Minęły 2 miesiące. Był 1 września...
***oczami Leny***
Obudziłam się o 6:30. Niall namówił mnie w zeszłym miesiącu, żebym zapisała się do szkoły, zgodziłam się. Razem wybraliśmy najlepszą uczelnię taneczną. Dziś jest pierwszy dzień nauki. Lekcje zaczynam o 7:40, a kończę o 14:30. Będę się mniej widziała z Niall'em, bo gdy ja wróce ze szkoły to on jedzie do studia. Ale żeby zostać najlepszą tancerką muszę chodzić do szkoły.
Wstałam, weszłam do garderoby. Ubrałam się w jeansowe rurki, T-shirt koloru białego, a na to jeansową kamizelkę. Blondyn uszykował dla mnie śniadanie. Jedzenie zajęło mi trochę czasu. Gdy poszłam do łazienki była około 7:20. Zajęłam się myciem twarzy i zębów, a potem malowaniem. Wyszłam po paru minutach.
Chwyciłam laptopa i włączyłam Twitter'a. Nie miałam czasu, żeby odebrać wiadomości i zobaczyć dodane na mój profil twitty. Napisałam tylko szybko: "Szkoła... Mój status na codzień xd". Zamknęłam laptopa i pobiegłam ubrać moje conversy, miały kolor kremowy. Była godzina 7:36. Zorientowałam się, że autobus odjechał 6 minut temu.
-Niall!- zawołalam Irlandczyka.
-Co jest?- wszedł do pokoju.
-Autobus mi uciekł.
-Żartujesz? W pierwszy dzień?!- spojrzał się na mnie.
-No nie stój tak... Co mam zrobić?- panikowałam.
-Tak czy inaczej sie spóźnisz, ale podwiozę cię.!- zaproponował.
-Okey! Ale szybko!
Pobiegłam do auta. Ciągle myślałam dlaczego rodzice wrócą dopiero na święta. Niby dowiedziałam się o tym miesiąc temu, ale ciągle mnie ta sprawa nurtuje.
Po chwili Niall był już w samochodzie i mogliśmy ruszyć. Jechaliśmy w ciszy. Zajrzałam do torebki czy wszystko ze sobą zabrałam.
-Kochanie, nie mam portwela.- panikowałam.
-Cholera! Trzymaj...- z kieszeni wyjął swoją kartę kredytową.
-Ale.. Ja nie...
-Weź to!- krzyknął.
-Przepraszam?!- powiedziałam niepewnie pod nosem.
-Nie masz za co... To ja przepraszam za moje zachowanie, ale u ciebie w szkole będzie pełno chłopków, a ty jesteś śliczna... No więc...- tłumaczył.
-Kochanie! No jasne, że będą chłopcay, ale ja mam i chcę mieć tylko ciebie. Ja jestem z tobą!- uśmiechnęłam się.
Chłopak zatrzymał się na szkolnym parkingu. Dałam mu buziaka i wybiegłam z auta ciągle wysyłając całusy.
Na całe szczęście nie spóźniłam się... Bo lekcje zaczynają sie o 7:50, a ja tylko źle spojrzałam na godzinę na planie.
Moja klasa była liczna. 16 dziewczyn ze mną i 15 chłopaków.
Dziewczyny i chłopacy od razu do mnie podbiegli, bo jak to jedna z uczennic powiedziała "jestem przecież dziewczyną Niall'a Horan'a."
W sumie dla mnie nie było wazne, czy jestem dziewczyną bogatego i sławnego kolesia, czy biednego i przeciętnego. Ważne było to, że kochał mnie za to jaką jestem...
Po chwili zadzwonił dzwonek na lekcję francuskiego. Weszłam do klasy i usiadłam pod oknem. Po chwili weszła także pani Journee (czyt. Żurne).
-Bonjour (czy. Bonżur)- przywitała się.
Nie znałam fancuskiego, bo w polsce uczyłam się tylko angielskiego i polskiego. Musiałam się przyznać, ale całą akcję zepsuł mój dzwoniący telefon. Pani Journee powiedziała coś do mnie po francusku, a ja tylko oznajmiłam, że nic nie rozumiem.
-Oh! Bardzo przepraszam! Po twoim akcencie słychać, że nie jesteś stąd... Jesteś... z Polski?
-Tak!
-Przykro mi.. To cię nie usprawiedliwia... Chwila, chwila, chwila... Ty jesteś dziewczyną Niall'a Horan'a?
-Umm... Tak!
- Oh! To jak najbardziej przepraszam! Możesz szybko lecieć odebrać ten telefon... Ale zaraz musi pani, pani Johnson, zaraz wrócić.
-Dobrze! Dziękuję!?- powiedziałam niepewnie i wyszłam z sali.
***przez telefon***
-Niall? Oby to było coś ważnego! Co jest?
-To nie Niall! To ja Louis... Nie znamy się dokładnie, ale teraz to jest bez znaczenia. Ważne jest to, że Niall jest w szpitalu.
-Ale jak to? Co się stało?- pytałam.
-Dowiesz się później... Wiem gdzie jesteś! Już czekam na ciebie na parkingu.
***normalnie***
Weszłam wystrasozna do sali.
-Jak mogę siez wolnić z lekcji?- zapytałam.
-Umm... Wiesz co? Tym sie nie przejmuj... Wszystko załatwię u dyrektora... A teraz możesz isc do domu, ale przepisz od kogoś notatki z dzisiejszej lekcji.
-Dobrze! Dziękuję bradzo... Do widzenia.
Wybiegłam na dwór... Na parkingu faktycznie czekał Louis. Przywitalismy się i weszliśmy do auta.
Jechaliśmy... Nie znałam tej dzielnicy Londynu, ale ufałam mu...
***oczami Louis'a***
Umówiłem się z Niall'em, że ściągniemy jakimś sposobem Lenę do domu... Wymyśliliśmy więc, że powiemy jej, że Niall jest w szpitalu...
Blondyn miał dla niej jakąś niespodziankę. Chciał ją jeszcze raz przeprosić za to zajście z fanką dwa miesiące temu, bo ciągle ma wyrzuty sumienia.
Chciał, żeby zwolniła sie z lekcji, bo potem jedziemy do studia nagrywac kawałki napisane przez Lenę. Jechałem inną dzielnicą i inną drogą, żeby czarnowłosa nie poznała drogi do domu.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------
Hejaa!
I jest nowy rozdział...
Napisałam ten rozdział tylko dzięki Pati <3
Inaczej bym nawet nie pomyślała, żeby go napisać.
Jak myślicie... Co Niall chce zrobić?
Buziaki :**
Lenka^^
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz