[Uszykujcie chusteczki]
***oczami Leny***
Obudziłam się bardzo wcześnie rano, słyszałam jakieś jęczenie... Szybko zerwałam się z łóżka i podbiegłam do Jess'a. Szczeniaczek kulał się z bólu...
-Niall! Obudź się do cholery!- krzyczałam na śpiącego blondyna.
-Co się dzieje?- podniósł się.
-Jedziemy do weterynarza... Coś się dzieje z Jess'em. Zadzwonię do mojej koleżanki Tori, bo ona praktykuje w zakładzie weterynarii... Chodzimy razem na lekcje.
-Nieważne kto to jest! Dzwoń do niej. Ja się szybko ubiorę i pojedziemy!
-OK!
Chwyciłam za telefon i wybrałam do niej numer.
*przez telefon*
-Halo?
-Cześć Tori! Mówi Lena.. Coś się dzieje z moim psem, jesteś w domu, czy na praktykach?- zapytałam.
-Umm... Właśnie przed chwilą tu weszłam... To szybko przyjedź z nim.
-Ok! Dzięki.. Pa!- zkaończyłam rozmowę.
*normalnie*
Po niedługiej chwili oboje byliśmy gotowi. Dojechaliśmy bardzo szybko, bo na szczęście o tak wczesnej porze nie ma korków.
Oddałam Jess'a Tori, a ona tylko weszła z nim do jednego z pomieszczeń, żeby go zbadać, nie mówiąc ani słowa.
Razem z Niall'em siedziałam w poczekalni w nerwach.
Po niecałej godzinie Tori wyszła z pokoju, w którym badano Jess'a.
-Co z nim?- szybko wstałam i zapytałam.
-No więc... Psu nic nie jest.... No można to tak ująć. Psu nic nie jest, ale jego sercu tak! Nie chcę was martwić, ale on długo nie pożyje. Razem z moją koleżanką dajemy mu najmniej miesiąc, bo ta choroba serca jest bardzo, bardzo, bardzo poważna.- wytłumaczyła nam spokojnie.
-Ale... Jak to? Musiało ci się coś pomylić! To nie może być Jess!- mówiłam przez łzy. Niall wstał i zaczął mnie przytulać.
-Możecie go zabrać do domu, ale musicie na niego uważać...
-A można coś jeszcze zrobić, by nie cierpiał.. Żeby żył...? Leczyć to, albo coś?- zapytał Niall.
-Jedynie co można zrobić to go uśpić! Jeżeli chcecie to mogę to zrobić od razu!- odparła Tori.
Usiadłam, blondyn także.
-Daj nam chwilę!- poprosił Niall praktykantkę, a ta poszła do tego samego pomieszczenia, z którego wyszła.
-Niall, co mamy robić?- zapytałam wtulona w Irlandczyka.
-No właśnie nie wiem...- odpowiedział szeptem.
-Uśpijmy go moze od razu? Jak się do niego za bardzo przywiążę to będę cierpiała o wiele więcej.
-Na pewno tego chcesz?- zapytał.
-Tak!- odparłam i rozpłakałam się.
Chłopak pocałował mnie w czoło i poszedł do pomieszczenia, w którym przebywała Tori i Jess.
***oczami Niall'a***
Zapukałem i wszedłem do środka. Tori siedziała bezczynnie głaskając Jess'a, więc gdy usłyszała zamknięcie drzwi, zapytała:
-No i jaka decyzja?
-Zdecydowaliśmy się... Uśpij go!- powiedziałem po cichu. Czułem jak w oczach zbierają mi się łzy.
Dziewczyna wstała i podeszła do jednej z szuflad, z której wyciągnęła iglę, dużą igłę... W niej znajdował się płyn, który miał zakończyć bezboleśnie życie Jess'a.
Po chwili spojrzałem w lewo, koło mnie stała Lena. Przysunąłem się do niej i przytuliłem.
-Chcecie się temu przyglądać?- zapytała Tori przygotowująć wszystkie potrzebne rzeczy.
-Tak! Ale najpierw chcę się znim pożegnać.- podeszła do szczeniaczka, mocno przytuliła. Po policzku poleciała jej seria łez, ale powiedziała do niego jeszcze:
-Jess... Kocham cię! Na zawsze zostaniesz w mojej pamięci i sercu. Nie chcę tego robić, ale nie mam wyjścia. Nie chcę żebyś się męczył i cierpiał... Ten jeden dzień połączył nas bardzo mocno... Będę tęsknić.
Pocałowała pieska i wróciła koło mnie. Tym razem sama się do mnie przytuliła. Tori stanęła naprzeciwko psa i wbiła mu w okolice szyji igłę... Delikatnie naciskała, aby płyn powoli wpływał do organizmu zwięrzątka. Pies stopniowo zamykał oczy, aż w końcu zamknął je na zawsze. Lena starsznie płakała. Przytuliłem ją, a łzy same zaczęły napływać mi do oczu. Podziękowaliśmy Tori. Chwyciłem psa i razem z Leną wyszedłem z budynku kierując się na cmentarz dla zwierząt. Lena na moje nazwisko wymusiła jak najszybszy pogrzeb. Na naszych oczach zakopali go od razu i wbili mały krzyż z napisaem "Jess. Nasz najlepszy przyajciel... Będziemy tęsknić"
Następnie razem z moją zapłakaną dziewczyną udaliśmy sie do domu.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hejoo!
Nie wiem czy płakaliście ale ja jak to pisałam to tak!
Jak wam się podobało?
Jeżeli macie jakieś pytania to zapraszam na mojego aska: http://ask.fm/Horanowa099
Oczywiście to nie moje zdjecie, ale jest z tego bloga, ale nieważne.. Victoria Justice jest ładna :D
Nieważne...
Zaraz dodam chyba jeszcze jeden króciótki rozdział...
Też nie będzie za wesoły.
Zapraszam tez na mojego Twiter'a: https://twitter.com/Karaa1245
Buziaki :**
Lenka^^
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz