***oczami Leny***
Było około 15, gdy do pokoju, w którym siedziałam z Niallem weszła Daga, a tuż za nią Loczek.
-Lena... Kochana, bardzo cię przepraszam, wiem, że źle zrobiłam okłamując cię. Ale bałam się, że mnie wyśmiejecie, albo coś... Brakuje mi ciebie!- przeprosiła mnie Dagmara po polsku, tak, żeby Nialler i Harry nic się nie dowiedzieli.
-Oh! Słodkie... Też mi ciebie brakowało! Kocham cię...- powiedziałam i przytuliłam przyjaciółkę.
-Nie wiem o co chodzi, ale to było urocze...- dodał Niall.
-Tak... Dobrze powiedziane stary!- poężł Hazza.
-Ah, Daga! To jest Niall, na pewno go kojarzysz z 1D... Jest na prawdę uroczy!- przedstawiłam blondyna, już po angielsku.
-Cześć Niall! Jestem Daga... A to jest...- wskazał na chłopaka w lokach, po czym jej przerwałam!
-Sorry... Niall chciał mi go przedstawić!- wytłumaczyłam i zaczęłam się śmiać.
- Dzięki... Lena, to jest Harry, mój przyjaciel, jest na prawdę fajny, polubicie się...- opowiedział.
-Jesteśmy parą!- wykrzyczała Dagmara. A chłopak dał jej buziaka w usta.
-Cześć.... Jestem Lena...- podałam rękę chłopakowi, który obejmował Dagę.
-Cześć, cześć! A wy jesteście parą? Bo tak na siebie spoglądacie, że sam nie wiem co mam myśleć- wypowiedział się Hazza.
Spojrzałam na nieco wyższego ode mnie chłopaka, a on na mnie i...
-Ymmm... Tak, jesteśmy razem, ale nie chceiliśmy, żeby ktokolwiek się dowiedział, ale już sam to odkryłeś- wybełkotałąm szybko i nawet nie wiem czy wszystko dobrze zrozumieli.
-Fajnie! Gratuluję...- przytuliła mnie Daga!
-No... Świetnie! Przede mną nic nie ukryjecie.- zaśmiał się chłopak.
- Lena, jadę z Harry'm do centrum. Kupić ci kartę?- zapytała Daga.
-Tak! Jakbyś mogła... I kup mi jeszcze największą czekoladę jaką znajdziecie i mleko.- dałam przyjaciółce 100 funtów, bo nie wiedziałam czy tutaj jest drogo czy tanio.
-To lecimy... Paa- pożegnali się z nami i wyszli.
***oczami Niall'a***
Lena powiedziała, że jesteśmy parą... Fajnie! Ale musiałem ją zapytać czy tak na prawdę sądzi!
-Ty mnie uważasz za swojego chłopaka- dodałem uroczy wyraz twarzy.
-Umm... Przepraszam... Nom... To znaczy... Muszę ci cos powiedzieć! Zakochałam się w tobie od pierwszego wejrzenia.- wyznała.
-S-s-s-serio? No, bo... Ja... Też się zakochałem.
-Oh! Sorry... Nie wiedziałam...-posmutniała, z takim wyrazem twarzy była nie mniej piękna niż wtedy gdy się uśmiecha.
-W tobie! Zakochałem się w tobie... Lena, zrozum.! Odkąd cię poznałem nie mogę się na niczym innym skupić, ale...
-Oh! Słodkie... Ale ..?
-Ale musisz więcej jeść... Wyglądasz jak wygłodzona...- puściłem oczko i zacząłem się śmiać.
Ona chwyciła moją rękę... Patrzeliśmy sobie w oczy, a potem złączyliśmy nasze wargi w gorącym pocałunku.
***oczami Dagi***
Całą drogę jechaliśmy w ciszy! Gdy Harry próbował zaparkować westchnęłam... On tylko spojrzał się na mnie i uśmiechnął.
W końcu gdy znalazł miejsce, chciał wyjśc z samochodu i otworzyć mi drzwi, ale zatrzymałam go.
Patrzył prosto w moje piwne oczy.
-Kocham cię...-odparłam tuż przed jego twarzy gryząc swoją wargę.
-Ja ciebie też...! Chciałem ci to wcześniej powiedzieć, gdy się jąkałem wtedy, jak powiedziałem, że zjadłbym kotleta to to miało być KOCHAM CIE, ale stchórzyłem! Na prawdę chciałem ci to powiedzieć, no...-tłumaczył się, a ja zbliżyłam nasz głowy i zaczęliśmy się całować. Już po chwili wokół samochodu stało pełno paparazzi, którzy robili nam mnóstwo zdjęć, ale nie przejmowaliśmy się tym. Wyszliśmy z samochodu, chwyciliśmy się za ręce i szliśmy śmiałym krokiem przytuleni do siebie, a za nami wesołe paparazzi, że znaleźli kolejny temat do swoich magazynów, brukowców i do TV.
***oczami Leny***
Zostawiłam na chwilę Niall'usia samego... Poszłam do Ewy do pokoju... Zayn'a nie było, Ewy też nie... A w pokoju nie było nawet ani jednej z jej rzeczy... Na stoliku nocnym znalazłam tylko krótki liścik, był napisany po polsku...
"Elo frajerki! jak czytacie ten list to znak, że nie mieszkam już z wami, a wy jesteście zbyt tępe, żeby tego niezauważyć. Aha, dzięki za iPhona! Ładny, biały + w gratisie sms-y, kontakty itp. Ale was wykiwałam.
Pozdrawia mądrzejsza od was Ewka!"
Gdy skończyłam go czytać, krzyknęłam ile sił... Po chiwli przybiegli Niall i Zayn, bo rodzice byli na miesiąc w delegacji we Francji, więc chłopcy się nami (mną i Dagą, a wcześniej Ewką jeszcze) zajmowali.
-Co się stało?- zapytał wystraszony Zayn.
-Bo...- płakałam, a chłopcy mnie przytulili.
-Mów skarbie co siędzieje? Spokojnie...!- powiedział Nialler.
-Bo... Ewa zostawiła dla mnie i dla dagi list, w którym napisała... Przetłumaczę go wam!- tłumaczyłam.
Gdy skończyłam czytać chłopcy byli zdenerwowani na Ewę.
-Zabrała ci iPhona?- zapytał mulat.
-Tak! Zbierałam na niego całe wakacje i tak mi tata połowę sumy dołożył.! On będzoe na mnie zły... Powie, że jestem nieodpowiedzialna i to wszystko przez Ewę!- wybełkotałąm przez zęby, a chłopcy mnie bardziej tulili.
-Lenka, mam pomysł! Kupię ci nowego! Jake nie zauważy różnicy!- zaproponował blondyn.
-Kochany jesteś, ale nie będę cię wykorzystywać!- wytłumaczyłam krótko.
-To ja ci kupię.- powiedział Zayn.
-Ciebie też nie będę wykorzystywać!
-A kochany to już nie jestem...!- zaśmiał się.
-Jesteś...- pocałowałam chłopaka w polik.
Po chwili ciszy...
-Lena, za godzinę wrocę...- poderwał się Niall.
-Umm.. Okey!
-Zayn... Opiekuj się nią!- pocałował mnie blondyn i zwrócił się do mulata.
-Będę... Idź już i wracaj szybko!- pośpieszał go.
Blondyn wyszedł, a ja i Zayn usiedliśmy na kanapie. Spojrzałam na zegarek.
-Ja idę się tylko ubrać, bo już dosyć późno, a nie lubię całe dnie chodzić w piżamie.
-Dobra, czekam! A może pójdę z tobą? Bo Niall mnie udusi jak coś ci się stanie- zażartował chłopak.
-Haha... Dam radę!- uśmiechnęłam się... Mulat podszedł do mnie tak blisko, że czułam jego perfumy... Położył swoje ręce na moich biodrach i zaczął mnie całować. Po chwili odsunęłam się...
-Zayn! Tego nie powinno być!- krzyczałam.
-Wiem! Ale ty mnie kręcisz... Kiedy cię poznałem od razu powiedziałem, że musisz być moja.- znów chciał mnie pocałować, ale cofnęłam się.
-Możemy tylko się przyjaźnić!- ominęłam go i pobiegłam do garderoby.
Ubrałam się w to...
Gdy wróciłam mulat akurat podpalał papierosa.
-Ej, palenie szkodzi!
-Przestanę palić, ale musisz coś dla mnie zrobić...- spojrzał się na mnie niepewnie.
-Umm... Okey!
-Pocałuj mnie...
-Zayn...
-Obiecałaś!
-Nie obiecałam... Oh! Obiecałam. Dobra, ale tylko taki szybki buzik w polik i koniec.
-W usta!
-Okej!
Podeszłam do chłopaka. On znów mnie tak chwycił jak poprzednio... Zbliżyliśmy nasze usta do siebie, ale... Za bardzo nas poniosło. W końcu przerwałam. Zabrałam mu paczke papierosów.
-Jak będe miała przez ciebie wyżuty sumienia to cię uduszę...- zaśmiałam się i dodałam- Nie chcę, żeby to się znów powtórzyło.
-Hah... Okey, ale dla takich chwil mógłbym być cały czas duszony!
-Przestań! Jesteś głodny?- zapytałąm z krzywym wyrazem twarzy.
-Tak! Ile ty masz w ogóle lat?- zapytał dziwnie na mnie patrząc!
-To zrobię naleśniki... Przygotuję więcej, żeby dla Niall'erka starczyło!- udawłam, że nie słyszę pytania.
-Ile ty masz w ogóle lat- powtórzył z ta sama miną.
-Za pięć dni osiemnaście.- odprałam.
-To za pięc dni bierzemy ślub, dobra?
-Pojebało cię?
-Żartuję tylko...- zaczął się smiać.
***oczami Niall'a***
Gdy weszłem do domu to od razu poczułem zapach nalesników...
Wszystko było OK! Zyan siedział rozłożony na kanapie, a Lena smażyła naleśniki.
-Minąłem się z Hazzą i Dagą... No i powiedzieli, że Daga idzie na noc do Harry'ego.
-Co? Zadzwoń do niego, żeby na nią uważał... Zrób to dla mnie!- panikowała Lena.
-Spokojnie! Wiedziałem, że tak zareagujesz to już mu wszystko wytłumaczyłem. A tak w ogóle to mam dla ciebie niespodziankę.
-Dla mnie? Jaką?- dopytywała się.
-Prosze najpierw o buziaka.- poczułem zapach perfum Malika, a po chwili jej gorące usta a moich.
-To...?
-Perfumy Zayn'a?- zapytałem.
-Tak... Od tego momentu co mnie przytulaliście do góry.- tłumaczyła się, chociaż ona była wtedy w piżamie, ale po co miałaby mnie okłamywać?
-Aha, no tak! A to ten prezent.
Zza pleców wyjąłem pudełko opakowane papierem na prezenty. Dziewczyna chwyciła je i rozpakowała...
-Kupiłeś mi... iPhona? Nie mogę go przyjąć!
-Nie masz wyboru! W sklepie zwrotu nie przyjmują! Jeszcze kiedyś mi go odrobisz...- uśmiechnąłem się uroczo i przytuliłem czarnowłosą.
-Jak to się w Polsce mówi "Odrobisz w polu"... A za prezencik dziękuję... Kochany jesteś!
Razem z Zayn'em i Leną jedliśmy naleśniki... Były pyszne.... gdy skończyliśmy dziewczyna włożyła talerze do zmywarki, a potem Malik założył buty i juz miał wychodzić, kiedy czarnowłosa powiedziała do niego:
-Tylko bez palenia...
-Spoko...- uśmiechnął się i wyszedł.
Drzwi się zamknęły a ja zwróciłem się do mojej dziewczyny:
-Jak ty to zrobiłaś? Ja go ciągle namawiam, żeby rzucił palenie, a tobie udało się to zrobić w około godzinę.
-Hahaha... Albo masz talent, albo go nie masz! Nie dałam za wygraną!- dziewczyna zaczęła tańczyć jak szalona do piosenki 'ROCK ME"...
-Tak.. Wcale nie lubisz anszej muzyki, a to co jest?- powiedziałem z sarkazmem.
-Nie lubiłam, ale jak się wsłuchałąm w każdą piosenkę to wydają się prosto z serca, szczere i na faktach, no i takie tam.
Usiadłem na kanapie, a Lena podeszła, położyła głowę na moje kolana i rozłożyła się na łóżku... Oglądaliśmy film... O około 22 dziewczyna zasnęła, a ja chwilę po niej!
---------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hejoo!
Jak myślicie...
Niall się dowie, że Lena całowała się z Zayn'em?
Komu kibicujecie, Lenie i Niall'owi, czy Lenie i Zayn'owi?
To buziaki.. Do zobaczenia za tydzień, albo jak będę miała czas to dodam wpis gdzieś od wtorku do czwartku bo mamy wolne (3 gimnazjum ma testy).
Buziaki :**
Lenka^^
sobota, 20 kwietnia 2013
niedziela, 14 kwietnia 2013
Rozdział III
***oczami Leny***
Obudziłam się, gdy samolot zatrzymał się w Londynie... Nawet nie pamiętam odprawy!
Przypomniałam sobie słowa taty "Będą na nas czekać", ale nie widziałam nikogo. Lotnisko było puste.
-Tato, gdzie ci "oni" są?- zapytałam. Daga i Ewa zaczęły się rozglądać.
-Tutaj ich nie ma... Zobaczysz później.- odparł.
Wsiedliśmy w taryfę, w dużą taryfę... Przypominała limuzynę, ale moje wyobrażenia psuła tabliczka na dachu "TAXI".
Po 10-ciu minutach byliśmy już pod naszym nowym domem. Znów nikogo nie było... Ale byłam cierpliwa i nie pytałam znów ojca o to samo. Spoglądałam kątem oka na mamę. Jej mina była jednoznaczna... Będzie musiała sobie solidnie powtórzyć angielski... Haha.. Ale wpadka.!
Dwaj muskularni mężczyźni zanosili opisane kartony do odpowiednich pokoi. Gdy wszystkie zostały wniesione tato dał im pieniądze i pozwolił nam wejść do domu.
Weszłam po schodach... Kartony stały przed drzwiami pokoi. Po chwili dołączyły do mnie Dagmara i Ewa. Pierwszy pokój był Ewy... Otworzyła drzwi i ciągnęła za sobą kartony. Drugi pokój należał do Dagi... Zrobiła tak samo jak Ewa. Od momentu kiedy odkryłam te czaspisma itp. o 1D, nie rozmawiam ani z Ewą, ani z Dagą.
Ostatnio pokój był mój. Chwyciłam najmniejszy karton z prywatnymi rzeczami (aż taki mały to on nie był). Otworzyłam drzwi, zza pudła nic nie widziałam... Położyłam go na podłodze obłożonej jasnymi panelami, spojrzałam na łózko, a tam... siedział, a prawie leżał na nim uśmiechnięty blondyn... Chyba był z 1D...!
-Co ty tutaj robisz? To jest mój pokój!- zapytałam wprost, oczywiście po angielsku.
-Czekam na ciebie.-odpowiedział i poprawił włosy. Był nawet słodki! Oh.. Co ja gadam?! Nie! Był słodki!!!
-Mmm... A skąd mnie znasz i dlaczego akurat jesteś u mnie w pokoju?
-Pracuję z twoim tatą! I kazał mi tu na ciebie czekać! Zayn, Harry, Louis, Liam znalazłem ją!-krzyczał. Po chwili do pokoju weszła reszta zespołu!
-WOW! Jake nie mówił, że ma aż taką ładną córkę!- powiedział Zayn.
-Stary! Ona jest spełnieniem marzeń!- dodał Harry.
-Jake to ma szczęście. Może z nią przebywać sam na sam!- dodał zapatrzony w moje ciało Louis.
-Mhmm... Chłopaki! Jestem w niebie!- dopowiedział Liam.
Patrzyłam się na nich z rumieńcami na polikach! Nie wiedziałam, że tata im o mnie opowiadał.
-Ej, chłopaki! Wyjdźcie stąd! Chciałem, żebyście ją tylko poznali! Zayn, Liam, Louis wy macie dziewczyny, więc zostawcie ją w spokoju! Żeganam! Nawet ty Harry masz wyjść!
Trójka chłopaków wyszła, a mi się zrobiło smutno na widok Harrego!
-Hej, ty w lokach!
-Harry!- przedstawił się.
-Obok jest dziewczyna... Singielka! Możesz iśc do niej! A tak w ogóle jestem Lena!
-Miło mi i... Dzięki Lena!
Harry wyszedł, a ja spojrzałam na blondyna... Zamknęłam drzwi, usiadłam na biurku i...
-Mmm... Dzięki blondi...- zażartowałam, ale mojego rozmówcę jakoś to nie rozbawiło.
-Niall!
-Ah, sorrki! Lena!
-Ładne imię...
-Nie powiem, że twoje nie, bo jest inne... Fajne! Ah... To... Musisz na pewno wiedzieć, że nie przepadam za waszą muzyką, ale ty... Hmm.. Nie jesteś najgorszy!
-Haha... Cieszę się! A jak ci pomogę wnieść reszte kartonów i rozpakujemy cię to pójdziesz ze mną na spacer? To jest śliczna okolica.
-Mmm... Jasne!
***oczami Dagi***
Lena się do mnie nie odzywa od momentu kiedy znalazła moje rzeczy z 1D.
To prawda, że lubię całe One Direction, ale zawsze chciałam być panią Styles. Moje niespełnione marzenia... A szczególnie... (słychac pukanie do drzwi)
-Lena?- zapytałam.
-To nie Lena!- słyszłam dobrze znany mi brytyjski głos.
-Proszę wejść!- powiedziałam po angielsku.
-Cześć! Lena powiedziała, że tutaj tak sama siedzisz i że mogę z toba pogadać... Masz ochotę?- opowiedział chłopak.
-Mmmm... Jasne!
-To... Jak masz na imię.?
-Ah, imię... Jestem Dagmara, ale dla przyjaciół Daga!
-Fajnie! Ja jestem Harry, dla przyjaciół Hazza... Mmm... Nazywaj mnie jak chcesz!
-Zapamiętam... Haha
Oboje wybuchnęliśmy śmiechem...
-Fajny jesteś!
-No wiem... Haha! Ty też... Ej, głupie pytanie... Podałabyś mi swój numer telefonu?
-Podałabym ci! Ale dopiero jutro idę kupić nowy numer, bo polskiego nie będę już używała...
-Ah, rozumiem!
-Ale jeżeli masz ochotę to możesz pójśc ze mną!
-Jasne! Dzięki...- przytuliliśmy się.
-Nie ma sprawy.
-Harry?
-Sorry... Ej, znów głupia sprawa...
-No mów..!
-No bo... Odkąd cię zobaczyłem to... Hmmm... Od razu mi się spodobałaś i w ogóle... jeszcze się nie znamy, ale...
-Szczerze to ty mi też się spodobałeś...
- Czyli to nie będzie głupie, jak zapytam cię... O.... Ymm....
-Tak, chciałabym zostać twoją dziewczyną!
-Oh, jak się cieszę! Ale...
-Harry! To nie jest dla sławy... Jakbym chciała być sławna to bym chyba poleciała do L.A. albo coś, i na pewno skończyłabym szkołę!
-Mam nadzieję... Ale, nie chcę się ukrywać, bo potem w brukowcach pisza jakieś niestworzone historie!
-Jasne! Zostaniesz u mnie w pokoju na noc?
-Jak moge to OK!
***oczami Nialla***
Gdy weszła do pokoju czułem się jak w niebie... Była ode mnie troszkę niższa! Rozmawialiśmy długo... Pomogłem jej się rozpakować... Chwyciłem najmniejszy karton, ten, z którym weszła do pokoju.. Otworzyłem go... Chwyciłem zeszyt z jakimś chyba polskim napisem "PIOSENKI LENY". Nie miałem pojęcia co to znaczy, więc zajrzałem do środka. Piosenki były na całe szczęście po angielsku... Pierwszą jaką zobaczyłem nosiła tytuł "Kiss you", zaczął ją spiewać. Muzykę dobralem według własnego upodobania...
Dziewczyna spojrzała sie na mnie, uśmiechnęła się po czym wyrwałą mi zeszyt.
-Ładna piosenka- odparłem.
-Mhmm... Dzięki.. Ogólnie to muzyka jest wolniejsza, ale ta też jest OK- wytłumaczyła mi.
-Mam pytanie...
-Nie, na razie nie szukam chłopaka, a tak w ogóle to ledwo się znamy i...
-Nie o to chciałem zapytać...- zaczerwieniłem się.
-Mmm... To o co?
-Czy możemy z chłopakami wykorzystac twój hit?
-Ehh... Spoko!
-Dzięki, jesteś super!- uśmiechnąłem się uroczo.
***oczami Harry'ego***
Rozmawiałem z moją dziewczyną do około pierwszej w nocy... Umm... Co za uczucie, moge nazwać Dagmarę Gust swoją dziewczyną!
Ona jest super... Wiem, że to głupie, bo ledwo ją znam, ale ja ją kocham!
-Daga?
-Słucham?- popatrzyła mi prosto w oczy.
-Bo.. Ja... Mmm... Ko... Ko... Kotleta! Zjadłbym kotleta!- odwróciłem zwstydzony wzrok.
-No tak! Też jestem głodna!
-To idziemy coś zjeść?
-Jasne.
***oczami Leny***
W końcu nie byliśmy na tym spacerze... Razem z Niallem usłyszeliśmy pukanie do drzwi. Była godzina gdzies około dziesiątej rano!
-Proszę- powiedziałam po angielsku. Siedziałam naprzeciwko Niallera na łóżku. Graliśmy w karty!
Drzwi uchyliły się i do pokju wszedł tata.
-Cześć! Gdzie jest Harry? Nie moge go znaleźć, a Zayn z Perrie, Liam z Danielle i Lou z Eleanor wyszli, a jak do nich dzowniłem to powiedzieli, że tutaj siedzi!- powiedział.
-Siedzi u Dagi... Nie idź tam... My zaraz zerkniemy... Prawda Niall?- zwróciłam się do taty, a potem do Nialla.
-Jasne!- uśmiechnął się chłopak.
-Nialler! Bo ty znasz Hazzę, to go pilnuj- mówił do Irlandczyka, a chłopak pomachał tylko głową.
-Tato? Dzięki...- powiedziałam do taty po polsku.
-Nie ma za co... Widzę, że się polubiliście! Wybrałem dla ciebie najlepszego chłopaka- wytłumaczył, również po polsku. Blondyn się tylko na nas patrzył i próbował zastanowić sie o czym rozmawiamy.
-Haha... Wyjdź stąd Jake!- przedrzeźniałam się z tatą.
-Dobra, miłej zabawy państwo Horan! Niall, opiekuj się nią!- powiedział już po angielsku i puścił oko do blondyna! Zamknął drzwi i znów byliśmy sami w pokoju.
***oczami Nialla***
Jake kazał mi się zaopiekować Leną, nie będę od niej odchodził na krok.
-Misiowaty! To idziemy zobaczyć co się kroi u Dagi?- zapytała.
-OK! Ale po cichu... Ej, misiowaty?- zgodziłem się, jak i zdziwiłem, że tak mnie nazwała.
-Mmm.. Fakt... Sorrki, ale wyglądasz po pobudce jak taki Misiol!
-Haha... I'm sexy and I know it!
-Haha... To idziemy?- pośpieszała mnie.
- Jasne...- zgodziłem sie, ale po chwili nie mogłam wytrzymać i ją pocałowałem.
-WOW!
-Przepraszam!
-Nic nie szkodzi... Nie przeszkadza mi to!
Chwyciła mnie za rękę i poszliśmy.
-Będziemy ciszej i wejdziemy bez pukania! Mam nadzieję, że po tak wielkiej uczcie nie będzie ci burczało w brzuchu!
-Haha... Nie gwarantuję! Dalej, wchodź!
Uchyliła drzwi! nawet w mojej zadużej bluzie wyglądała ślicznie.
Zajrzeliśmy do środka, a Daha i... Hazza spali wtuleni w siebie. Nie chcieliśmy ich budzić, więc zamknęliśmy drzwi, a lena wpadła na pomysł:
-Jak się obudzą to cię poznam z Dagą, ok?
-Jasne! A ja cię poznam z Harry.... To co teraz robimy?
-Chodź za mną, poznam cię z moją druga przyjaciółką!
-To ile ty ich masz?
-Tylko dwie! haha no dalej, chodź!- uśmiechnęła się.
-OK!
Do niej akurat zapukaliśmy... Nikt nie odpowiadał! Weszliśmy więc. Jak otworzyliśmy drzwi to byliśmy w szoku...
W łóżku spała Ewa, a obok niej Zayn.
-Cholera, przecież Zayn jest z Perrie...- wybełkotałem.
-To teraz już wiemy, że jednak nie!
Nie wytrzymałem dłużej, więc stanąłem przy łóżku i zacząłem budzić Zayna.
-Stary! Co ty wyrabiasz?- wykrzyczałem, a Lena pobiegła za mną i chwyciła mnie za rękę... Uśmiechnąłem się do niej i znów spojrzałem na mulata.
-Yhh... No, bo Perrie wczoraj ze mną zerwała, a Ewa mnie tylko pocieszyła i przenocował mnie! Nie chciałem spac u siebie, bo musiałbym widzieć... Sam wiesz kogo. Nic się nie stało!
- Ah! Mam nadzieję... Tak się cieszę!
-Hej jestem lena!- przedstawił się Zaynowi.
-Cześć! Zayn! No, no, no... Bluza Nialla? Czy jest coś o czym DJ Malik nie wie?- zażartował.
-Hah... Nad ranem zrobiło mi się zimno, więc ją założyłam.- wytłumaczyła.
-A skąd jego bluza u ciebie?- dopytywał się, a dziewczyna sprawiała wrażenie zakłopotanej więc się wtrąciłem...
-Zostałem u Leny na co. Opowiadałem jej o życiu, o sławie, o Irlanii, o naszej przyjaźni. Umm... Zjedliśmy razem paczkę chipsów, trzy czekolady i masło orzechowe na gofrach...
-Haha... poprawka Misiowaty! Ty zjadłeś 3/4 paczki chipsów, trzy czekolady i masło orzechowe na gofrach. Ja zjadłam 1/4 chipsów, kostę czekolady i jednego gofra bez masła orzechowego.
-Misiowaty? Hmm... Coś się kroi.
Postanowiliśmy że wrócimy do pokoju leny kontynuować grę karcianą.
***oczami Zayna***
Gdy Perrie powiedziała, że ze mną zrywa, załamałem się... Pomyliłem pokój Leny z pokojem rudowłosej.
Jak otworzone mi drzwi bez zastanowienia wparowałem do środka, ale gdy podniosłem wzrok okazało się, że w moją żałosną historię wsłuchuje się uśmiechnięta ruda dziewczyna.
-Umm... Przepraszam! Jest Zayn.
-Spoko! Ja Ewa.
-Tak więc Ewa... mam pytanie: Usłyszałaś już moją żałosną opowieść... Mogę u ciebie przenocować? Chociażby na podłodze... Po prostu nie mam ochoty widzieć jej twarzy! Tylko jedną noc... Bo jutro po południu ona się wyprowadza! - nie wiedziałem, że ruda zna tak dobrze angielski, bo rozumiała każde moje słowo.
-Jasne!! Ale śpisz na łóżku! ja na ziemi!
-To ja się już położe, ale wolę, żebys spała na łózku ze mną niż na podłodze!
-Dzięki! Dobranoc.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------
No i mamy kolejny rozdział...
Jak się podoba?
Hmm... Czy związek Harry'ego i Dagi przetrwa?
Czy Lena wybaczy przyjaciółce?
Czy Lena będzie z Niallem?
A może będzie miała jeszcze jakiegoś adoratora?
Dowiecie się za tydzień!
Sorry, ale wpis miałam dodać wczoraj, ale nie miałam czasu, więc pomyślałam o dzisiejszym dniu!
Taki dłuższy wyszedł w nagrodę! :)
Buziaki :***
Lenka^^
Obudziłam się, gdy samolot zatrzymał się w Londynie... Nawet nie pamiętam odprawy!
Przypomniałam sobie słowa taty "Będą na nas czekać", ale nie widziałam nikogo. Lotnisko było puste.
-Tato, gdzie ci "oni" są?- zapytałam. Daga i Ewa zaczęły się rozglądać.
-Tutaj ich nie ma... Zobaczysz później.- odparł.
Wsiedliśmy w taryfę, w dużą taryfę... Przypominała limuzynę, ale moje wyobrażenia psuła tabliczka na dachu "TAXI".
Po 10-ciu minutach byliśmy już pod naszym nowym domem. Znów nikogo nie było... Ale byłam cierpliwa i nie pytałam znów ojca o to samo. Spoglądałam kątem oka na mamę. Jej mina była jednoznaczna... Będzie musiała sobie solidnie powtórzyć angielski... Haha.. Ale wpadka.!
Dwaj muskularni mężczyźni zanosili opisane kartony do odpowiednich pokoi. Gdy wszystkie zostały wniesione tato dał im pieniądze i pozwolił nam wejść do domu.
Weszłam po schodach... Kartony stały przed drzwiami pokoi. Po chwili dołączyły do mnie Dagmara i Ewa. Pierwszy pokój był Ewy... Otworzyła drzwi i ciągnęła za sobą kartony. Drugi pokój należał do Dagi... Zrobiła tak samo jak Ewa. Od momentu kiedy odkryłam te czaspisma itp. o 1D, nie rozmawiam ani z Ewą, ani z Dagą.
Ostatnio pokój był mój. Chwyciłam najmniejszy karton z prywatnymi rzeczami (aż taki mały to on nie był). Otworzyłam drzwi, zza pudła nic nie widziałam... Położyłam go na podłodze obłożonej jasnymi panelami, spojrzałam na łózko, a tam... siedział, a prawie leżał na nim uśmiechnięty blondyn... Chyba był z 1D...!
-Co ty tutaj robisz? To jest mój pokój!- zapytałam wprost, oczywiście po angielsku.
-Czekam na ciebie.-odpowiedział i poprawił włosy. Był nawet słodki! Oh.. Co ja gadam?! Nie! Był słodki!!!
-Mmm... A skąd mnie znasz i dlaczego akurat jesteś u mnie w pokoju?
-Pracuję z twoim tatą! I kazał mi tu na ciebie czekać! Zayn, Harry, Louis, Liam znalazłem ją!-krzyczał. Po chwili do pokoju weszła reszta zespołu!
-WOW! Jake nie mówił, że ma aż taką ładną córkę!- powiedział Zayn.
-Stary! Ona jest spełnieniem marzeń!- dodał Harry.
-Jake to ma szczęście. Może z nią przebywać sam na sam!- dodał zapatrzony w moje ciało Louis.
-Mhmm... Chłopaki! Jestem w niebie!- dopowiedział Liam.
Patrzyłam się na nich z rumieńcami na polikach! Nie wiedziałam, że tata im o mnie opowiadał.
-Ej, chłopaki! Wyjdźcie stąd! Chciałem, żebyście ją tylko poznali! Zayn, Liam, Louis wy macie dziewczyny, więc zostawcie ją w spokoju! Żeganam! Nawet ty Harry masz wyjść!
Trójka chłopaków wyszła, a mi się zrobiło smutno na widok Harrego!
-Hej, ty w lokach!
-Harry!- przedstawił się.
-Obok jest dziewczyna... Singielka! Możesz iśc do niej! A tak w ogóle jestem Lena!
-Miło mi i... Dzięki Lena!
Harry wyszedł, a ja spojrzałam na blondyna... Zamknęłam drzwi, usiadłam na biurku i...
-Mmm... Dzięki blondi...- zażartowałam, ale mojego rozmówcę jakoś to nie rozbawiło.
-Niall!
-Ah, sorrki! Lena!
-Ładne imię...
-Nie powiem, że twoje nie, bo jest inne... Fajne! Ah... To... Musisz na pewno wiedzieć, że nie przepadam za waszą muzyką, ale ty... Hmm.. Nie jesteś najgorszy!
-Haha... Cieszę się! A jak ci pomogę wnieść reszte kartonów i rozpakujemy cię to pójdziesz ze mną na spacer? To jest śliczna okolica.
-Mmm... Jasne!
***oczami Dagi***
Lena się do mnie nie odzywa od momentu kiedy znalazła moje rzeczy z 1D.
To prawda, że lubię całe One Direction, ale zawsze chciałam być panią Styles. Moje niespełnione marzenia... A szczególnie... (słychac pukanie do drzwi)
-Lena?- zapytałam.
-To nie Lena!- słyszłam dobrze znany mi brytyjski głos.
-Proszę wejść!- powiedziałam po angielsku.
-Cześć! Lena powiedziała, że tutaj tak sama siedzisz i że mogę z toba pogadać... Masz ochotę?- opowiedział chłopak.
-Mmmm... Jasne!
-To... Jak masz na imię.?
-Ah, imię... Jestem Dagmara, ale dla przyjaciół Daga!
-Fajnie! Ja jestem Harry, dla przyjaciół Hazza... Mmm... Nazywaj mnie jak chcesz!
-Zapamiętam... Haha
Oboje wybuchnęliśmy śmiechem...
-Fajny jesteś!
-No wiem... Haha! Ty też... Ej, głupie pytanie... Podałabyś mi swój numer telefonu?
-Podałabym ci! Ale dopiero jutro idę kupić nowy numer, bo polskiego nie będę już używała...
-Ah, rozumiem!
-Ale jeżeli masz ochotę to możesz pójśc ze mną!
-Jasne! Dzięki...- przytuliliśmy się.
-Nie ma sprawy.
-Harry?
-Sorry... Ej, znów głupia sprawa...
-No mów..!
-No bo... Odkąd cię zobaczyłem to... Hmmm... Od razu mi się spodobałaś i w ogóle... jeszcze się nie znamy, ale...
-Szczerze to ty mi też się spodobałeś...
- Czyli to nie będzie głupie, jak zapytam cię... O.... Ymm....
-Tak, chciałabym zostać twoją dziewczyną!
-Oh, jak się cieszę! Ale...
-Harry! To nie jest dla sławy... Jakbym chciała być sławna to bym chyba poleciała do L.A. albo coś, i na pewno skończyłabym szkołę!
-Mam nadzieję... Ale, nie chcę się ukrywać, bo potem w brukowcach pisza jakieś niestworzone historie!
-Jasne! Zostaniesz u mnie w pokoju na noc?
-Jak moge to OK!
***oczami Nialla***
Gdy weszła do pokoju czułem się jak w niebie... Była ode mnie troszkę niższa! Rozmawialiśmy długo... Pomogłem jej się rozpakować... Chwyciłem najmniejszy karton, ten, z którym weszła do pokoju.. Otworzyłem go... Chwyciłem zeszyt z jakimś chyba polskim napisem "PIOSENKI LENY". Nie miałem pojęcia co to znaczy, więc zajrzałem do środka. Piosenki były na całe szczęście po angielsku... Pierwszą jaką zobaczyłem nosiła tytuł "Kiss you", zaczął ją spiewać. Muzykę dobralem według własnego upodobania...
Dziewczyna spojrzała sie na mnie, uśmiechnęła się po czym wyrwałą mi zeszyt.
-Ładna piosenka- odparłem.
-Mhmm... Dzięki.. Ogólnie to muzyka jest wolniejsza, ale ta też jest OK- wytłumaczyła mi.
-Mam pytanie...
-Nie, na razie nie szukam chłopaka, a tak w ogóle to ledwo się znamy i...
-Nie o to chciałem zapytać...- zaczerwieniłem się.
-Mmm... To o co?
-Czy możemy z chłopakami wykorzystac twój hit?
-Ehh... Spoko!
-Dzięki, jesteś super!- uśmiechnąłem się uroczo.
***oczami Harry'ego***
Rozmawiałem z moją dziewczyną do około pierwszej w nocy... Umm... Co za uczucie, moge nazwać Dagmarę Gust swoją dziewczyną!
Ona jest super... Wiem, że to głupie, bo ledwo ją znam, ale ja ją kocham!
-Daga?
-Słucham?- popatrzyła mi prosto w oczy.
-Bo.. Ja... Mmm... Ko... Ko... Kotleta! Zjadłbym kotleta!- odwróciłem zwstydzony wzrok.
-No tak! Też jestem głodna!
-To idziemy coś zjeść?
-Jasne.
***oczami Leny***
W końcu nie byliśmy na tym spacerze... Razem z Niallem usłyszeliśmy pukanie do drzwi. Była godzina gdzies około dziesiątej rano!
-Proszę- powiedziałam po angielsku. Siedziałam naprzeciwko Niallera na łóżku. Graliśmy w karty!
Drzwi uchyliły się i do pokju wszedł tata.
-Cześć! Gdzie jest Harry? Nie moge go znaleźć, a Zayn z Perrie, Liam z Danielle i Lou z Eleanor wyszli, a jak do nich dzowniłem to powiedzieli, że tutaj siedzi!- powiedział.
-Siedzi u Dagi... Nie idź tam... My zaraz zerkniemy... Prawda Niall?- zwróciłam się do taty, a potem do Nialla.
-Jasne!- uśmiechnął się chłopak.
-Nialler! Bo ty znasz Hazzę, to go pilnuj- mówił do Irlandczyka, a chłopak pomachał tylko głową.
-Tato? Dzięki...- powiedziałam do taty po polsku.
-Nie ma za co... Widzę, że się polubiliście! Wybrałem dla ciebie najlepszego chłopaka- wytłumaczył, również po polsku. Blondyn się tylko na nas patrzył i próbował zastanowić sie o czym rozmawiamy.
-Haha... Wyjdź stąd Jake!- przedrzeźniałam się z tatą.
-Dobra, miłej zabawy państwo Horan! Niall, opiekuj się nią!- powiedział już po angielsku i puścił oko do blondyna! Zamknął drzwi i znów byliśmy sami w pokoju.
***oczami Nialla***
Jake kazał mi się zaopiekować Leną, nie będę od niej odchodził na krok.
-Misiowaty! To idziemy zobaczyć co się kroi u Dagi?- zapytała.
-OK! Ale po cichu... Ej, misiowaty?- zgodziłem się, jak i zdziwiłem, że tak mnie nazwała.
-Mmm.. Fakt... Sorrki, ale wyglądasz po pobudce jak taki Misiol!
-Haha... I'm sexy and I know it!
-Haha... To idziemy?- pośpieszała mnie.
- Jasne...- zgodziłem sie, ale po chwili nie mogłam wytrzymać i ją pocałowałem.
-WOW!
-Przepraszam!
-Nic nie szkodzi... Nie przeszkadza mi to!
Chwyciła mnie za rękę i poszliśmy.
-Będziemy ciszej i wejdziemy bez pukania! Mam nadzieję, że po tak wielkiej uczcie nie będzie ci burczało w brzuchu!
-Haha... Nie gwarantuję! Dalej, wchodź!
Uchyliła drzwi! nawet w mojej zadużej bluzie wyglądała ślicznie.
Zajrzeliśmy do środka, a Daha i... Hazza spali wtuleni w siebie. Nie chcieliśmy ich budzić, więc zamknęliśmy drzwi, a lena wpadła na pomysł:
-Jak się obudzą to cię poznam z Dagą, ok?
-Jasne! A ja cię poznam z Harry.... To co teraz robimy?
-Chodź za mną, poznam cię z moją druga przyjaciółką!
-To ile ty ich masz?
-Tylko dwie! haha no dalej, chodź!- uśmiechnęła się.
-OK!
Do niej akurat zapukaliśmy... Nikt nie odpowiadał! Weszliśmy więc. Jak otworzyliśmy drzwi to byliśmy w szoku...
W łóżku spała Ewa, a obok niej Zayn.
-Cholera, przecież Zayn jest z Perrie...- wybełkotałem.
-To teraz już wiemy, że jednak nie!
Nie wytrzymałem dłużej, więc stanąłem przy łóżku i zacząłem budzić Zayna.
-Stary! Co ty wyrabiasz?- wykrzyczałem, a Lena pobiegła za mną i chwyciła mnie za rękę... Uśmiechnąłem się do niej i znów spojrzałem na mulata.
-Yhh... No, bo Perrie wczoraj ze mną zerwała, a Ewa mnie tylko pocieszyła i przenocował mnie! Nie chciałem spac u siebie, bo musiałbym widzieć... Sam wiesz kogo. Nic się nie stało!
- Ah! Mam nadzieję... Tak się cieszę!
-Hej jestem lena!- przedstawił się Zaynowi.
-Cześć! Zayn! No, no, no... Bluza Nialla? Czy jest coś o czym DJ Malik nie wie?- zażartował.
-Hah... Nad ranem zrobiło mi się zimno, więc ją założyłam.- wytłumaczyła.
-A skąd jego bluza u ciebie?- dopytywał się, a dziewczyna sprawiała wrażenie zakłopotanej więc się wtrąciłem...
-Zostałem u Leny na co. Opowiadałem jej o życiu, o sławie, o Irlanii, o naszej przyjaźni. Umm... Zjedliśmy razem paczkę chipsów, trzy czekolady i masło orzechowe na gofrach...
-Haha... poprawka Misiowaty! Ty zjadłeś 3/4 paczki chipsów, trzy czekolady i masło orzechowe na gofrach. Ja zjadłam 1/4 chipsów, kostę czekolady i jednego gofra bez masła orzechowego.
-Misiowaty? Hmm... Coś się kroi.
Postanowiliśmy że wrócimy do pokoju leny kontynuować grę karcianą.
***oczami Zayna***
Gdy Perrie powiedziała, że ze mną zrywa, załamałem się... Pomyliłem pokój Leny z pokojem rudowłosej.
Jak otworzone mi drzwi bez zastanowienia wparowałem do środka, ale gdy podniosłem wzrok okazało się, że w moją żałosną historię wsłuchuje się uśmiechnięta ruda dziewczyna.
-Umm... Przepraszam! Jest Zayn.
-Spoko! Ja Ewa.
-Tak więc Ewa... mam pytanie: Usłyszałaś już moją żałosną opowieść... Mogę u ciebie przenocować? Chociażby na podłodze... Po prostu nie mam ochoty widzieć jej twarzy! Tylko jedną noc... Bo jutro po południu ona się wyprowadza! - nie wiedziałem, że ruda zna tak dobrze angielski, bo rozumiała każde moje słowo.
-Jasne!! Ale śpisz na łóżku! ja na ziemi!
-To ja się już położe, ale wolę, żebys spała na łózku ze mną niż na podłodze!
-Dzięki! Dobranoc.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------
No i mamy kolejny rozdział...
Jak się podoba?
Hmm... Czy związek Harry'ego i Dagi przetrwa?
Czy Lena wybaczy przyjaciółce?
Czy Lena będzie z Niallem?
A może będzie miała jeszcze jakiegoś adoratora?
Dowiecie się za tydzień!
Sorry, ale wpis miałam dodać wczoraj, ale nie miałam czasu, więc pomyślałam o dzisiejszym dniu!
Taki dłuższy wyszedł w nagrodę! :)
Buziaki :***
Lenka^^
sobota, 6 kwietnia 2013
Rozdział II
***oczami Leny***
Cała noc jeszcze pakowałam moje prywatne rzeczy: notatniki, zeszyt z piosenkami, zeszyt z układami tanecznymi itp. Gdy dziewczyny spały, pewnie myślały, że ja też śpię, bo Daga ciągle się budziła (miała chyba ciężką noc) i mówiła do siebie:
-Cholera, co się porobiło? Stałam się jakaś inna... Zbuntowana? Rzuciłam szkołę, wyprowadzam się, a dopiero miesiąc temu stałam się pełnoletnia. O jezuu... I jeszcze ten wczorajszy papieros przed przyjściem Ewy... Nie mogę nawet o tym myśleć... Chcę tylko spać!
Co? Daga znowu pali? Znowu będą problemy! Ona nie może palić... Muszę coś z tym zrobić!
W końcu nad rankiem zasnęłam, a po dwóch godzinach zadzwonił budzik, którego sama nastwiłam dzień wcześniej. Ubrałyśmy się w moje szlafroki i pobiegłyśmy na śniadanie. Mama zrobiła naleśniki, które wielbię... Mmm... Z zielonym serkiem (mama zawsze dodaje sztuczne barwniki)! Zielony to mój ulubiony kolor, dlatego zawsze serek jest zielony. Ubrałam się w to:
Daga w to:
A Ewka w to:
Potem mój tata podwiózł nas do Dagi, bo wczoraj nam się nie chciało. Ku naszemu zdziwieniu Dagmara była już spakowana. Tato pomógł nam wszystko zanieść do auta. Gdy niosłam ostatni karton, potknęłam się a z niego wyleciały czasopisma, koszulka i zegarek, wszystko o One Direction. Zdziwiłam się, bo Daga zawsze mówiła, że słucha tylko i wyłącznie rapu!!
Zaczerwieniona Dagmara zaczęła zbierać leżące na chodniku przedmioty i upychać je w karton.
Następnie pojechaliśmy do domu Ewy. Ona także była spakowana. Jej mama zaprosiła nas na szarlotkę, oczywiście, że zostaliśmy. Jej mama robi najlepsze szarlotki na całym osiedlu. Trochę się zasiedzieliśmy, bo...:
-Tato, niedługo mamy samolot.
-Oh! Trzeba kochane już jechać... A pani dziękujęmy za pyszną szarlotkę- chciał udawać angielskiego gentelmana.
W samochodzie zapytałam się taty:
-Tato, z kim ty właściwie pracujesz?
-Dowiesz się w Londynie. Będą na nas czekać.- odparł tato.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------
Siemka!
I jak wam się podoba? Dodałam jedno po drugim, bo zapowiadała mi się wena, ale... Sorrki, że taki krótki... Wena się skończyła! c:
Co myślicie o kłamstwach Dagi?
Z kim pracuje tata Leny?
Hmm...
To buziaki :****
Paa <3
Lena^^
Cała noc jeszcze pakowałam moje prywatne rzeczy: notatniki, zeszyt z piosenkami, zeszyt z układami tanecznymi itp. Gdy dziewczyny spały, pewnie myślały, że ja też śpię, bo Daga ciągle się budziła (miała chyba ciężką noc) i mówiła do siebie:
-Cholera, co się porobiło? Stałam się jakaś inna... Zbuntowana? Rzuciłam szkołę, wyprowadzam się, a dopiero miesiąc temu stałam się pełnoletnia. O jezuu... I jeszcze ten wczorajszy papieros przed przyjściem Ewy... Nie mogę nawet o tym myśleć... Chcę tylko spać!
Co? Daga znowu pali? Znowu będą problemy! Ona nie może palić... Muszę coś z tym zrobić!
W końcu nad rankiem zasnęłam, a po dwóch godzinach zadzwonił budzik, którego sama nastwiłam dzień wcześniej. Ubrałyśmy się w moje szlafroki i pobiegłyśmy na śniadanie. Mama zrobiła naleśniki, które wielbię... Mmm... Z zielonym serkiem (mama zawsze dodaje sztuczne barwniki)! Zielony to mój ulubiony kolor, dlatego zawsze serek jest zielony. Ubrałam się w to:
Daga w to:
A Ewka w to:
Potem mój tata podwiózł nas do Dagi, bo wczoraj nam się nie chciało. Ku naszemu zdziwieniu Dagmara była już spakowana. Tato pomógł nam wszystko zanieść do auta. Gdy niosłam ostatni karton, potknęłam się a z niego wyleciały czasopisma, koszulka i zegarek, wszystko o One Direction. Zdziwiłam się, bo Daga zawsze mówiła, że słucha tylko i wyłącznie rapu!!
Zaczerwieniona Dagmara zaczęła zbierać leżące na chodniku przedmioty i upychać je w karton.
Następnie pojechaliśmy do domu Ewy. Ona także była spakowana. Jej mama zaprosiła nas na szarlotkę, oczywiście, że zostaliśmy. Jej mama robi najlepsze szarlotki na całym osiedlu. Trochę się zasiedzieliśmy, bo...:
-Tato, niedługo mamy samolot.
-Oh! Trzeba kochane już jechać... A pani dziękujęmy za pyszną szarlotkę- chciał udawać angielskiego gentelmana.
W samochodzie zapytałam się taty:
-Tato, z kim ty właściwie pracujesz?
-Dowiesz się w Londynie. Będą na nas czekać.- odparł tato.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------
Siemka!
I jak wam się podoba? Dodałam jedno po drugim, bo zapowiadała mi się wena, ale... Sorrki, że taki krótki... Wena się skończyła! c:
Co myślicie o kłamstwach Dagi?
Z kim pracuje tata Leny?
Hmm...
To buziaki :****
Paa <3
Lena^^
Rozdział I
***oczami Leny***
Właśnie rozmawiałam z rodzicami... Wyprowadzamy się... I to do Londynu! Nie, że się nie cieszę, tylko nie potrafię zostawić tutaj, w Polsce, Dagi i Ewy. Poleciało mi parę łez po pokrytych pudrem polikach, po czym szybkim ruchem ręki wytarłam je rękawem mojego fioletowego sweterka i pobiegłam znów do rodziców.
-Kiedy wyjeżdżamy?- zapytałam...
-Jutro wieczorem!- powiedzieli chórem rodzice
-Tak szybko?- zdziwiłam się
-Skarbie...- zaczął tata z tym swoim angielskim akcentem.
-Tato, nie chodzi o to. Cieszę się, że się wyprowadzamy do Londynu. Od dziecka uczyłeś mnie mówić po angielsku, teraz widać, że nie na marne. Wiem, że dawno nie byłeś w swoim rodzinnym mieście. Pojedziemy, będzie fajnie.- wytłumaczyłam mu.
-Dziękuję, że rozumiesz na czym stoisz, ale...- przerwał tata, po czym wstał i przytulił mnie szczerze.
-Kocham cię tato- tuliłam się do niego.
-Ja ciebie też żabciu.- zachichotał tata, a ja odsunęłam się i odparłam:
-Taaa... Teraz twoja żabcia musi skoczyć się pakować, bo dużo mam tego! Muszę jeszcze wysłać sms-a do Ewy i Dagi, czy pomogłyby mi chcociaż większości rzeczy dziś spakować.
-Cieszę się, że masz przyjaciółki, ale smutno mi na samą myśl, że będziesz musiała je tutaj zostawić.- rozmyślał.
-Tak, mnie też. To lecę do siebie. Ah, tato, gdzie są te duże pudła?- zapytałam.
-Te kartonowe w piwnicy. A te plastikowe na strychu, a jedno jest u ciebie w garderobie.- wytłumaczył mi.
Odeszłam bez słowa. Biegłam po schodach myśląc co napisać dziewczynom. Gdy doszłam na miejsce, położyłam się na łóżku, z tylnej kieszeni moich jeansowych rurek wyjęłam mojego białego iPhona, którego dostałam niedawno od taty... I zaczęłam pisać:
"Siemka! Musicie do mnie szybko przyjść! Od razu uszykujcie się, że zostaniecie u mnie na noc... Bardzo ważna sprawa".
Wysłałam na numer Dagi, bo wiedziałam, że Ewka u niej siedzi. Wczoraj obiło mi się to o ucho.
Już po chwili otrzymałam odpowiedź:
"Co się stało? Ah, zaraz będziemy! Opowiesz na miejscu!"
Nie było sensu, żebym jej odpisywała, bo nawet nie miałam pojęcia co...
Ale, cieszę się, że mogę na nie liczyć. Kogo będę miała w Londynie? Muszę lecieć do rodziców... Może coś wspólnie wymyślimy.
"Dziś jest 6 dzień wakacji... Mam dużo czasu na nowe znajomości, ale przecież za tydzień mam swoje osiemnaste urodziny, które będę świętować sama... w Anglii.
***oczami Dagi***
Już szykowałyśmy się do wyjścia, kiedy nagle Ewa zapytała:
-A po co my w ogóle do niej idziemy?
Udawałam, że jej nie słyszę... Ale nagle dostałam sms-a, to od Leny! Czytałam na głos, żeby Ewa też słyszała:
- "Mam dobrą wiadomość! Rodzice zgodzili się na to, żebyście mogły ze mną jechać!! Jestem szczęśliwa!" Cholera, gdzie jechać?- denerwowałam się.
-O jezu... Powiedziała, że nam powie to rusz dupę, bo zaraz wypchnę cię siłą!- pośpieszała mnie Ewa.
-Dobra... Zamknij się wreszcie!- krzyczałam, żeby tylko ruda zamilkła.
-Okej, okej!
Całą drogę szłyśmy w ciszy. Po 10 minutach doszłyśmy do domu Leny. Ledwo co weszłyśmy, a dziewczyna już nam opowiadała co się stało. Gdy skończyła swoją wypowiedź, po paru minutach dała nam dojśc do słowa.
-I tak rzuciłam szkołę, to jasne, że jadę...- odparłam.
-Ja też... Londyńczycy, i ogólnie Anglicy sa tacy słodcy- dodała Ewa i zaczęła się szczerzyć sama do siebie.
Pomyślałam, że nie ma problemu. Po paru sekundach zastanowienia wyciągłam z torebki iPhona, odblokowałam go i zadzwoniła do mamy.
-Halo?
-Halo mamo? Mam do ciebie ważną wiadomość.- zaczęłam.
-Słucham cię...
-No bo ja... Znaczy... Lena i jej rodzice wyprowadzają się do Londynu i zapytali czy ja też bym mogła jechać... No i... To właśnie jest ta sprawa.- wytłumaczyłam.
-Hmmm.... Jesteś pełnoletnia... Sama powinnaś decydować o swoim życiu... Rzuciłaś szkołę, to na pewno jeśli wyjedziesz to będzie dobra decyzja, odetniesz się od codziennego życia i poczujesz się doroślejsza.- zgodziła się.
- No tak... Za tą szkołę przepraszam...
-Nic nie szkodzi. No to... Później wpadnij się spakować...
-Okej... Kocham cię... Pa
-Ja ciebie też... Pa...- zakończyła rozmowę.
Jezuu... Ja na prawde moge jechać do Londynu... Już to sobie wyobrażam.. Masa fajnych osób... Może kiedyś spotkam tam One Direction.
-Mama nie ma z tym żadnego problemy... A więc.... MOGĘ!!!!!!- cieszyłyśmy się....
-Też mogę- dodała Ewa, mniej się ciesząc.
-To świetnie... Moi rodzice mi pare miesięcy temu wyrobili tymczasowy dowód osobisty. Wy już macie dowody, no bo zapomniałam, że jadę już z dorosłymi... Mama, tata, wy... Jestem najmłodsza... Aha... pamiętajcie o paszportach.- gadała, gadała i gadała Lena, a my tylko kiwałyśmy głową na każde słowo i odparłyśmy:
-Spoko!
---------------------------------------------------------------------------------------------------------
Siemka!!!
Jak wam się podobało?
Będę starała się regularnie dodawać wpisy. Niektóre będą dłuższe, a niektóre krótsze...
No to... Trzymajcie kciuki za Lenę, Dagę, Ewkę i rodziców...
Jak myślicie... Czy dziewczyny poznają chłopaków z 1D w kolejnym rozdziale?
Lenka^^
Właśnie rozmawiałam z rodzicami... Wyprowadzamy się... I to do Londynu! Nie, że się nie cieszę, tylko nie potrafię zostawić tutaj, w Polsce, Dagi i Ewy. Poleciało mi parę łez po pokrytych pudrem polikach, po czym szybkim ruchem ręki wytarłam je rękawem mojego fioletowego sweterka i pobiegłam znów do rodziców.
-Kiedy wyjeżdżamy?- zapytałam...
-Jutro wieczorem!- powiedzieli chórem rodzice
-Tak szybko?- zdziwiłam się
-Skarbie...- zaczął tata z tym swoim angielskim akcentem.
-Tato, nie chodzi o to. Cieszę się, że się wyprowadzamy do Londynu. Od dziecka uczyłeś mnie mówić po angielsku, teraz widać, że nie na marne. Wiem, że dawno nie byłeś w swoim rodzinnym mieście. Pojedziemy, będzie fajnie.- wytłumaczyłam mu.
-Dziękuję, że rozumiesz na czym stoisz, ale...- przerwał tata, po czym wstał i przytulił mnie szczerze.
-Kocham cię tato- tuliłam się do niego.
-Ja ciebie też żabciu.- zachichotał tata, a ja odsunęłam się i odparłam:
-Taaa... Teraz twoja żabcia musi skoczyć się pakować, bo dużo mam tego! Muszę jeszcze wysłać sms-a do Ewy i Dagi, czy pomogłyby mi chcociaż większości rzeczy dziś spakować.
-Cieszę się, że masz przyjaciółki, ale smutno mi na samą myśl, że będziesz musiała je tutaj zostawić.- rozmyślał.
-Tak, mnie też. To lecę do siebie. Ah, tato, gdzie są te duże pudła?- zapytałam.
-Te kartonowe w piwnicy. A te plastikowe na strychu, a jedno jest u ciebie w garderobie.- wytłumaczył mi.
Odeszłam bez słowa. Biegłam po schodach myśląc co napisać dziewczynom. Gdy doszłam na miejsce, położyłam się na łóżku, z tylnej kieszeni moich jeansowych rurek wyjęłam mojego białego iPhona, którego dostałam niedawno od taty... I zaczęłam pisać:
"Siemka! Musicie do mnie szybko przyjść! Od razu uszykujcie się, że zostaniecie u mnie na noc... Bardzo ważna sprawa".
Wysłałam na numer Dagi, bo wiedziałam, że Ewka u niej siedzi. Wczoraj obiło mi się to o ucho.
Już po chwili otrzymałam odpowiedź:
"Co się stało? Ah, zaraz będziemy! Opowiesz na miejscu!"
Nie było sensu, żebym jej odpisywała, bo nawet nie miałam pojęcia co...
Ale, cieszę się, że mogę na nie liczyć. Kogo będę miała w Londynie? Muszę lecieć do rodziców... Może coś wspólnie wymyślimy.
"Dziś jest 6 dzień wakacji... Mam dużo czasu na nowe znajomości, ale przecież za tydzień mam swoje osiemnaste urodziny, które będę świętować sama... w Anglii.
***oczami Dagi***
Już szykowałyśmy się do wyjścia, kiedy nagle Ewa zapytała:
-A po co my w ogóle do niej idziemy?
Udawałam, że jej nie słyszę... Ale nagle dostałam sms-a, to od Leny! Czytałam na głos, żeby Ewa też słyszała:
- "Mam dobrą wiadomość! Rodzice zgodzili się na to, żebyście mogły ze mną jechać!! Jestem szczęśliwa!" Cholera, gdzie jechać?- denerwowałam się.
-O jezu... Powiedziała, że nam powie to rusz dupę, bo zaraz wypchnę cię siłą!- pośpieszała mnie Ewa.
-Dobra... Zamknij się wreszcie!- krzyczałam, żeby tylko ruda zamilkła.
-Okej, okej!
Całą drogę szłyśmy w ciszy. Po 10 minutach doszłyśmy do domu Leny. Ledwo co weszłyśmy, a dziewczyna już nam opowiadała co się stało. Gdy skończyła swoją wypowiedź, po paru minutach dała nam dojśc do słowa.
-I tak rzuciłam szkołę, to jasne, że jadę...- odparłam.
-Ja też... Londyńczycy, i ogólnie Anglicy sa tacy słodcy- dodała Ewa i zaczęła się szczerzyć sama do siebie.
Pomyślałam, że nie ma problemu. Po paru sekundach zastanowienia wyciągłam z torebki iPhona, odblokowałam go i zadzwoniła do mamy.
-Halo?
-Halo mamo? Mam do ciebie ważną wiadomość.- zaczęłam.
-Słucham cię...
-No bo ja... Znaczy... Lena i jej rodzice wyprowadzają się do Londynu i zapytali czy ja też bym mogła jechać... No i... To właśnie jest ta sprawa.- wytłumaczyłam.
-Hmmm.... Jesteś pełnoletnia... Sama powinnaś decydować o swoim życiu... Rzuciłaś szkołę, to na pewno jeśli wyjedziesz to będzie dobra decyzja, odetniesz się od codziennego życia i poczujesz się doroślejsza.- zgodziła się.
- No tak... Za tą szkołę przepraszam...
-Nic nie szkodzi. No to... Później wpadnij się spakować...
-Okej... Kocham cię... Pa
-Ja ciebie też... Pa...- zakończyła rozmowę.
Jezuu... Ja na prawde moge jechać do Londynu... Już to sobie wyobrażam.. Masa fajnych osób... Może kiedyś spotkam tam One Direction.
-Mama nie ma z tym żadnego problemy... A więc.... MOGĘ!!!!!!- cieszyłyśmy się....
-Też mogę- dodała Ewa, mniej się ciesząc.
-To świetnie... Moi rodzice mi pare miesięcy temu wyrobili tymczasowy dowód osobisty. Wy już macie dowody, no bo zapomniałam, że jadę już z dorosłymi... Mama, tata, wy... Jestem najmłodsza... Aha... pamiętajcie o paszportach.- gadała, gadała i gadała Lena, a my tylko kiwałyśmy głową na każde słowo i odparłyśmy:
-Spoko!
---------------------------------------------------------------------------------------------------------
Siemka!!!
Jak wam się podobało?
Będę starała się regularnie dodawać wpisy. Niektóre będą dłuższe, a niektóre krótsze...
No to... Trzymajcie kciuki za Lenę, Dagę, Ewkę i rodziców...
Jak myślicie... Czy dziewczyny poznają chłopaków z 1D w kolejnym rozdziale?
Lenka^^
wtorek, 2 kwietnia 2013
Bohaterowie!
1. Lena Johnson- na ogół wyluzowana 17-nastolatka, uwielbia wszysctko co związane z muzyką i tańcem. Nie przepada za One Direction, lecz to właśnie oni po pewnym czasie pomagają jej w życiu.
2.. Dagmara Gust- Najlepsza przyjaciółka Leny od dzieciństwa. Nigdzie nie rusza się bez swojego iPhona i torebki. Nie lubi osób, które uważają się za najważniejsze.
3. Ewa Lot- najlepsza przyjaciółka Leny numer 2... Aż do pewnego czasu. Rudowłosa uważa się za najpiękniejszą... I najlepszą! Nie myśli o niczym innym tylko o tym w co się ubrać i co jest teraz na topie, no i o chłopakach. Zadufana w sobie lalunia.
4. Marta Johnson- mama Leny. Czuła, troskliwa, ale małomówna.
5. Jake Johnson- tata Leny. Z pochodzenia Anglik. Zawsze myśli o tym żeby to córka czuła się dobrze.
6. Jess- szczeniak rasy YORK, należący do Leny... To znaczy, Lena dostanie go od........... gdy będzie już w Londynie.
7. Chłopaki z 1D- muzycy... Namieszają w życiu Leny i Dagmary... A w szczególności Niall i Harry.
To... Zapraszam do czytania... <3
/Miss Horan^^
2.. Dagmara Gust- Najlepsza przyjaciółka Leny od dzieciństwa. Nigdzie nie rusza się bez swojego iPhona i torebki. Nie lubi osób, które uważają się za najważniejsze.
3. Ewa Lot- najlepsza przyjaciółka Leny numer 2... Aż do pewnego czasu. Rudowłosa uważa się za najpiękniejszą... I najlepszą! Nie myśli o niczym innym tylko o tym w co się ubrać i co jest teraz na topie, no i o chłopakach. Zadufana w sobie lalunia.
4. Marta Johnson- mama Leny. Czuła, troskliwa, ale małomówna.
5. Jake Johnson- tata Leny. Z pochodzenia Anglik. Zawsze myśli o tym żeby to córka czuła się dobrze.
6. Jess- szczeniak rasy YORK, należący do Leny... To znaczy, Lena dostanie go od........... gdy będzie już w Londynie.
7. Chłopaki z 1D- muzycy... Namieszają w życiu Leny i Dagmary... A w szczególności Niall i Harry.
To... Zapraszam do czytania... <3
/Miss Horan^^
Subskrybuj:
Posty (Atom)










