Hejj moje kochane Directioners...
Niestety, muszę zawiesić bloga na jakiś miesią...
Jest mi bardzo przykro, ale nie mam wyboru... Jeżeli chcecie wiedzieć dlaczego, to napiszcie mi na TT twitta FOLLOW ME, ja was follow i w prywatnej wiadomości wytłumaczę dlaczego tak się stało...
Oto mój TT: https://twitter.com/Karaa1245
Buziaki... :**
Lenka...^^
PS. Pilnujcie, bo w każdej chwili mogę odwiesić bloga i pisac dalej.. :*
Kocham was.. <3
poniedziałek, 17 czerwca 2013
środa, 12 czerwca 2013
Rozdział XIV
Minęły kolejne 2 miesiące... Był 3 listopada.
***oczami Harry'ego***
Siedziałem z Dagą, Niall'em i Leną na naszej kanapie w salonie.
-Może się dziś wybierzemy do kina?- zastanawiała się Daga.
-Dobry pomysł, nie?- odparłem.
-Sorry... Nie możemy.- odezwał się Niall.
-No.. Obiecaliśmy rodzicom Niall'a, że poznam ich i zobaczą tę całą ciążę... W końcu przecież by się obrazili.- wytłumaczyła Lenka...
Z tą ciążą miała rację, bo brzuchy było im już widać... Były dosyć duże, no w sumie to już 4 miesiąc.
-No OK! To ja też nie idę... Przełożymy to na kiedy indziej. My miesiąc temu byliśmy u rodziców Harry'ego, a za dwa tygodnie lecimy do mojej mamy i jej nowego chłopaka Mateusza do Polski.- powiadomiła ich Daga.
-Lecicie do POlski? Fajnie... Niall, my też w końcu musimy tam polecieć... Oprowadzę cię po Poznaniu, tam gdzie mieszkałam wcześniej, poznasz moich dawnych znajomych.
Niall skinął głową uśmiechnięty.
Spojrzeliśmy na telewizor i zaciekawił nas jakiś banalny film.
***oczami Louis'a***
Obudziły mnie krzyki Eleanor. Podniosłem zaspaną głowę i zapytałem.
-Co jest El.. Daj spać...!
-Ty mnie pytasz co jest? Ja sie pytam co to jest?- pokazała mi mój telefon. Jaskrawy wyświetlacz raził mnie w oczy. Były tam SMS-y od Patrici:
"Lou... Dobranoc... Tęsknię!", "Zjadłam loda. Hahaha... Nie myśl o tym o czym ja myślę". Zaśmiałem się sam do siebie. i zorientowałem się, że Eleanor ma niezadowolona minę.
-Po co ty kurwa czytasz te sms-y? To nie twój telefon!!!
-Umm.. Pff!!!
-Nie masz do cholery co powiedzieć?
-Mam..!
-To mów co myslisz!
-Ty jestes jakiś pojebany! To niby twoja przyjaciółka? Haha! Szkoda gadać... Po co zadajesz się z dziwką?
-Odwołaj to kurwa...!!! Patricia to wspaniała dziewczyna, a ty... Szkoda gadać!!!- wstałem z łóżka i zacząłem się ubierać.
-A ty dokąd niby?
-Do Patrici! Mam cię dosyć!
-To może powinnniśmy zerwać ze sobą?!
-Tak! Najlepiej będzie!! Ostatnio jestes jakaś dziwka, nie da się ciebie znieść!
-To pakuj się i wypieprzaj z mojego życia!!
-Proszę bardzo! Twoje życzenie jest dla mnie rozkazem.!
Spakowałem wszystko w cztery walizki i jedną podręczną torbę, wsiadłem do samochodu i pojechałem do Patrici.
Słyszałem w głowie jeszcze słowa El: "To pakuj się i wypieprzaj z mojego życia!!".
Dojechałem szybciej niż myślałem.
Patricia otworzyła mi drzwi natychmiastowo, jak gdyby się mnie spodziewała.
Miała ona włosy ułożone w kucyka, na sobie miała niebieską koszulkę ze znaczkiem SUPERMANA, czarne rurki i czerwone krótkie trampki. Wyglądała olśniewająco.
Natychmiast zauważyła mój kiepski nastrój.
-Louis! Co się dzieje?
-Zerwałem z El...
-Oj! Sorry, ale nigdy jej nie lubiłam...!
-Wiem, wiem... Miałaś do niej rację...
-Będzie dobrze Lou...
-Oby! Dzięki, że moge na ciebie liczyć i, że ogólnie mam ciebie.- przytuliłem ją.
-Wejdź!- zaprosiła mnie do środka, a ja z chęcia przekroczyłem próg domu i znalazłem się w całkiem przytulnym korytarzu. Prowadziła mnie do kuchni. razem usiedliśmy przy stole.
-To... O co się pokłóciliście, jeżeli moge wiedzieć?- zapytała ostrożnie...
-No...
-Nie mów tylko, że to znów przeze mnie.
-Nie! To nie przez ciebie... Przez twoje sms-y. El była zazdrosna!
-Cholera! Wszystko moja wina.. Przepraszam!
-Pati! Przestań!- nie wiedziałem co powiedzieć. Chwyciłem ją za ręce-To nie przez ciebie... To... Umm.. Eeee...-Nie wiedziałem jak mam to powiedzieć. Przybliżyłem się do przyjaciółki i pocałowałem ją w polik, a potem w usta.
-Louis?
-Słucham...
-Ja chyba... Ja chyba cię kocham!- zarumieniła się i wbiła wzrok w stół.
-Wiesz co... Ja mam podobnie... Chyba zakochałem się w tobie już miesiąc temu. Wtedy byłaś z Ryan'em. Chciałem ci to powiedzieć, ale... Nie chciałem wam niszczyć zwiazku.- spojrzeliśmy sobie w oczy, nadal trzymając sie za ręce.
-Ten związek z Ryan'em to jedno wielkie nieporozumienie... Ale tak ogólnie, to nie wiem... Co o tym myślisz? Co robimy dalej?
-Też nie wiem...
Cały czas myślałem "CO ROBIMY DALEJ?". Długo myślałem. Z zamyślenia wyrwał mnie głosik Patrici.
-Lou! Co robimy dalej?
------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hejoo!
Długo mnie nie było.. Przepraszam! :)
Miałam dużo na głowie...
Jeszcze raz przepraszam!
To komu dopingujecie LOU&PATRICIA, czy LOU&ELEANOR?
Ja osobiście LOU&PATRICIA, ale sama jeszcze nie wiem jak to się potoczy! :)
Jeżeli macie jakieś sugestje lub coś w tym stylu to piszcie an Twittera https://twitter.com/Karaa1245 , bo zapomniałam hasła do aska...
To tak...
Trzymajcie ręce na pulsie.. Postaram dodać szybko kolejny rozdział, ale jeszcze nie wiem kiedy bo na piątek muszę zrobić plakat na fizykę, żeby mieć 4 na koniec z fizy...
To więc..
Buziaki :*
Lenka...^^
***oczami Harry'ego***
Siedziałem z Dagą, Niall'em i Leną na naszej kanapie w salonie.
-Może się dziś wybierzemy do kina?- zastanawiała się Daga.
-Dobry pomysł, nie?- odparłem.
-Sorry... Nie możemy.- odezwał się Niall.
-No.. Obiecaliśmy rodzicom Niall'a, że poznam ich i zobaczą tę całą ciążę... W końcu przecież by się obrazili.- wytłumaczyła Lenka...
Z tą ciążą miała rację, bo brzuchy było im już widać... Były dosyć duże, no w sumie to już 4 miesiąc.
-No OK! To ja też nie idę... Przełożymy to na kiedy indziej. My miesiąc temu byliśmy u rodziców Harry'ego, a za dwa tygodnie lecimy do mojej mamy i jej nowego chłopaka Mateusza do Polski.- powiadomiła ich Daga.
-Lecicie do POlski? Fajnie... Niall, my też w końcu musimy tam polecieć... Oprowadzę cię po Poznaniu, tam gdzie mieszkałam wcześniej, poznasz moich dawnych znajomych.
Niall skinął głową uśmiechnięty.
Spojrzeliśmy na telewizor i zaciekawił nas jakiś banalny film.
***oczami Louis'a***
Obudziły mnie krzyki Eleanor. Podniosłem zaspaną głowę i zapytałem.
-Co jest El.. Daj spać...!
-Ty mnie pytasz co jest? Ja sie pytam co to jest?- pokazała mi mój telefon. Jaskrawy wyświetlacz raził mnie w oczy. Były tam SMS-y od Patrici:
"Lou... Dobranoc... Tęsknię!", "Zjadłam loda. Hahaha... Nie myśl o tym o czym ja myślę". Zaśmiałem się sam do siebie. i zorientowałem się, że Eleanor ma niezadowolona minę.
-Po co ty kurwa czytasz te sms-y? To nie twój telefon!!!
-Umm.. Pff!!!
-Nie masz do cholery co powiedzieć?
-Mam..!
-To mów co myslisz!
-Ty jestes jakiś pojebany! To niby twoja przyjaciółka? Haha! Szkoda gadać... Po co zadajesz się z dziwką?
-Odwołaj to kurwa...!!! Patricia to wspaniała dziewczyna, a ty... Szkoda gadać!!!- wstałem z łóżka i zacząłem się ubierać.
-A ty dokąd niby?
-Do Patrici! Mam cię dosyć!
-To może powinnniśmy zerwać ze sobą?!
-Tak! Najlepiej będzie!! Ostatnio jestes jakaś dziwka, nie da się ciebie znieść!
-To pakuj się i wypieprzaj z mojego życia!!
-Proszę bardzo! Twoje życzenie jest dla mnie rozkazem.!
Spakowałem wszystko w cztery walizki i jedną podręczną torbę, wsiadłem do samochodu i pojechałem do Patrici.
Słyszałem w głowie jeszcze słowa El: "To pakuj się i wypieprzaj z mojego życia!!".
Dojechałem szybciej niż myślałem.
Patricia otworzyła mi drzwi natychmiastowo, jak gdyby się mnie spodziewała.
Miała ona włosy ułożone w kucyka, na sobie miała niebieską koszulkę ze znaczkiem SUPERMANA, czarne rurki i czerwone krótkie trampki. Wyglądała olśniewająco.
Natychmiast zauważyła mój kiepski nastrój.
-Louis! Co się dzieje?
-Zerwałem z El...
-Oj! Sorry, ale nigdy jej nie lubiłam...!
-Wiem, wiem... Miałaś do niej rację...
-Będzie dobrze Lou...
-Oby! Dzięki, że moge na ciebie liczyć i, że ogólnie mam ciebie.- przytuliłem ją.
-Wejdź!- zaprosiła mnie do środka, a ja z chęcia przekroczyłem próg domu i znalazłem się w całkiem przytulnym korytarzu. Prowadziła mnie do kuchni. razem usiedliśmy przy stole.
-To... O co się pokłóciliście, jeżeli moge wiedzieć?- zapytała ostrożnie...
-No...
-Nie mów tylko, że to znów przeze mnie.
-Nie! To nie przez ciebie... Przez twoje sms-y. El była zazdrosna!
-Cholera! Wszystko moja wina.. Przepraszam!
-Pati! Przestań!- nie wiedziałem co powiedzieć. Chwyciłem ją za ręce-To nie przez ciebie... To... Umm.. Eeee...-Nie wiedziałem jak mam to powiedzieć. Przybliżyłem się do przyjaciółki i pocałowałem ją w polik, a potem w usta.
-Louis?
-Słucham...
-Ja chyba... Ja chyba cię kocham!- zarumieniła się i wbiła wzrok w stół.
-Wiesz co... Ja mam podobnie... Chyba zakochałem się w tobie już miesiąc temu. Wtedy byłaś z Ryan'em. Chciałem ci to powiedzieć, ale... Nie chciałem wam niszczyć zwiazku.- spojrzeliśmy sobie w oczy, nadal trzymając sie za ręce.
-Ten związek z Ryan'em to jedno wielkie nieporozumienie... Ale tak ogólnie, to nie wiem... Co o tym myślisz? Co robimy dalej?
-Też nie wiem...
Cały czas myślałem "CO ROBIMY DALEJ?". Długo myślałem. Z zamyślenia wyrwał mnie głosik Patrici.
-Lou! Co robimy dalej?
------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hejoo!
Długo mnie nie było.. Przepraszam! :)
Miałam dużo na głowie...
Jeszcze raz przepraszam!
To komu dopingujecie LOU&PATRICIA, czy LOU&ELEANOR?
Ja osobiście LOU&PATRICIA, ale sama jeszcze nie wiem jak to się potoczy! :)
Jeżeli macie jakieś sugestje lub coś w tym stylu to piszcie an Twittera https://twitter.com/Karaa1245 , bo zapomniałam hasła do aska...
To tak...
Trzymajcie ręce na pulsie.. Postaram dodać szybko kolejny rozdział, ale jeszcze nie wiem kiedy bo na piątek muszę zrobić plakat na fizykę, żeby mieć 4 na koniec z fizy...
To więc..
Buziaki :*
Lenka...^^
Subskrybuj:
Posty (Atom)