sobota, 6 kwietnia 2013

Rozdział I

***oczami Leny***
Właśnie rozmawiałam z rodzicami... Wyprowadzamy się... I to do Londynu! Nie, że się nie cieszę, tylko nie potrafię zostawić tutaj, w Polsce, Dagi i Ewy. Poleciało mi parę łez po pokrytych pudrem polikach, po czym szybkim ruchem ręki wytarłam je rękawem mojego fioletowego sweterka i pobiegłam znów do rodziców.
-Kiedy wyjeżdżamy?- zapytałam...
-Jutro wieczorem!- powiedzieli chórem rodzice
-Tak szybko?- zdziwiłam się
-Skarbie...- zaczął tata z tym swoim angielskim akcentem.
-Tato, nie chodzi o to. Cieszę się, że się wyprowadzamy do Londynu. Od dziecka uczyłeś mnie mówić po angielsku, teraz widać, że nie na marne. Wiem, że dawno nie byłeś w swoim rodzinnym mieście. Pojedziemy, będzie fajnie.- wytłumaczyłam mu.
-Dziękuję, że rozumiesz na czym stoisz, ale...- przerwał tata, po czym wstał i przytulił mnie szczerze.
-Kocham cię tato- tuliłam się do niego.
-Ja ciebie też żabciu.- zachichotał tata, a ja odsunęłam się i odparłam:
-Taaa... Teraz twoja żabcia musi skoczyć się pakować, bo dużo mam tego! Muszę jeszcze wysłać sms-a do Ewy i Dagi, czy pomogłyby mi chcociaż większości rzeczy dziś spakować.
-Cieszę się, że masz przyjaciółki, ale smutno mi na samą myśl, że będziesz musiała je tutaj zostawić.- rozmyślał.
-Tak, mnie też. To lecę do siebie. Ah, tato, gdzie są te duże pudła?- zapytałam.
-Te kartonowe w piwnicy. A te plastikowe na strychu, a jedno jest u ciebie w garderobie.- wytłumaczył mi.
Odeszłam bez słowa. Biegłam po schodach myśląc co napisać dziewczynom. Gdy doszłam na miejsce, położyłam się na łóżku, z tylnej kieszeni moich jeansowych rurek wyjęłam mojego białego iPhona, którego dostałam niedawno od taty... I zaczęłam pisać:
"Siemka! Musicie do mnie szybko przyjść! Od razu uszykujcie się, że zostaniecie u mnie na noc... Bardzo ważna sprawa". 
Wysłałam na numer Dagi, bo wiedziałam, że Ewka u niej siedzi. Wczoraj obiło mi się to o ucho.
Już po chwili otrzymałam odpowiedź:
"Co się stało? Ah, zaraz będziemy! Opowiesz na miejscu!"
Nie było sensu, żebym jej odpisywała, bo nawet nie miałam pojęcia co...
Ale, cieszę się, że mogę na nie liczyć. Kogo będę miała w Londynie? Muszę lecieć do rodziców... Może coś wspólnie wymyślimy.
"Dziś jest 6 dzień wakacji... Mam dużo czasu na nowe znajomości, ale przecież za tydzień mam swoje osiemnaste urodziny, które będę świętować sama... w Anglii.

***oczami Dagi***
Już szykowałyśmy się do wyjścia, kiedy nagle Ewa zapytała:
-A po co my w ogóle do niej idziemy?
Udawałam, że jej nie słyszę... Ale nagle dostałam sms-a, to od Leny! Czytałam na głos, żeby Ewa też słyszała:
- "Mam dobrą wiadomość! Rodzice zgodzili się na to, żebyście mogły ze mną jechać!! Jestem szczęśliwa!" Cholera, gdzie jechać?- denerwowałam się.
-O jezu... Powiedziała, że nam powie to rusz dupę, bo zaraz wypchnę cię siłą!- pośpieszała mnie Ewa.
-Dobra... Zamknij się wreszcie!- krzyczałam, żeby tylko ruda zamilkła.
-Okej, okej!
Całą drogę szłyśmy w ciszy. Po 10 minutach doszłyśmy do domu Leny. Ledwo co weszłyśmy, a dziewczyna już nam opowiadała co się stało. Gdy skończyła swoją wypowiedź, po paru minutach dała nam dojśc do słowa.
-I tak rzuciłam szkołę, to jasne, że jadę...- odparłam.
-Ja też... Londyńczycy, i ogólnie Anglicy sa tacy słodcy- dodała Ewa i zaczęła się szczerzyć sama do siebie.
Pomyślałam, że nie ma problemu. Po paru sekundach zastanowienia wyciągłam z torebki iPhona, odblokowałam go i zadzwoniła do mamy.
-Halo?
-Halo mamo? Mam do ciebie ważną wiadomość.- zaczęłam.
-Słucham cię...
-No bo ja... Znaczy... Lena i jej rodzice wyprowadzają się do Londynu i zapytali czy ja też bym mogła jechać... No i... To właśnie jest ta sprawa.- wytłumaczyłam.
-Hmmm.... Jesteś pełnoletnia... Sama powinnaś decydować o swoim życiu... Rzuciłaś szkołę, to na pewno jeśli wyjedziesz to będzie dobra decyzja, odetniesz się od codziennego życia i poczujesz się doroślejsza.- zgodziła się.
- No tak... Za tą szkołę przepraszam... 
-Nic nie szkodzi. No to... Później wpadnij się spakować...
-Okej... Kocham cię... Pa 
-Ja ciebie też... Pa...- zakończyła rozmowę.
Jezuu... Ja na prawde moge jechać do Londynu... Już to sobie wyobrażam.. Masa fajnych osób... Może kiedyś spotkam tam One Direction.
-Mama nie ma z tym żadnego problemy... A więc.... MOGĘ!!!!!!- cieszyłyśmy się....
-Też mogę- dodała Ewa, mniej się ciesząc.
-To świetnie... Moi rodzice mi pare miesięcy temu wyrobili tymczasowy dowód osobisty. Wy już macie dowody, no bo zapomniałam, że jadę już z dorosłymi... Mama, tata, wy... Jestem najmłodsza... Aha... pamiętajcie o paszportach.- gadała, gadała i gadała Lena, a my tylko kiwałyśmy głową na każde słowo i odparłyśmy:
-Spoko!

---------------------------------------------------------------------------------------------------------
Siemka!!!
Jak wam się podobało?
Będę starała się regularnie dodawać wpisy. Niektóre będą dłuższe, a niektóre krótsze...
No to... Trzymajcie kciuki za Lenę, Dagę, Ewkę i rodziców...
Jak myślicie... Czy dziewczyny poznają chłopaków z 1D w kolejnym rozdziale?

Lenka^^     

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz