poniedziałek, 17 czerwca 2013

PRZEPRASZAM!

Hejj moje kochane Directioners...
Niestety, muszę zawiesić bloga na jakiś miesią...
Jest mi bardzo przykro, ale nie mam wyboru... Jeżeli chcecie wiedzieć dlaczego, to napiszcie mi na TT twitta FOLLOW ME, ja was follow i w prywatnej wiadomości wytłumaczę dlaczego tak się stało...
Oto mój TT:  https://twitter.com/Karaa1245
Buziaki... :**
Lenka...^^
PS. Pilnujcie, bo w każdej chwili mogę odwiesić bloga i pisac dalej.. :*
Kocham was.. <3

środa, 12 czerwca 2013

Rozdział XIV

Minęły kolejne 2 miesiące... Był 3 listopada.
***oczami Harry'ego***
Siedziałem z Dagą, Niall'em i Leną na naszej kanapie w salonie.
-Może się dziś wybierzemy do kina?- zastanawiała się Daga.
-Dobry pomysł, nie?- odparłem.
-Sorry... Nie możemy.- odezwał się Niall.
-No.. Obiecaliśmy rodzicom Niall'a, że poznam ich i zobaczą tę całą ciążę... W końcu przecież by się obrazili.- wytłumaczyła Lenka...
Z tą ciążą miała rację, bo brzuchy było im już widać... Były dosyć duże, no w sumie to już 4 miesiąc.
-No OK! To ja też nie idę... Przełożymy to na kiedy indziej. My miesiąc temu byliśmy u rodziców Harry'ego, a za dwa tygodnie lecimy do mojej mamy i jej nowego chłopaka Mateusza do Polski.- powiadomiła ich Daga.
-Lecicie do POlski? Fajnie... Niall, my też w końcu musimy tam polecieć... Oprowadzę cię po Poznaniu, tam gdzie mieszkałam wcześniej, poznasz moich dawnych znajomych.
Niall skinął głową uśmiechnięty.
Spojrzeliśmy na telewizor i zaciekawił nas jakiś banalny film.

***oczami Louis'a***
Obudziły mnie krzyki Eleanor. Podniosłem zaspaną głowę i zapytałem.
-Co jest El.. Daj spać...!
-Ty mnie pytasz co jest? Ja sie pytam co to jest?- pokazała mi mój telefon. Jaskrawy wyświetlacz raził mnie w oczy. Były tam SMS-y od Patrici:
"Lou... Dobranoc... Tęsknię!", "Zjadłam loda. Hahaha... Nie myśl o tym o czym ja myślę". Zaśmiałem się sam do siebie. i zorientowałem się, że Eleanor ma niezadowolona minę.
-Po co ty kurwa czytasz te sms-y? To nie twój telefon!!!
-Umm.. Pff!!!
-Nie masz do cholery co powiedzieć?
-Mam..!
-To mów co myslisz!
-Ty jestes jakiś pojebany! To niby twoja przyjaciółka? Haha! Szkoda gadać... Po co zadajesz się z dziwką?
-Odwołaj to kurwa...!!! Patricia to wspaniała dziewczyna, a ty... Szkoda gadać!!!- wstałem z łóżka i zacząłem się ubierać.
-A ty dokąd niby?
-Do Patrici! Mam cię dosyć!
-To może powinnniśmy zerwać ze sobą?!
-Tak! Najlepiej będzie!! Ostatnio jestes jakaś dziwka, nie da się ciebie znieść!
-To pakuj się i wypieprzaj z mojego życia!!
-Proszę bardzo! Twoje życzenie jest dla mnie rozkazem.!
Spakowałem wszystko w cztery walizki i jedną podręczną torbę, wsiadłem do samochodu i pojechałem do Patrici.
Słyszałem w głowie jeszcze słowa El: "To pakuj się i wypieprzaj z mojego życia!!".
Dojechałem szybciej niż myślałem.
Patricia otworzyła mi drzwi natychmiastowo, jak gdyby się mnie spodziewała.
Miała ona włosy ułożone w kucyka, na sobie miała niebieską koszulkę ze znaczkiem SUPERMANA, czarne rurki i czerwone krótkie trampki. Wyglądała olśniewająco.
Natychmiast zauważyła mój kiepski nastrój.
-Louis! Co się dzieje?
-Zerwałem z El...
-Oj! Sorry, ale nigdy jej nie lubiłam...!
-Wiem, wiem... Miałaś do niej rację...
-Będzie dobrze Lou...
-Oby! Dzięki, że moge na ciebie liczyć i, że ogólnie mam ciebie.- przytuliłem ją.
-Wejdź!- zaprosiła mnie do środka, a ja z chęcia przekroczyłem próg domu i znalazłem się w całkiem przytulnym korytarzu. Prowadziła mnie do kuchni. razem usiedliśmy przy stole.
-To... O co się pokłóciliście, jeżeli moge wiedzieć?- zapytała ostrożnie...
-No...
-Nie mów tylko, że to znów przeze mnie.
-Nie! To nie przez ciebie... Przez twoje sms-y. El była zazdrosna!
-Cholera! Wszystko moja wina.. Przepraszam!
-Pati! Przestań!- nie wiedziałem co powiedzieć. Chwyciłem ją za ręce-To nie przez ciebie... To... Umm.. Eeee...-Nie wiedziałem jak mam to powiedzieć. Przybliżyłem się do przyjaciółki i pocałowałem ją w polik, a potem w usta.
-Louis?
-Słucham...
-Ja chyba... Ja chyba cię kocham!- zarumieniła się i wbiła wzrok w stół.
-Wiesz co... Ja mam podobnie... Chyba zakochałem się w tobie już miesiąc temu. Wtedy byłaś z Ryan'em. Chciałem ci to powiedzieć, ale... Nie chciałem wam niszczyć zwiazku.- spojrzeliśmy sobie w oczy, nadal trzymając sie za ręce.
-Ten związek z Ryan'em to jedno wielkie nieporozumienie... Ale tak ogólnie, to nie wiem... Co o tym myślisz? Co robimy dalej?
-Też nie wiem...
Cały czas myślałem "CO ROBIMY DALEJ?". Długo myślałem. Z zamyślenia wyrwał mnie głosik Patrici.
-Lou! Co robimy dalej?

------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hejoo!
Długo mnie nie było.. Przepraszam! :)
Miałam dużo na głowie...
Jeszcze raz przepraszam!
To komu dopingujecie LOU&PATRICIA, czy LOU&ELEANOR?
Ja osobiście LOU&PATRICIA, ale sama jeszcze nie wiem jak to się potoczy! :)
Jeżeli macie jakieś sugestje lub coś w tym stylu to piszcie an Twittera https://twitter.com/Karaa1245 , bo zapomniałam hasła do aska...
To tak...
Trzymajcie ręce na pulsie.. Postaram dodać szybko kolejny rozdział, ale jeszcze nie wiem kiedy bo na piątek muszę zrobić plakat na fizykę, żeby mieć 4 na koniec z fizy...
To więc..
Buziaki :*
Lenka...^^

środa, 29 maja 2013

Rozdział XIII + NOWY BOHATER!

***oczami Leny***
Rano obudziłam się niewyspana. Za dużo myślałam o Jess'ie, który już nie żyje. Niall obiecał mi, że kupi nowego psa, ale ja nie jestem do tego dość przekonana. Powiedział, że jak zmienie zdanie to mam mu dać znać.
Blondyn jeszcze spał. Ja postanowiłam wstać. Ubrałam kapcie i szlafrok. Trochę mnie brzuch bolał... Spojrzałam na łóżko i zaczęłam krzyczeć:
-Cholera! Co znów się dzieje?- podniósł głowę w moją strone zaspany chłopak.
-To- to- to... To jest krew!- wrzasnęłam i łzy mi zaczęły lecieć z oczu.
-Ale że coś nie tak z dzieckiem?- wstał na równe nogi i mnie przytulił.
-Chy- chy- chyba tak!- Niall, to jakaś klątwa skierowana na mnie? Na początku ten twój pocałunek z fanką, potem uśpienie Jess'a i teraz chyba poroniłam.
-Hej, skarbie! Nie mów tak!- rozkazał.
Pomachałam głową, a i tak myślałam swoje.
-Pojedziemy szybko do lekarza... Zobaczymy co się dzieje, a teraz się uspokój i idź się ubrać w coś luźnego.- wytłumaczył spokojnie chłopak.
-Mam nadzieję, że to coś da...- uspokoiłam się i ubrała w czerwone rurki i czarny luźny T-shirt z napisem "FREEDOM", a do tego włożyłam czarne trampki za kostkę. Zrobiłam wysokiego koka i pojechaliśmy.
W szpitalu każdy kto przechodził, przyglądał się nam, a potem szedł dalej. Lekarz wziął mnie szybko na badania.
Trwały bardzo długo... Po nich kazali usiąśc mi na kozetce i czekać. Po 30 minutach przyszedł do mnie lekarz, a za nim szedł Niall.
Lekarz w końcu odparł:
-Pani Johnson nie poroniła...- odetchnęliśmy z ulgą- ale ciąża jest zagrożnona... Ile pani ma lat?
-Osiemnaście...- odparłam szczęśliwa.
-Młoda pani jest. Moja córka ma 34 lata i nie ma męża, ani dziecka.
-O kurwa!- wyrwało się Niall'owi, ja go tylko skarciłam wzrokiem.
Doktor powiedział, że moge jechac do domu, ale wytłumaczył mi czego nie moge robić. Wysłuchałam go. Wypisał mi zwolnienie z wf-u i potem pojechaliśmy do domu.

NOWY BOHATER!
Patricia Cross- najlepsza przyjaciółka Louis'a i Leny. Dziewczyna potrafi bardzo ładnie śpiewać i tańczyć. Nie przepada z aEleanor i Perriw, wie o tym tylko Lena. Lena i Patricia są ze soba bardzo zrzyte, tak samo z Louis'em. Jednak dziewczyna ma bardzo zboczone mysli, ale nikomu to nie przeszkadza oprócz Eleanor, za to te jej zboczone mysli bardzo kręcą Louis'a.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hejaa!
To znów ja...
Tak wiem.. Znów nowy bohater? Tak!
Mam dużo pomysłów...
Teraz postaram się pisać o wszystkich... Ale nic nie obiecuję, bo w sumie głównymi bohaterami są: Lena, Niall, Zayn, Daga i Harry...
Zobaczę co będzie dalej :D
Macie jakieś pytania lub sugestje?
Mój ask: http://ask.fm/Horanowa099
Mój Twitter: https://twitter.com/Karaa1245
Buziaki :**
Lenka^^

Rozdział XII

[Uszykujcie chusteczki]
***oczami Leny***
Obudziłam się bardzo wcześnie rano, słyszałam jakieś jęczenie... Szybko zerwałam się z łóżka i podbiegłam do Jess'a. Szczeniaczek kulał się z bólu...
-Niall! Obudź się do cholery!- krzyczałam na śpiącego blondyna.
-Co się dzieje?- podniósł się.
-Jedziemy do weterynarza... Coś się dzieje z Jess'em. Zadzwonię do mojej koleżanki Tori, bo ona praktykuje w zakładzie weterynarii... Chodzimy razem na lekcje.
-Nieważne kto to jest! Dzwoń do niej. Ja się szybko ubiorę i pojedziemy!
-OK!
Chwyciłam za telefon i wybrałam do niej numer.
*przez telefon*
-Halo?
-Cześć Tori! Mówi Lena.. Coś się dzieje z moim psem, jesteś w domu, czy na praktykach?- zapytałam.
-Umm... Właśnie przed chwilą tu weszłam... To szybko przyjedź z nim.
-Ok! Dzięki.. Pa!- zkaończyłam rozmowę.
*normalnie*
Po niedługiej chwili oboje byliśmy gotowi. Dojechaliśmy bardzo szybko, bo na szczęście o tak wczesnej porze nie ma korków.
Oddałam Jess'a Tori, a ona tylko weszła z nim do jednego z pomieszczeń, żeby go zbadać, nie mówiąc ani słowa.
Razem z Niall'em siedziałam w poczekalni w nerwach.
Po niecałej godzinie Tori wyszła z pokoju, w którym badano Jess'a.
-Co z nim?- szybko wstałam i zapytałam.
-No więc... Psu nic nie jest.... No można to tak ująć. Psu nic nie jest, ale jego sercu tak! Nie chcę was martwić, ale on długo nie pożyje. Razem z moją koleżanką dajemy mu najmniej miesiąc, bo ta choroba serca jest bardzo, bardzo, bardzo poważna.- wytłumaczyła nam spokojnie.
-Ale... Jak to? Musiało ci się coś pomylić! To nie może być Jess!- mówiłam przez łzy. Niall wstał i zaczął mnie przytulać.
-Możecie go zabrać do domu, ale musicie na niego uważać...
-A można coś jeszcze zrobić, by nie cierpiał.. Żeby żył...? Leczyć to, albo coś?- zapytał Niall.
-Jedynie co można zrobić to go uśpić! Jeżeli chcecie to mogę to zrobić od razu!- odparła Tori.
Usiadłam, blondyn także.
-Daj nam chwilę!- poprosił Niall praktykantkę, a ta poszła do tego samego pomieszczenia, z którego wyszła.
-Niall, co mamy robić?- zapytałam wtulona w Irlandczyka.
-No właśnie nie wiem...- odpowiedział szeptem.
-Uśpijmy go moze od razu? Jak się do niego za bardzo przywiążę to będę cierpiała o wiele więcej.
-Na pewno tego chcesz?- zapytał.
-Tak!- odparłam i rozpłakałam się.
Chłopak pocałował mnie w czoło i poszedł do pomieszczenia, w którym przebywała Tori i Jess.

***oczami Niall'a***
Zapukałem i wszedłem do środka. Tori siedziała bezczynnie głaskając Jess'a, więc gdy usłyszała zamknięcie drzwi, zapytała:
-No i jaka decyzja?
-Zdecydowaliśmy się... Uśpij go!- powiedziałem po cichu. Czułem jak w oczach zbierają mi się łzy.
Dziewczyna wstała i podeszła do jednej z szuflad, z której wyciągnęła iglę, dużą igłę... W niej znajdował się płyn, który miał zakończyć bezboleśnie życie Jess'a.
Po chwili spojrzałem w lewo, koło mnie stała Lena. Przysunąłem się do niej i przytuliłem.
-Chcecie się temu przyglądać?- zapytała Tori przygotowująć wszystkie potrzebne rzeczy.
-Tak! Ale najpierw chcę się znim pożegnać.- podeszła do szczeniaczka, mocno przytuliła. Po policzku poleciała jej seria łez, ale powiedziała do niego jeszcze:
-Jess... Kocham cię! Na zawsze zostaniesz w mojej pamięci i sercu. Nie chcę tego robić, ale nie mam wyjścia. Nie chcę żebyś się męczył i cierpiał... Ten jeden dzień połączył nas bardzo mocno... Będę tęsknić.
Pocałowała pieska i wróciła koło mnie. Tym razem sama się do mnie przytuliła. Tori stanęła naprzeciwko psa i wbiła mu w okolice szyji igłę... Delikatnie naciskała, aby płyn powoli wpływał do organizmu zwięrzątka. Pies stopniowo zamykał oczy, aż w końcu zamknął je na zawsze. Lena starsznie płakała. Przytuliłem ją, a łzy same zaczęły napływać mi do oczu. Podziękowaliśmy Tori. Chwyciłem psa i razem z Leną wyszedłem z budynku kierując się na cmentarz dla zwierząt. Lena na moje nazwisko wymusiła jak najszybszy pogrzeb. Na naszych oczach zakopali go od razu i wbili mały krzyż z napisaem "Jess. Nasz najlepszy przyajciel... Będziemy tęsknić"
Następnie razem z moją zapłakaną dziewczyną udaliśmy sie do domu.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hejoo!
Nie wiem czy płakaliście ale ja jak to pisałam to tak!
Jak wam się podobało?
Jeżeli macie jakieś pytania to zapraszam na mojego aska:  http://ask.fm/Horanowa099
Oczywiście to nie moje zdjecie, ale jest z tego bloga, ale nieważne.. Victoria Justice jest ładna :D
Nieważne...
Zaraz dodam chyba jeszcze jeden króciótki rozdział...
Też nie będzie za wesoły.
Zapraszam tez na mojego Twiter'a: https://twitter.com/Karaa1245
Buziaki :**
Lenka^^

sobota, 25 maja 2013

Rozdiał XI +NOWY BOHATER [znów xd]

***oczami Leny***
Dziś drugi dzień szkoły. Jeszcze przez 1,5 miesiąca muszę tam uczęszczać, rozmawiałam z dyrektorem, który powiedział, że będę musiała od kogoś pożyczac notatki i się uczyć na własną rękę. Ogólnie teraz Niall mnie zawozi i odwozi, bo wziął sobie słowa lekarza do serca. Mój kochany. Jechaliśmy autem przy wielkiej wystawie sukni ślubnych.
-Misiu?
-Słucham cię skarbie...
-Jeżeli chcesz to zanim nasze dziecko urodzi to możemy wziąć ślub cywilny? A co do kościelnego to trochę później...
-To nie zalezy ode mnie... To zależy od nas! Ale cieszę się, że tak mówisz!- jedną ręką chwycił moją rękę, a drugą prowadził samochód.
W końcu dojechaliśmy do szkoły.
-Cześć Misiu...- dałam mu buziaka.
-No pa pa... A o której kończysz lekcje?- zapytał.
-O 14:30. Ale wrócę autobusem, bo przecież jedziesz do studia.- oznajmiłam.
-Nie! Odbiorę cię... Paul dał nam wolne, bo są problemy w studiu i żona Paula jest chora, więc ma za dużo pracy... Więc postanowił nam dać wolne aż do odwołania.
-To super! Lecę na lekcje... A jakby coś się zmieniło to napisz do mnie... Kocham cię...! Pa- pożegnałam się.
-Ja ciebie mocniej...! No pa kotku!
Pobiegłam do sali, w której znów odbywał się francuski. No mam tak w planie, że codziennie mam podobne lekcje!
-Bonjour!- przywitała nas pani Journee, a my odpowiedzieliśmy chórem tymi samymi słowami.
Spojrzałam się na nauczycielkę, a ona na mnie.
-Hej, nie patrz tak na nią, bo będziesz miała koszmary. Coś o tym wiem...- zagadała mnie koleżanka, która siedziała w ławce obok mojej.
-Haha.... Czyżby?
-Tak! Jestem Laura, a ty?- przedstawiła się.
-Cześć... Lena!
-Directioner?- spojrzała na moje bransoletki z imionami chłopców.
-Tak! A ty?
-No jasne! Ciągle sobie wmawiam, że będę dziewczyną Niall'a albo Harry'ego, ale z tego co słyszałam, to mają dziewczyny...Ale to pewnie plotki! Chciałabym z którymś z nich być!
-To zabawne!
-Dlaczego?- skrzywiła głowę.
-Opowiem ci na przerwie.- oznajmiłam, a Laura tylko przytaknęła.
Po 30 minutach zadzwonił dzwonek na przerwę.
Chwyciłam nowo poznaną koleżankę za nadgarstek i pociągnęłam na ławkę.
-Dlaczego tamta sprawa była dla ciebie zabawna?- zapytała, zanim zdążyłam cokolwiek powiedzieć.
-No, bo to ja jestem dziewczyną Niall'a... A teraz powiem ci coś czego nie możesz za żadne skarby wygadać.... Ufam ci, że tego nie zrobisz.!
-No OK!
-Zaręczyłam się z Niall'em i jestem z nim w ciąży. Ale błagam... Cicho!
-Aww.... Fajnie! To przynajmniej został mi Harry...!- uśmiechnęła się.
-Nie sądzę... Harry to chłopak mojej przyjaciółki...
-Oh! Szkoda... I pewnie też są zaręczeni i ona jest w ciąży, tak?
-Na razie nic o zaręczynach nie słyszałam, ale ona też jest w ciąży!- spuściłam głowę.
-Na pewno nikomu nie powiem... Zazdroszczę wam.... bardzo....- dziewczyna posmutniała i także spuściła głowę.
-Czekaj... To, że nie możesz z żadnym z nich być, nie znaczy, że...
-Że co..?- podniosła głowę.
-Zaczkaj tutaj chwilę... Zaraz wracam!
-OK!
Wstałam, odsunęłam się trochę od Laury, wyciągnęłam z kieszeni telefon i wybrałam numer.
***przez telefon***
-Misiek? Właśnie poznałam fajną koleżankę... Ona bardzo by chciała poznać Harry'ego...
-No fajnie! Ale nie powinnaś zadzwonić do Harry'ego?
-Powinnam, ale ona chce poznac Harry'ego i ciebie...
-Oo... Dziewczyna sie zna... Hahaha! No jasne, że tak! Przyjadę po was, co ty na to?
-Dzięki... Kocham cię!
-Ja ciebie też... Pa- zakonczył rozmowę.
***normalnie***
Spojrzałam w stronę Laury, uśmiechnęłam się i ruszyłam w jej kierunku, w tym samym momencie chowając telefon spowrotem do kieszeni.
-Słyszałaś o czym rozmawiałam przez telefon?- zapytałam.
-Nie... Byłam za daleko, żeby można by było cokolwiek usłyszeć.- oznajmiła.
-To dobrze... Możesz po szkole do mnie przyjść? W sumie pojechałabyś ze mną do mojego domu..- zaproponowałam.
-No jasne! Fajnie by było. Przepraszam, idę na chwilę do dziewczyn z klasy odpisac zadanie z matmy.
Pmachałam tylko głową i usiadłam na ławce. Znów wyciągnęłam telefon, ale, żeby napisać do Niall'a.
"Jakby co to ona o nas wie... O zaręczynach, o ciąży... Więc ze spokojem mozesz też się przywitać z dzieckiem!".
Po chwili otrzymałam odpowiedź: "Dobrze! Nareszcie będę mógł przywitać się z moją narzeczoną i naszym skarbem. Już dałem znać Harry'emu.".
Zaśmiałam się i poszłam na matematykę.

***oczami Niall'a***
Leżałem na kanpie, gdy z pokoju Dagi wyszedł Harry.
-Hazza... Bądź już gotowy kiedy przyjadę z Leną i jej koleżanką. Ona wszystko wie... O tobie i Dadze, o waszym dziecku, o mnie i Lenie, o nasych zaręczynach i naszym dziecku.
-Spoko! A o której Lena kończy?- zapytał.
-o 14:30.
-Aha.. A ty wiesz, że jest 14:23?- powiedział spokojnie i bez entuzjazmu Harry.
-Cholera! Już? To ja lecę... Cześć!
-No cześć!- zdążyłem usłyszeć słowa Loczka i wybiegłem z domu.
Byłem na miejscu punktualnie. Po chwili ze szkoły wybiegła Lena, a za nią jej koleżanka. Biegły w moją stronę.
-Cześć skarbie!- pocałowałem usta mojej dziewczyny, a potem jej brzuch.
-Hej! Niall to jest Laura.
-Cześć Laura!- podał rękę dziewczynie.
-Hey! Lena, na początku myślałam, że zmyślasz, ale bardzo cię za to przepraszam.
-Nie ma sprawy! To dalej wsiadaj do auta.. Jedziemy jeszcze do mnie!- Lena wskazała palcem na srebrne BMW, a jej koleżanka posłusznie wsiadła.

***oczami Harry'ego***
Czekałem na Lenę, Niall'a i tą laskę... Daga przed chwilą wyszła do sąsiadki. Niedługo ma wrócić, bo powiedziała, że długo tam nie będzie.
O około 14:48 do domu weszła wesoła para, a za nimi ładna dziewczyna o czarnych włosach. Wstałem, żeby sie przywitać.
-Cześć!- powiedział Niall.
-Hey! jest Daga?- zapytała Lena.
-Nie wyszła do państwa June.- oznajmiłem i dodałem- Niall, kupiłeś mi te żelki, popcorn i ciastka?
-Nie, bo nie wjechalismy do sklepu. Masz zachcianki jak kobieta w ciąży.
-Muszę o siebie dbać blondasie! Też byś mógł spróbować.- Niall spojrzał na mnie z pogardą i odrzekł tak jak w filmach.:
-Chcesz się bić?- przygotował pięści.
-Chłopcy dajcie spokój. Harry, to jest Laura. Bardzo chciała i ciebie, i Niall;a poznać.
-Cześć Laura! Co tam?- zwróciłem się do dziewczyny.
-Cześć... U mnie OK! A u ciebie?- uśmiechnęła się.
-Byłoby super, gdyby Niall kupił mi to o co go prosiłem w SMS-ie.- dziewczyna zachichotała.
-To... Jak tam Lena wasze dziecko w szkole się czuje? Obstawiam, że to będzie dziewczynka, bo wujek Harry lubi dziewczynki, a zwłaszcza ciocię Dagę.- mówiłem do brzucha Leny.
-Dobrze! Jeżeli to będzie dziewczynka to możesz wybrać dla niej imię.- oznajmił Niall.
-To od razu mówię, że będzie miała na imię Jasmine.
-Ładnie wujku Harry.- zaśmiała się Lenka.
-Miło mi było, ale muszę wrcać do domu. Przeprasza, ale mam dużo zadane z matematyki.- odprała w końcu Laura.
-To może cię odwieziemy?- zapytała Lena.
-Nie, dzięki! Dam radę, a ty odpoczywaj! Do jutra... Dzięki za tą niespodzinkę. Cześć!- pożegnała się.
-Cześć! Do jutra!
Po tym jak Laura wyszła my usiedlismy na łóżku w pokoju Leny i Nialla, no i postanowiliśmy poczekać na Dagę. Przy okazji pomagalismy Lence w zadaniu domowym z matmy.

***oczami Leny***
Po 30 minutach odrabiania moich lekcji, do domu weszła Daga z jakąś dziewczyną. Była to sliczna brązowowłosa dziewczyna, ubrana w zgrabną sukienkę w kwiatki i czerwone trampki. W ręce trzymała kolorowy zeszyt.
-Cześć kochani! Wróciłam już... Musicie kogoś poznać.- przerwała ciszę Daga, po czym podeszła do mnie, Niall'a i mojego brzucha i dała nam buziaka, a potem podeszła do Harry'ego i zaczeli się całować.
-Hey! Jestem Marta!- przedstawiła się.
-Siemka!- odpowiedzielismy chórem.
Dziewczyny usiadły koło nas i nasz kochany Loczek wpadła na pomysł:
-Ludzie! Może obejrzymy "Zmierzch", bo mam ochote kogoś pokąsać? I w ogóle mi się nudzi ta twoja matma Lena!
-OK!- wszyscy bylismy zgodni.
Przez pewien czas obserwowałam nową dziewczynę w naszej małej paczce. Miała przy sobie ten kolorowy zeszyt i długopis. W pewnym momencie filmu zaczęła coś w nim notować.

***oczami Marty***
Poznałam całą paczkę przyjaciół Dagi. Mniej więcej coś o nich wiedziałam, więc zanotowałam krótkie informacje o nich w moim pamiętniku, bez którego nigdzie się nie ruszałam.
Ale po chwili blondyn, chłopak czarnowłosej musiał gdzieś wyjśc z wymówką: "ZARAZ WRACAM! CHYBA NIE ZAMKNĄŁEM GARAŻU" i po prostu wyszedł. Ja notowałam.
"Daga- dziewczyna Harry'ego. Bardzo miła, koleżeńska, zabawna, da się ją bardzo szybko polubić. Jest bardzo śliczna.
Lena- dziewczyna Niall'a. Przepiękna, zabawna, urocza. Nie znam jej za bardzo, ale wydaję się, że się polubimy.
Niall- chłopak Leny. Uroczy z blondyn, z uroczym irlandzkim akcentem. Bardzo kocha Lenę, widac to na pierwy rzut oka. Lubię go.
Harry- uroczy chłopak, niestety Dagi. Jestetm w nim mega zakochana. Ma poczucie humoru. Kocham go, ale nikt o tym nie wie... I mam nadzieję, że się nie dowie."
Nim się obejrzałam Niall zdążył już wrócić. Trzymał coś w rękach. Z tego co zdążyłam zauważyć był to szczeniaczek rasy YORK.
Nie myliłam się... Blondyn zbliżył sie do Leny, pocałował ją w usta, a potem, jak zawsze, w brzuch i odrzekł:
-Dla moich dwóch skarbów...- wręczył jej małego pieska.
-Aww... Dziękuję kochanie... Nie musiałeś!- odparła szczęśliwa dziewczyna.
-Musiałem! To jak mu dasz na imię?- zapytał ją.
-Ummm.... Jess!- wymyśliła.
-Śliczne imię...
-Dziekuję...
-Kocham cię Mała!- wyznałem przytulając ją.
-Ja ciebie też Misiu!
-Kocham ciebie i naszą małą Jasmine... Jak to Harry powiedział!
-Wow! Już 22? Musze wracać do domu!- przerwałam tę romantyczną scenkę.
-To Harry cie odprowadzi...
-No jasne!- zgodził się Loczek.
-Dobrze... Dzięki! Ale to tylko cztery domy dalej...
-To nic!
"Nareszcie będę sam na sam z Harry'm..."- pomyślałam i szybko zapisałam w pamiętniku.
Chłopak wstał, ja również i wyszliśmy z domu. Po drodze rozmawialiśmy:
-Harry?- zaczęłam.
-Tak? O co chodzi?- spojrzał się na mnie. Mimo ciemności widziałam jego rysy i wyraz twarzy.
-Bo... Musze ci coś powiedzieć...
-To znaczy?
-Bo... Ja...
-Wysłowisz się wreszcie?- krzyknął, a ja tylko zbliżyłam się i zaczęłam go całować. Przystojniak nie protestował, ale po niecałych trzech sekundach sama to przerwałam.
-Marta! Co to kurwa miało być?- znów krzyczał. W sumie należało mi się, ale za to miałam satysfakcje, że się z nim całowałam

~NOWY BOHATER~
Tori Angel- dziewczyna chodzi z Leną do szkoły. Uczęszca także na praktyki z weterynarii. Miła, zabawna, śliczna.
Nie przepada za muzyką chłopców z One Direction, ale zmienia zdanie, gdy spotyka smutnego Liam'a z pewnego powodu.

-----------------------------------------------------------------------------------------------------
Hejaa! 
I jest nowy rozdział!
Cieszycie się?
Wiecie co zauważyłam?
Są nawet wyświetlenia z Wielkiej Brytani... Aż 5 wyświetleń z tamtąd... 5? Może to chłopcy z One Direction?
Haha... Chciałabym!
Dziekuję za to, że czytacie mojego bloga!
Buziaki :**
Lenka^^

piątek, 24 maja 2013

Rozdział X + Nowi bohaterowie

***oczami Louis'a***
Dojechaliśmy już na miejsce. Wysiadłem z auta, żeby otworzyć drzwi Lenie. Wyszła, rozejrzała się i odparła:
-Wiem gdzie jesteśmy! To jest przecież mój dom!
-Ah! Nie udało się...!
-Co się nie udało? Przyjechaliśmy tutaj po ubrania dla Niall'a. Przecież inaczej byśmy tu nie byli, tak?- odezwała się. Pff... A wyglądała na taką mądrą dziewczynę, jednak pozory mylą.
-Umm... Tak! Jasne, że tak!- mruczałem.
Weszliśmy do środka tylnim wejściem. Były tam rozsypane po całej podłodze płatki róż, które tworzyły małą ścieżkę. Wiedziałem, że dalej sama da sobie radę... Więc od razu cofnąłem się i po cichu wyszłem z domu zamykając za sobą drzwi.

***oczami Leny***
To co zobaczyłam było śliczne... Słyszałam, że Louis się cofnął i wyszedł. Wiedziałam, że Niall nie jest w szpitalu od kiedy zauważyłam płatki róż na podłodze. Z chęcią bym ich opieprzyła, że napędzili mi tyle strachu, ale to było zbyt piękne, żeby to psuć... Szłam po schodach... Chodnik z róż prowadził mnie do pokoju mojego i Niall'a. Otworzyłam drzwi... Byłam w szoku. W środku było pełno kwiatów, wino, świecie, a na środku pokoju, zamiast dywanu, róże ułożone na kształt serca...
Tak jak w bajce. Blondyn, gdy tylko mnie zobaczył, uśmiechnął się... Podszedł do mnie, pocałował i zaprowadził do stołu. Kazał mi usiąść, spełniłam jego prośbę.
Siedziałam spokojnie, a Niall podszedł do mnie i zapytał:
-Czy ty mnie kochasz?
-Co to za pytanie? Jasne, że cię kocham... Kocham, jak nikogo innego.- odparłam.
-Czy zostawiłabyś mnie dla innego chłopaka?
-Za żadne skarpy...!
Chłopak mnie przytulił cały czas klęcząc.
-Zadam ci ostatnie pytanie...- zaczął
-Słucham?
-Zostaniesz moją panią Horan?- wyciągnął z kieszeni śliczny pierścionek z diamentem.
-Oh! Jasne, że tak! Kocham cię!
-Też cię kocham!
Pocałowaliśmy się... Potem blondyn otworzył butelkę z winem i zaczęliśmy pić. xd
-No, a kiedy chcesz się pobrać?- zapytałam.
-Ślub cywilny jak najszybciej, a kościelny troche później.

***oczami Niall'a***
Dziewczyna uśmiechnęła się...
-Dobry pom...- Lena nie dokończyła. Zauważyłem tylko, jak upada na ziemię. Podbiegłem do niej.
-Lena? Lena, skarbie! Otwórz oczy! Co się dzieje?- krzyczałem.
Bez zastanowienia chwyciłem ją i pobiegłem trzymając narzeczoną na rękach pobiegłem do samochodu. Pojechaliśmy do szpitala. Dałem znać Dadze i Harry'emu. Dojechaliśmy po 15 minutach. Lekarze od razu wzięli ją na badania. Jedna z pielęgniarek wypytywała mnie o dane Leny, które oczywiście znałem na pamięć...
-Imię i nazwisko dziewczyny?
-Lena Johnson.
-Wiek?
-18 lat.
-Data urodzenia?
-7 lipca 1994.
-Adres?
-ul.Big Ben 69/82 [adres został wymyślony przeze mnie...]
-Dziękuję... Teraz proszę o pana dane. Imię i nazwisko?
-Niall Horan.
-Wiek?
-18 lat.
-Data urodzenia?
-13 września 1993.
-Adres?
-ul.Bridge 162/99 [adres znów został wymyślony przeze mnie..]
-Kim pan dla niej jest?
-Na razie narzeczonym.
-To jeszcze prosze o pesel dziewczyny i pana.
-Dobrze.- podałem pielęgniarce potrzebne informacje. Ona tylko podziękowała, a ja usiadłęm.
Czekałem na lekarzy ponad 2 godziny. W sumie badali już Lenę, ale ja chciałem porozmawiać z lekarzem, dowiedzieć sie co się dzieje. Te całe badania za długo trwają.
Po paru minutach wyszedł lekarz prowadzący.
-Przepraszam... Pan Horan?- zaczepił mnie.
-Tak! Co się z nią dzieje? Dlaczego to tak długo trwa?
-Badania trwały dłużej, ponieważ nie wiedzieliśmy, że pani Johnson jest w ciąży.
-W czym jest?
-W ciąży! Pan nie wiedział?
-Ani ja, ani Lena.
-No to teraz pan wie... Państwo wiedzą.!
-Tak! Doktorze czy cos poważnego jej dolega?
-Nie... Naszym zdanie to tylko ciąża po prostu dała o sobie znać... Może pan wejść po panią Johnson.
-Dziękuję...
Odwróciłem się na pięcie w stronę Dahi i Harry'ego... Stałem jak wmurowany.
-Co się dzieje? Cos poważnego?- zapytała przyjaciółka.
-Lena... Ja... My...- jąkałem się.
-Lena, ja my.. Co wy do cholery?- niepokoił się, jak zawsze wybuchowy Harry.
-Lena jeste w ciąży! Ja będę ojcem! Biegnę po nią.. Czekajcie na nas!
-Gratuluję!- krzyknęli oboje.
Wszedłem do Leny... Siedziała uśmiechnięta.
-Już wiesz?- zapytała.
-Tak, wiem!
-Cieszysz się?
-I to jak!- zacząłem tańczyć.
-Spokojnie...- powiedział lekarz.
-Siare mi robisz, debilu ty mój!- zaśmiała się moja czarnowłosa piękność.
-Moge już zabrać narzeczoną?- zapytałem.
-Proszę bardzo! Niech pan na nią uważa... Pani może chodzić do szkoły ze spokojem, ale niech nie szaleje...- ostrzegał lekarz.
Wyszliśmy z sali... Lena gadała z Dagą, że będą razem chodziły na zakupy z dziećmi, a ja i Harry o tym, że zrobimy z nich kibiców Manchester'u United.
Wsiedliśmy do auta, którym wspólnie przyjechaliśmy...
Prowadził Harry, bo ja byłem za bardzo nakręcony.

***oczami Harry'ego***
Dowiedzieliśmy się, że Lena też jest w ciąży, ale poród jej przewidywany jest tydzień wcześniej niż Dagi... To znaczy, że Lena zaszła w ciążę wcześniej.! U lala... xd
Poród Dagi ma być za rok, czyli 18 kwietnia 2013 roku, a poród Leny 11 kwietnia 2013 roku.
Ciekaw jestem reakcji Perrie, Zayn'a, Danielle, Louis'a, Eleanor, Liam'a, a przede wszytskim Paul'a, który nie kazał nam szaleć. No cóż, ja i Niall mamy już 19 lat... Blondyn w sumie skończy za 12 dni, ale co tam.
Mam nadzieję, że on to zrozumie. Przecież kocham Dagę, a ona mnie.
Niall kocha Lenę, a ona go, więc nie widzę w tym problemu.
Dojeżdżając na miejsce, czyli do domu Dagi i Leny, zapytałem się mojej dziewczyny:
-Kochanie, a moze zamieszkasz ze mną?- uśmiechnęła się do mnie i zaczęła masować swój brzuch. Ani jej brzuch, ani Leny nie był za wielki, ani za mały... Nawet nie widać po nich, że są w ciąży.
-No jasne... Ale w sumie wolę u mnie.. Co?
-Dla was wszystko...- puściłem jej oczko.
Weszliśmy do domu. Dziewczyny usiadły na naszej niezawodnej kanapie w salonie, a ja z Niall'em poszliśmy  do kuchni. Siedzieliśmy w ciszy i tylko co jakiś czas padały uśmiechy.

***oczami Dagi***
Rozmawiałam z Leną w salonie. Chłopcy poszli chyba do kuchni.
-Kochana, już dwa miesiące naszych ciąż. Zostało jeszcze 7 miesięcy... Damy radę?- zapytała mnie Lena.
-Haha... Wytrzymałysmy całe dwa! Damy radę na 100%. Ja w to wierzę.!- wyznałam.
-No tak! Ale ja zaczęłam szkołę, co z tego, tak? Ja mam marzenia na życie. Jak po urodzeniu dziecka będę tańczyć?- martwiła się, przytuliłam ją.
-Lenka! Na początku będzie trudno, a potem już z górki! Uwierz mi!
-Dzięki... Kocham cię, jesteś moją najlepsza przyjaciółką!
-Oh! Fajnie mi to słyszeć.!
-Umm... Nie chcesz mi nic powiedzieć?
-No ja ciebie też i też jesteś moją najlepszą przyjaciółką! Hej, co to?- wskazałam na jej palec.
-O właśnie... Z tego całego zamieszania zapomniałam ci powiedzieć, że zaręczyłam  się z Zayn'em.
-Z Zayn'em? A Niall to co?- niepokoiłam się.
-Haha... Żartowąłam... Jestem zaręczona z Niall'em! Naiwna jesteś grubasie!
-Ja gruba? Pff... Zobaczymy niedługo!
Zaczęłysmy się śmiać...
Potem wstałysmy i z naszymi księciami poslziśmy się położyć, bo byliśmy już zmęczeni, nie zważając na wczesną godzinę...

~NOWI BOHATEROWIE~
Laura Rossi- bogata dziewczyna z klasy Leny. Stara zaprzyjaźnić się z Leną, ale Daga jej nie ufa. Podoba jej się Harry i Niall.
Marta June- nowa dziewczyna w ich twoarzystwie. Strasznie zakochana w Harry'm od paru lat. Na ogół miła i wyluzowana. Żeby niczego nie zapomnieć to notuje w zeszycie, który nosi wszędzie.

-----------------------------------------------------------------------------------------------------
Hejoo! To ja...
Nudziło mi się, więc dodałam nowych bohaterów :D
Pati, masz i się jaraj.. Teraz obie są w ciąży...
Nom.. Więc tak miałam pomysł, żeby jutro (jeżeli bd miała czas) i w niedzielę dodac jeszcze wpis, ale to nie zależy ode mnie, tylko od czasu xd
Teraz lecę sprzątać, a jak skończę to musze kolacyjkę zrobić, czyli podgrzać kupna pizzę..
Dziś jestem tylko z bratem w domu bo rodzice są teraz na osiemnastce mojego kuzyna.. Ja tam nie szłam! :D
To buziakii!... :*
Jeżeli macie jakieś sugestje to piszcie komentarz...
Wszystkie wysłucham!
Lenka^^

niedziela, 19 maja 2013

Rozdział IX

Minęły 2 miesiące. Był 1 września...
***oczami Leny***
Obudziłam się o 6:30. Niall namówił mnie w zeszłym miesiącu, żebym zapisała się do szkoły, zgodziłam się. Razem wybraliśmy najlepszą uczelnię taneczną. Dziś jest pierwszy dzień nauki. Lekcje zaczynam o 7:40, a kończę o 14:30. Będę się mniej widziała z Niall'em, bo gdy ja wróce ze szkoły to on jedzie do studia. Ale żeby zostać najlepszą tancerką muszę chodzić do szkoły.
Wstałam, weszłam do garderoby. Ubrałam się w jeansowe rurki, T-shirt koloru białego, a na to jeansową kamizelkę. Blondyn uszykował dla mnie śniadanie. Jedzenie zajęło mi trochę czasu. Gdy poszłam do łazienki była około 7:20. Zajęłam się myciem twarzy i zębów, a potem malowaniem. Wyszłam po paru minutach.
Chwyciłam laptopa i włączyłam Twitter'a. Nie miałam czasu, żeby odebrać wiadomości i zobaczyć dodane na mój profil twitty. Napisałam tylko szybko: "Szkoła... Mój status na codzień xd". Zamknęłam laptopa i pobiegłam ubrać moje conversy, miały kolor kremowy. Była godzina 7:36. Zorientowałam się, że autobus odjechał 6 minut temu.
-Niall!- zawołalam Irlandczyka.
-Co jest?- wszedł do pokoju.
-Autobus mi uciekł.
-Żartujesz? W pierwszy dzień?!- spojrzał się na mnie.
-No nie stój tak... Co mam zrobić?- panikowałam.
-Tak czy inaczej sie spóźnisz, ale podwiozę cię.!- zaproponował.
-Okey! Ale szybko!
Pobiegłam do auta. Ciągle myślałam dlaczego rodzice wrócą dopiero na święta. Niby dowiedziałam się o tym miesiąc temu, ale ciągle mnie ta sprawa nurtuje.
Po chwili Niall był już w samochodzie i mogliśmy ruszyć. Jechaliśmy w ciszy. Zajrzałam do torebki czy wszystko ze sobą zabrałam.
-Kochanie, nie mam portwela.- panikowałam.
-Cholera! Trzymaj...- z kieszeni wyjął swoją kartę kredytową.
-Ale.. Ja nie...
-Weź to!- krzyknął.
-Przepraszam?!- powiedziałam niepewnie pod nosem.
-Nie masz za co... To ja przepraszam za moje zachowanie, ale u ciebie w szkole będzie pełno chłopków, a ty jesteś śliczna... No więc...- tłumaczył.
-Kochanie! No jasne, że będą chłopcay, ale ja mam i chcę mieć tylko ciebie. Ja jestem z tobą!- uśmiechnęłam się.
Chłopak zatrzymał się na szkolnym parkingu. Dałam mu buziaka i wybiegłam z auta ciągle wysyłając całusy.
Na całe szczęście nie spóźniłam się... Bo lekcje zaczynają sie o 7:50, a ja tylko źle spojrzałam na godzinę na planie.
Moja klasa była liczna. 16 dziewczyn ze mną i 15 chłopaków.
Dziewczyny i chłopacy od razu do mnie podbiegli, bo jak to jedna z uczennic powiedziała "jestem przecież dziewczyną Niall'a Horan'a."
W sumie dla mnie nie było wazne, czy jestem dziewczyną bogatego i sławnego kolesia, czy biednego i przeciętnego. Ważne było to, że kochał mnie za to jaką jestem...
Po chwili zadzwonił dzwonek na lekcję francuskiego. Weszłam do klasy i usiadłam pod oknem. Po chwili weszła także pani Journee (czyt. Żurne).
-Bonjour (czy. Bonżur)- przywitała się.
Nie znałam fancuskiego, bo w polsce uczyłam się tylko angielskiego i polskiego. Musiałam się przyznać, ale całą akcję zepsuł mój dzwoniący telefon. Pani Journee powiedziała coś do mnie po francusku, a ja tylko oznajmiłam, że nic nie rozumiem.
-Oh! Bardzo przepraszam! Po twoim akcencie słychać, że nie jesteś stąd... Jesteś... z Polski?
-Tak!
-Przykro mi.. To cię nie usprawiedliwia... Chwila, chwila, chwila... Ty jesteś dziewczyną Niall'a Horan'a?
-Umm... Tak!
- Oh! To jak najbardziej przepraszam! Możesz szybko lecieć odebrać ten telefon... Ale zaraz musi pani, pani Johnson, zaraz wrócić.
-Dobrze! Dziękuję!?- powiedziałam niepewnie i wyszłam z sali.

***przez telefon***
-Niall? Oby to było coś ważnego! Co jest?
-To nie Niall! To ja Louis... Nie znamy się dokładnie, ale teraz to jest bez znaczenia. Ważne jest to, że Niall jest w szpitalu.
-Ale jak to? Co się stało?- pytałam.
-Dowiesz się później... Wiem gdzie jesteś! Już czekam na ciebie na parkingu.
***normalnie***
Weszłam wystrasozna do sali.
-Jak mogę siez wolnić z lekcji?- zapytałam.
-Umm... Wiesz co? Tym sie nie przejmuj... Wszystko załatwię u dyrektora... A teraz możesz isc do domu, ale przepisz od kogoś notatki z dzisiejszej lekcji.
-Dobrze! Dziękuję bradzo... Do widzenia.
Wybiegłam na dwór... Na parkingu faktycznie czekał Louis. Przywitalismy się i weszliśmy do auta.
Jechaliśmy... Nie znałam tej dzielnicy Londynu, ale ufałam mu...

***oczami Louis'a***
Umówiłem się z Niall'em, że ściągniemy jakimś sposobem Lenę do domu... Wymyśliliśmy więc, że powiemy jej, że Niall jest w szpitalu...
Blondyn miał dla niej jakąś niespodziankę. Chciał ją jeszcze raz przeprosić za to zajście z fanką dwa miesiące temu, bo ciągle ma wyrzuty sumienia.
Chciał, żeby zwolniła sie z lekcji, bo potem jedziemy do studia nagrywac kawałki napisane przez Lenę. Jechałem inną dzielnicą i inną drogą, żeby czarnowłosa nie poznała drogi do domu.

-----------------------------------------------------------------------------------------------------
Hejaa! 
I jest nowy rozdział...
Napisałam ten rozdział tylko dzięki Pati <3
Inaczej bym nawet nie pomyślała, żeby go napisać.
Jak myślicie... Co Niall chce zrobić?
Buziaki :**
Lenka^^