... Ej, znów głupia sprawa...
-No mów..!
-No bo... Odkąd cię zobaczyłem to... Hmmm... Od razu mi się spodobałaś i w ogóle... jeszcze się nie znamy, ale...
-Szczerze to ty mi też się spodobałeś...
- Czyli to nie będzie głupie, jak zapytam cię... O.... Ymm....
-Tak, chciałabym zostać twoją dziewczyną!
-Oh, jak się cieszę! Ale...
-Harry! To nie jest dla sławy... Jakbym chciała być sławna to bym chyba poleciała do L.A. albo coś, i na pewno skończyłabym szkołę!
-Mam nadzieję... Ale, nie chcę się ukrywać, bo potem w brukowcach pisza jakieś niestworzone historie!
-Jasne! Zostaniesz u mnie w pokoju na noc?
-Jak moge to OK!

***oczami Nialla***
Gdy weszła do pokoju czułem się jak w niebie... Była ode mnie troszkę niższa! Rozmawialiśmy długo... Pomogłem jej się rozpakować... Chwyciłem najmniejszy karton, ten, z którym weszła do pokoju.. Otworzyłem go... Chwyciłem zeszyt z jakimś chyba polskim napisem "PIOSENKI LENY". Nie miałem pojęcia co to znaczy, więc zajrzałem do środka. Piosenki były na całe szczęście po angielsku... Pierwszą jaką zobaczyłem nosiła tytuł "Kiss you", zaczął ją spiewać. Muzykę dobralem według własnego upodobania...
Dziewczyna spojrzała sie na mnie, uśmiechnęła się po czym wyrwałą mi zeszyt.
-Ładna piosenka- odparłem.
-Mhmm... Dzięki.. Ogólnie to muzyka jest wolniejsza, ale ta też jest OK- wytłumaczyła mi.
-Mam pytanie...
-Nie, na razie nie szukam chłopaka, a tak w ogóle to ledwo się znamy i...
-Nie o to chciałem zapytać...- zaczerwieniłem się.
-Mmm... To o co?
-Czy możemy z chłopakami wykorzystac twój hit?
-Ehh... Spoko!
-Dzięki, jesteś super!- uśmiechnąłem się uroczo.


***oczami Harry'ego***
Rozmawiałem z moją dziewczyną do około pierwszej w nocy... Umm... Co za uczucie, moge nazwać Dagmarę Gust swoją dziewczyną!
Ona jest super... Wiem, że to głupie, bo ledwo ją znam, ale ja ją kocham!
-Daga?
-Słucham?- popatrzyła mi prosto w oczy.
-Bo.. Ja... Mmm... Ko... Ko... Kotleta! Zjadłbym kotleta!- odwróciłem zwstydzony wzrok.
-No tak! Też jestem głodna!
-To idziemy coś zjeść?
-Jasne.

***oczami Leny***
W końcu nie byliśmy na tym spacerze... Razem z Niallem usłyszeliśmy pukanie do drzwi. Była godzina gdzies około dziesiątej rano!
-Proszę- powiedziałam po angielsku. Siedziałam naprzeciwko Niallera na łóżku. Graliśmy w karty!
Drzwi uchyliły się i do pokju wszedł tata.
-Cześć! Gdzie jest Harry? Nie moge go znaleźć, a Zayn z Perrie, Liam z Danielle i Lou z Eleanor wyszli, a jak do nich dzowniłem to powiedzieli, że tutaj siedzi!- powiedział.
-Siedzi u Dagi... Nie idź tam... My zaraz zerkniemy... Prawda Niall?- zwróciłam się do taty, a potem do Nialla.
-Jasne!- uśmiechnął się chłopak.
-Nialler! Bo ty znasz Hazzę, to go pilnuj- mówił do Irlandczyka, a chłopak pomachał tylko głową.
-Tato? Dzięki...- powiedziałam do taty po polsku.
-Nie ma za co... Widzę, że się polubiliście! Wybrałem dla ciebie najlepszego chłopaka- wytłumaczył, również po polsku. Blondyn się tylko na nas patrzył i próbował zastanowić sie o czym rozmawiamy.
-Haha... Wyjdź stąd Jake!- przedrzeźniałam się z tatą.
-Dobra, miłej zabawy państwo Horan! Niall, opiekuj się nią!- powiedział już po angielsku i puścił oko do blondyna! Zamknął drzwi i znów byliśmy sami w pokoju.

***oczami Nialla***
Jake kazał mi się zaopiekować Leną, nie będę od niej odchodził na krok.
-Misiowaty! To idziemy zobaczyć co się kroi u Dagi?- zapytała.
-OK! Ale po cichu... Ej, misiowaty?- zgodziłem się, jak i zdziwiłem, że tak mnie nazwała.
-Mmm.. Fakt... Sorrki, ale wyglądasz po pobudce jak taki Misiol!
-Haha... I'm sexy and I know it!
-Haha... To idziemy?- pośpieszała mnie.
- Jasne...- zgodziłem sie, ale po chwili nie mogłam wytrzymać i ją pocałowałem.
-WOW!
-Przepraszam!
-Nic nie szkodzi... Nie przeszkadza mi to!
Chwyciła mnie za rękę i poszliśmy.
-Będziemy ciszej i wejdziemy bez pukania! Mam nadzieję, że po tak wielkiej uczcie nie będzie ci burczało w brzuchu!
-Haha... Nie gwarantuję! Dalej, wchodź!
Uchyliła drzwi! nawet w mojej zadużej bluzie wyglądała ślicznie.
Zajrzeliśmy do środka, a Daha i... Hazza spali wtuleni w siebie. Nie chcieliśmy ich budzić, więc zamknęliśmy drzwi, a lena wpadła na pomysł:
-Jak się obudzą to cię poznam z Dagą, ok?
-Jasne! A ja cię poznam z Harry.... To co teraz robimy?
-Chodź za mną, poznam cię z moją druga przyjaciółką!
-To ile ty ich masz?
-Tylko dwie! haha no dalej, chodź!- uśmiechnęła się.
-OK!
Do niej akurat zapukaliśmy... Nikt nie odpowiadał! Weszliśmy więc. Jak otworzyliśmy drzwi to byliśmy w szoku...
W łóżku spała Ewa, a obok niej Zayn.
-Cholera, przecież Zayn jest z Perrie...- wybełkotałem.
-To teraz już wiemy, że jednak nie!
Nie wytrzymałem dłużej, więc stanąłem przy łóżku i zacząłem budzić Zayna.
-Stary! Co ty wyrabiasz?- wykrzyczałem, a Lena pobiegła za mną i chwyciła mnie za rękę... Uśmiechnąłem się do niej i znów spojrzałem na mulata.
-Yhh... No, bo Perrie wczoraj ze mną zerwała, a Ewa mnie tylko pocieszyła i przenocował mnie! Nie chciałem spac u siebie, bo musiałbym widzieć... Sam wiesz kogo. Nic się nie stało!
- Ah! Mam nadzieję... Tak się cieszę!
-Hej jestem lena!- przedstawił się Zaynowi.
-Cześć! Zayn! No, no, no... Bluza Nialla? Czy jest coś o czym DJ Malik nie wie?- zażartował.
-Hah... Nad ranem zrobiło mi się zimno, więc ją założyłam.- wytłumaczyła.
-A skąd  jego bluza u ciebie?- dopytywał się, a dziewczyna sprawiała wrażenie zakłopotanej więc się wtrąciłem...
-Zostałem u Leny na co. Opowiadałem jej o życiu, o sławie, o Irlanii, o naszej przyjaźni. Umm... Zjedliśmy razem paczkę chipsów, trzy czekolady i masło orzechowe na gofrach...
-Haha... poprawka Misiowaty! Ty zjadłeś 3/4 paczki chipsów, trzy czekolady i masło orzechowe na gofrach. Ja zjadłam 1/4 chipsów, kostę czekolady i jednego gofra bez masła orzechowego.
-Misiowaty? Hmm... Coś się kroi.
Postanowiliśmy że wrócimy do pokoju leny kontynuować grę karcianą.

***oczami Zayna***
Gdy Perrie powiedziała, że ze mną zrywa, załamałem się... Pomyliłem pokój Leny z pokojem rudowłosej.
Jak otworzone mi drzwi bez zastanowienia wparowałem do środka, ale gdy podniosłem wzrok okazało się, że w moją żałosną historię wsłuchuje się uśmiechnięta ruda dziewczyna.
-Umm... Przepraszam! Jest Zayn.
-Spoko! Ja Ewa.
-Tak więc Ewa... mam pytanie: Usłyszałaś już moją żałosną opowieść... Mogę u ciebie przenocować? Chociażby na podłodze... Po prostu nie mam ochoty widzieć jej twarzy! Tylko jedną noc... Bo jutro po południu ona się wyprowadza! - nie wiedziałem, że ruda zna tak dobrze angielski, bo rozumiała każde  moje słowo.
-Jasne!! Ale śpisz na łóżku! ja na ziemi!
-To ja się już położe, ale wolę, żebys spała na łózku ze mną niż na podłodze!
-Dzięki! Dobranoc.

---------------------------------------------------------------------------------------------------------
No i mamy kolejny rozdział...
Jak się podoba?
Hmm... Czy związek Harry'ego i Dagi przetrwa?
Czy Lena wybaczy przyjaciółce?
Czy Lena będzie z Niallem?
A może będzie miała jeszcze jakiegoś adoratora?
Dowiecie się za tydzień!
Sorry, ale wpis miałam dodać wczoraj, ale nie miałam czasu, więc pomyślałam o dzisiejszym dniu!
Taki dłuższy wyszedł w nagrodę! :)
Buziaki :***
Lenka^^

sobota, 6 kwietnia 2013

Rozdział II

 ***oczami Leny***
Cała noc jeszcze pakowałam moje prywatne rzeczy: notatniki, zeszyt z piosenkami, zeszyt z układami tanecznymi itp. Gdy dziewczyny spały, pewnie myślały, że ja też śpię, bo Daga ciągle się budziła (miała chyba ciężką noc) i mówiła do siebie:
-Cholera, co się porobiło? Stałam się jakaś inna... Zbuntowana? Rzuciłam szkołę, wyprowadzam się, a dopiero miesiąc temu stałam się pełnoletnia. O jezuu... I jeszcze ten wczorajszy papieros przed przyjściem Ewy... Nie mogę nawet o tym myśleć... Chcę tylko spać!
Co? Daga znowu pali? Znowu będą problemy! Ona nie może palić... Muszę coś z tym zrobić!
W końcu nad rankiem zasnęłam, a po dwóch godzinach zadzwonił budzik, którego sama nastwiłam dzień wcześniej. Ubrałyśmy się w moje szlafroki i pobiegłyśmy na śniadanie. Mama zrobiła naleśniki, które wielbię... Mmm... Z zielonym serkiem (mama zawsze dodaje sztuczne barwniki)! Zielony to mój ulubiony kolor, dlatego zawsze serek jest zielony. Ubrałam się w to:
Daga w to:
A Ewka w to:
Potem mój tata podwiózł nas do Dagi, bo wczoraj nam się nie chciało. Ku naszemu zdziwieniu Dagmara była już spakowana. Tato pomógł nam wszystko zanieść do auta. Gdy niosłam ostatni karton, potknęłam się a z niego wyleciały czasopisma, koszulka i zegarek, wszystko o One Direction. Zdziwiłam się, bo Daga zawsze mówiła, że słucha tylko i wyłącznie rapu!!
Zaczerwieniona Dagmara zaczęła zbierać leżące na chodniku przedmioty i upychać je w karton.
Następnie pojechaliśmy do domu Ewy. Ona także była spakowana. Jej mama zaprosiła nas na szarlotkę, oczywiście, że zostaliśmy. Jej mama robi najlepsze szarlotki na całym osiedlu. Trochę się zasiedzieliśmy, bo...:
-Tato, niedługo mamy samolot.
-Oh! Trzeba kochane już jechać... A pani dziękujęmy za pyszną szarlotkę- chciał udawać angielskiego gentelmana.
W samochodzie zapytałam się taty:
-Tato, z kim ty właściwie pracujesz?
-Dowiesz się w Londynie. Będą na nas czekać.- odparł tato.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------
Siemka!
I jak wam się podoba? Dodałam jedno po drugim, bo zapowiadała mi się wena, ale... Sorrki, że taki krótki... Wena się skończyła! c:
Co myślicie o kłamstwach Dagi?
Z kim pracuje tata Leny?
Hmm...
To buziaki :****
Paa <3
Lena^^


Rozdział I

***oczami Leny***
Właśnie rozmawiałam z rodzicami... Wyprowadzamy się... I to do Londynu! Nie, że się nie cieszę, tylko nie potrafię zostawić tutaj, w Polsce, Dagi i Ewy. Poleciało mi parę łez po pokrytych pudrem polikach, po czym szybkim ruchem ręki wytarłam je rękawem mojego fioletowego sweterka i pobiegłam znów do rodziców.
-Kiedy wyjeżdżamy?- zapytałam...
-Jutro wieczorem!- powiedzieli chórem rodzice
-Tak szybko?- zdziwiłam się
-Skarbie...- zaczął tata z tym swoim angielskim akcentem.
-Tato, nie chodzi o to. Cieszę się, że się wyprowadzamy do Londynu. Od dziecka uczyłeś mnie mówić po angielsku, teraz widać, że nie na marne. Wiem, że dawno nie byłeś w swoim rodzinnym mieście. Pojedziemy, będzie fajnie.- wytłumaczyłam mu.
-Dziękuję, że rozumiesz na czym stoisz, ale...- przerwał tata, po czym wstał i przytulił mnie szczerze.
-Kocham cię tato- tuliłam się do niego.
-Ja ciebie też żabciu.- zachichotał tata, a ja odsunęłam się i odparłam:
-Taaa... Teraz twoja żabcia musi skoczyć się pakować, bo dużo mam tego! Muszę jeszcze wysłać sms-a do Ewy i Dagi, czy pomogłyby mi chcociaż większości rzeczy dziś spakować.
-Cieszę się, że masz przyjaciółki, ale smutno mi na samą myśl, że będziesz musiała je tutaj zostawić.- rozmyślał.
-Tak, mnie też. To lecę do siebie. Ah, tato, gdzie są te duże pudła?- zapytałam.
-Te kartonowe w piwnicy. A te plastikowe na strychu, a jedno jest u ciebie w garderobie.- wytłumaczył mi.
Odeszłam bez słowa. Biegłam po schodach myśląc co napisać dziewczynom. Gdy doszłam na miejsce, położyłam się na łóżku, z tylnej kieszeni moich jeansowych rurek wyjęłam mojego białego iPhona, którego dostałam niedawno od taty... I zaczęłam pisać:
"Siemka! Musicie do mnie szybko przyjść! Od razu uszykujcie się, że zostaniecie u mnie na noc... Bardzo ważna sprawa". 
Wysłałam na numer Dagi, bo wiedziałam, że Ewka u niej siedzi. Wczoraj obiło mi się to o ucho.
Już po chwili otrzymałam odpowiedź:
"Co się stało? Ah, zaraz będziemy! Opowiesz na miejscu!"
Nie było sensu, żebym jej odpisywała, bo nawet nie miałam pojęcia co...
Ale, cieszę się, że mogę na nie liczyć. Kogo będę miała w Londynie? Muszę lecieć do rodziców... Może coś wspólnie wymyślimy.
"Dziś jest 6 dzień wakacji... Mam dużo czasu na nowe znajomości, ale przecież za tydzień mam swoje osiemnaste urodziny, które będę świętować sama... w Anglii.

***oczami Dagi***
Już szykowałyśmy się do wyjścia, kiedy nagle Ewa zapytała:
-A po co my w ogóle do niej idziemy?
Udawałam, że jej nie słyszę... Ale nagle dostałam sms-a, to od Leny! Czytałam na głos, żeby Ewa też słyszała:
- "Mam dobrą wiadomość! Rodzice zgodzili się na to, żebyście mogły ze mną jechać!! Jestem szczęśliwa!" Cholera, gdzie jechać?- denerwowałam się.
-O jezu... Powiedziała, że nam powie to rusz dupę, bo zaraz wypchnę cię siłą!- pośpieszała mnie Ewa.
-Dobra... Zamknij się wreszcie!- krzyczałam, żeby tylko ruda zamilkła.
-Okej, okej!
Całą drogę szłyśmy w ciszy. Po 10 minutach doszłyśmy do domu Leny. Ledwo co weszłyśmy, a dziewczyna już nam opowiadała co się stało. Gdy skończyła swoją wypowiedź, po paru minutach dała nam dojśc do słowa.
-I tak rzuciłam szkołę, to jasne, że jadę...- odparłam.
-Ja też... Londyńczycy, i ogólnie Anglicy sa tacy słodcy- dodała Ewa i zaczęła się szczerzyć sama do siebie.
Pomyślałam, że nie ma problemu. Po paru sekundach zastanowienia wyciągłam z torebki iPhona, odblokowałam go i zadzwoniła do mamy.
-Halo?
-Halo mamo? Mam do ciebie ważną wiadomość.- zaczęłam.
-Słucham cię...
-No bo ja... Znaczy... Lena i jej rodzice wyprowadzają się do Londynu i zapytali czy ja też bym mogła jechać... No i... To właśnie jest ta sprawa.- wytłumaczyłam.
-Hmmm.... Jesteś pełnoletnia... Sama powinnaś decydować o swoim życiu... Rzuciłaś szkołę, to na pewno jeśli wyjedziesz to będzie dobra decyzja, odetniesz się od codziennego życia i poczujesz się doroślejsza.- zgodziła się.
- No tak... Za tą szkołę przepraszam... 
-Nic nie szkodzi. No to... Później wpadnij się spakować...
-Okej... Kocham cię... Pa 
-Ja ciebie też... Pa...- zakończyła rozmowę.
Jezuu... Ja na prawde moge jechać do Londynu... Już to sobie wyobrażam.. Masa fajnych osób... Może kiedyś spotkam tam One Direction.
-Mama nie ma z tym żadnego problemy... A więc.... MOGĘ!!!!!!- cieszyłyśmy się....
-Też mogę- dodała Ewa, mniej się ciesząc.
-To świetnie... Moi rodzice mi pare miesięcy temu wyrobili tymczasowy dowód osobisty. Wy już macie dowody, no bo zapomniałam, że jadę już z dorosłymi... Mama, tata, wy... Jestem najmłodsza... Aha... pamiętajcie o paszportach.- gadała, gadała i gadała Lena, a my tylko kiwałyśmy głową na każde słowo i odparłyśmy:
-Spoko!

---------------------------------------------------------------------------------------------------------
Siemka!!!
Jak wam się podobało?
Będę starała się regularnie dodawać wpisy. Niektóre będą dłuższe, a niektóre krótsze...
No to... Trzymajcie kciuki za Lenę, Dagę, Ewkę i rodziców...
Jak myślicie... Czy dziewczyny poznają chłopaków z 1D w kolejnym rozdziale?

Lenka^^